czwartek, 9 października 2014

Makueup Revolution Vivid Blush Lacquer - Heart

Cześć dziewczyny :)

Zaznaczanie policzków różem weszło mi w nawyk, choć nie zawsze tak było. Dawno, dawno temu używanie różów było mi kompletnie obce i choć miałam jeden w kosmetyczce, to używałam go od wielkiego dzwonu, albo jak mi się przypomniało. Oczywiście teraz, kiedy stałam świadoma tego, co mogę i powinnam robić z twarzą, wszystko się zmieniło. Używałam tylko różów w kamieniu i choć wiedziałam, że są też róże np. w musie, to jakoś mnie to nie interesowało. 
Kiedy robiłam zamówienie w sklepie Cocolita.pl, wzięłam na wypróbowanie róż firmy Makeup Revolution, który ma postać płynną. 



Opakowanie jest bardzo fajne rozwiązanie - jest to buteleczka typu air less z pompką. Dozujemy ile chcemy różu, a cała aplikacja jest bardzo higieniczna. Opakowanie jest przezroczyste, widzimy kolor i ilość pozostałego produkty. Ogólnie całość prezentuje się prosto i ładnie. Jeśli chodzi o pompkę, to nie mogę powiedzieć, by się zacinała, ale trzeba docisnąć ją do samego końca, by wydobyć z niej kosmetyk. Przez to czasem zdarza się, że wyciskam za dużo.


Nasza znajomość na początku nie należała do najłatwiejszych. Często zdarzało się tak, że nawet różami w kamieniu potrafiłam zrobić sobie plamę, więc jak tu okiełznać kosmetyk, który ma płynną formę podobną do podkładu, mocną pigmentację?
Na początku pomyślałam, że najlepiej będzie nakładać róż pędzlem. Do tego celu wybrałam Hakuro H51 do podkładu, malutką ilość różu wyciskałam na wierzch dłoni, moczyłam pędzel i stemplowałam policzki, następnie rozcierałam. Efekt? Zdecydowanie przedobrzony i choć kolor mi się bardzo podobał, to jednak różu w ten sposób nakładałam za dużo i chyba wyglądałam jak mała Matrioszka. Dodatkowo pędzel pochłaniał róż i musiałam go wyciskać dosyć sporo, by uzyskać efekt.

No właśnie - jeśli chodzi o kolor, to z całej gamy kolorystycznej (do wyboru mamy 6 kolorów) wybrałam kolor Heart. Jest to kolor zgaszony, zdecydowanie idący z kolorystykę brzoskwiniową. Zdecydowanie typowe, różowe barwy do mnie nie pasują, natomiast w brzoskwini czuję się świetnie. Ten odcień ma lekko ceglastą domieszkę (jak ja nie lubię opisywać kolorów!), a całość prezentuje się bardzo ładnie i naturalnie.



Jak widzicie na powyższym zdjęciu, róż ma maksymalnie mocną pigmentację. Wystarczy jego odrobina, by uzyskać zadowalający efekt. Dlatego też nie odpowiadało mi, że pędzel tak bardzo wchłaniał kosmetyk i musiałam zużywać go więcej, co negatywnie przełożyłoby się na jego wydajność. 

Jedną z najważniejszych cech jest to, że róż jest prawdziwie wodoodporny. Trzyma się bez zmian cały Boży dzień, nawet jeśli w ciągu dnia przytulę się na kilka godzin do poduszki. Myślę, że dałby radę nawet wizycie na basenie ;). Nakładam go na wierzch dłoni i kiedy chcę zmyć resztki, to jest to niemożliwe. Nawet mydło, czy płyn do mycia naczyń nie działa. Przez następne kilka godzin mam plamę na ręku, która wygląda jak uczulenie - tak niezniszczalny jest ten kosmetyk!

Wyżej napisałam, że aplikacja pędzlem mi nie odpowiadała, dlatego też postanowiłam znaleźć na niego inny sposób. Wybrałam metodę najprostszą - własne palce. Teraz nakładam ociupinkę na wierzch dłoni, zamaczam palec w płynie i nanoszę róż palcem na policzek, idąc wzdłuż kości policzkowej. Zaraz po nałożeniu zostają mi odbite opuszki, ale zaraz dwoma palcami wszystko rozcieram. Muszę powiedzieć, że róż rozciera się bardzo dobrze. Stapia się ze skórą i granice nie są w ogóle widoczne, jedynie co widać, to ładnie podkreślone policzki. Przy tym sposobie zdecydowanie zostanę na zawsze :). Efekt jest naturalny, choć oczywiście ilość można stopniować uzyskując efekty według własnego widzimisię. 


Zdjęcie z czasów sprzed grzywki, żebyście mogły zobaczyć, jak wygląda na twarzy. 

Paletki Makeup Revolution zrobiły prawdziwą furorę w blogosferze, sama jestem zakochana w Iconic 3. Ale jestem ciekawa, czy spróbowałyście innych kosmetyków? Moim zdaniem są naprawdę godne polecenia. Róż kosztuje 15 zł i za tą cenę dostajemy świetną jakość, długą trwałość i piękny kolor i choć na początku nie potrafiłam się dogadać z tym różem, to znalazłam na niego swój sposób i jestem bardzo zadowolona :). Wcale się nie dziwię, że jest taki szał na te kosmetyki, sama przeglądając teraz sklepy drogerie internetowe, odhaczam w głowie, co musi do mnie trafić :D.

15 komentarzy:

  1. Kolor jest śliczny, bardzo Ci pasuje :) Ja bym raczej miała olbrzymie trudności z okiełznaniem płynnego różu, zostanę przy tych w stanie stałym :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie wygląda ale u mnie niestety kremowe róże odpadają ;) O użyciu tego kosmetyku przypominam sobie zawsze gdy już mam przypudrowaną twarz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja też nakładam ten róż na przypudrowaną twarz i kompletnie nic się nie dzieje :)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Efekt bardzo ładny jednak ja wolę normalną wersję w kamieniu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny naturalny efekt :) Kusi żeby zakupić

    OdpowiedzUsuń
  6. wygląda naprawdę fajnie! ja się kurcze boję, że użyłabym go nieumiejetnie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niepotrzebnie, na pewno doszłabyś do wprawy ;)

      Usuń
  7. chyba się na niego skuszę, bo ma przepiękny kolor i ta trwałość powala *-*

    OdpowiedzUsuń
  8. śliczna jesteś:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ładnie Ci pasuje!

    Nie spotkałam się z produktem tego typu!

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękny kolor i subtelny efekt, z różami w kremie jakoś mi jednak nie po drodze. Mam jeden z Rimmela i rzadko go używam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam paletke i rozswietlacz i są super. Ten róż już od dawna mnie kusi: )

    OdpowiedzUsuń
  12. ale ładnie wygląda. świetnie dobrałaś sobie kolorek! :)

    OdpowiedzUsuń