Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Catrice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Catrice. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 maja 2014

Makijaż krok po kroku: Multikolorowo z paletką Sleek Brights

Cześć dziewczyny :)

Przygotowałam dla Was tutorial do baaardzo kolorowego makijażu :). Uwielbiam takie, dobrze się w nich czuję, więc nawet na co dzień bym tak wyszła, tyle, że nie do pracy ;). Kolory są soczyste, letnie, piękne! 
Zainspirował mnie cudowny makijaż Justyny K. A mój wytwór jest ze specjalną dedykacją dla B. :*
Zaczynamy!

makijaż krok po kroku, kolorowy, Sleek

1. Na całą ruchomą powiekę nakładam kredkę w kolorze nude (Essence Big Bright Eyes, o której niedawno pisałam).

2. Dolną powiekę również zaznaczam kredką, natomiast kredkę na górnej powiece rozcieram palcem, skupiając się bardziej na roztarciu granic. Kredka ta posłuży jako baza pod cienie, a najbardziej zależy mi na podbiciu kolorów, które będę nakładać.


3. W wewnętrznym kąciku nakładam żółty, matowy cień (Sleek V1 Brights, Bammi). Zaznaczam nim też wewnętrzny kącik i kawałek dolnej powieki. Cień wklepuję płaskim pędzelkiem (na razie nic nie rozcieram).

4. Obok żółtego cienia nakładam pomarańcz (Sleek V1 Brights, Strike). Cień nakładam również wklepując go w powiekę, nie przejmuję się póki co rozcieraniem granic.


5. Na cały zewnętrzny kącik oka, obok pomarańczu nakładam różowy, neonowy cień (Sleek V1 Brights, Pout). Cień nakładam minimalnie ponad załamanie powieki.

6. Za pomocą pędzelka do rozcierania cieni w kształcie kulki rozcieram górną granicę cieni. Robię to po prostu przesuwając po górnej granicy w prawo i lewo, pędzelek robi robotę i rozciera cienie :). Na ten sam pędzelek biorę minimalną ilość białego cienia (Sleek V1 Brights, Powi) i rozcieram. Dzięki temu kolorowe cienie będą idealnie przechodzić w kolor skóry. Rozcieram też granice pomiędzy poszczególnymi kolorami, aby przejścia były płynne.


7. Czas na dolną powiekę! Obok żółtego cienia nakładam jasną zieleń (Sleek V1 Brights, Cricket). Cień nakłądam tak, by pokrył białą kredkę.

8. Resztę pokrywam ciemniejszą zielenią (Sleek V1 Brights, Dragon Fly).


9. Biorę na pędzel trochę niebieskiego cienia i aplikuję go w samym zewnętrznym kąciku dolnej powieki (Sleek V1 Brights, Bolt). Następnie przy pomocy pędzelka do rozcierania i białego cienia przejeżdżam po granicy cieni rozcierając ją.

10. Maluję neonową kreskę eyelinerem (Bell Deep Colour)


11. Górne rzęsy maluję czarnym tuszem, natomiast dolne turkusowym (Paese, Adore Curly Lash Mascara, Essence Colour Flash #04). Linię wodną maluję zieloną kredką, a na wewnętrznej części linii wodnej nakładam żółty cień.


I dwie wersje kolorystyczne ust - nude (Catrice, Ultimate Colour, Be Natural! #010) oraz mocno nasycone różowe (Golden Rose, Velvet Matte #04) :). Mi osobiście bardziej podoba się wersja z różowymi ustami, jak na bogato, to na bogato :D. 

A Wam która wersja kolorystyczna bardziej przypadła do gustu? Lubicie kolorowe makijaże :)?

środa, 11 grudnia 2013

Do you speak love? Essence i błyskotka od Catrice

Cześć dziewczyny ;)!

Która z Was nie lubi błyskotek? Bo ja bardzo lubię, dlatego jak tylko zobaczyłam topper Catrice 41 Two Million Dollar Baby, totalnie oszalałam na jego punkcie! Stwierdziłam, że takiego jeszcze nie mam i że jest po prostu piękny. Oczywiście szybko zasilił mój lakierowy koszyk :). Od razu go nałożyłam i zachwytom nie było końca! Pokażę Wam go w połączeniu z lakierem Essence w kolorze krwistego bordo, które, w moim odczuciu, idealnie pasuje na jesień i zimę.


Lakier Essence z serii Colour & Go o nazwie Do You Speak Love? (uwielbiam takie słodkie nazwy kosmetyków!) jest u mnie już ponad rok, jednak sięgam po niego rzadko, sama nie wiem, dlaczego. Chyba zraziłam się po pierwszym nałożeniu, bo bardzo szybko odprysnął! Chociaż sam kolor jest świetny, aplikuje się bez zarzutu i wysycha w bardzo przyzwoitym tempie.


Ale nie o lakierze Essence miał być post! Two Million Dollar Baby to bezbarwna baza, w której zatopiony jest srebrny brokat. Znajdują się tutaj większe hexy i mniejsze brokatowe drobinki.


Na pędzelek nakłada się odpowiednia ilość brokatu, wcale nie trzeba go łowić z bazy, żeby stworzyć pożądany efekt na paznokciach. Takiego właśnie brokatu szukałam. Myślę, że z jego pomocą można stworzyć wiele ciekawych połączeń. Efekt który ja uzyskałam podoba mi się pod względem kolorystycznym, ale uważam, że na długich paznokciach wyglądałby o wiele lepiej!
Nie będę pisała o zmywaniu - wiadomo, jak to brokat, do najłatwiejszych nie należy. Taki mani zdobił moje paznokcie już jakiś czas temu, wydaje mi się, że ściągałam go za pomocą folii aluminiowej.


Koniecznie muszę spróbować nałożyć go na czarny lakier, butelkową zieleń albo biel :).
A teraz przyznawać się, komu podoba się brokacik :)?

Dostępność: szafy Catrice (Hebe, Natura)
Cena: ok. 11 zł / 10 ml

wtorek, 10 września 2013

Nowości września: Hebe, Rossmann

 Cześć Piękne!

Pogoda jest szara, bura i deszczowa, więc trzeba sobie poprawić humor. Czym? Zakupami oczywiście! 
Najbardziej zależało mi na tym, żeby kupić kalosze na spacery z Lenką. Widziałam takie w Hebe, więc dzisiaj postanowiłam po nie wrócić. Niestety były wszystkie oprócz mojego 38! Poczekam na nową dostawę. 

W zamian za to ja i mój M. zaspokoiliśmy swoje kosmetyczne chciejstwa ;).


W Hebe kupiłam sobie top z Catrice, który był na mojej chciejliście! Zawsze szukałam dokładnie takiego. Baza jest bezbarwna, a w niej zatopiony jest złoty brokat. Nazwa topu bardzo mi się podoba, nałożyłam go już na czarny lakier i rzeczywiście czuję się jak Two Million Dollar Baby ;)

Wstąpiliśmy też do jakiegoś sklepu no-name, chyba chińskiego i znalazłam się w lakierowym raju :D. Było tam całe mnóstwo lakierów Safari, które widuję na blogach. Stałam, gapiłam się i próbowałam wybrać jakiś spośród tych kolorów. W końcu zdecydowałam się na zupełnie nieznaną mi markę CR Cairuo. Buteleczka przyciągnęła mnie niespotykanym kształtem, ale i kolorem! Po zobaczeniu lakieru Essie, Shake your $$ maker, od razu zachciało mi się tego odcienia zieleni. Wydaje mi się, że mój nowy lakier w jakimś stopniu jest podobny, poza tym nazywa się Green Tea. Uwielbiam wszystko co wiąże się z zieloną herbatą :).

W Rossmannie weszłam w posiadanie najnowszego lakieru Wibo z serii Glamour Nails, który jest opatrzony numerkiem 7. Jest to piękny granat z złoto srebrnym shimmerem. Już nie mogę doczekać się go na paznokciach!

Mój ukochany tusz z Essence, I love Extreme już się kończy, więc postanowiłam wypróbować zachwalaną maskarę Lovely, Curling Pump Up Mascara. Zobaczymy, czy się sprawdzi :).


Mój M. też sobie dogodził, a co :). Fajnie jest mieć faceta, który lubi kosmetyki :D. Przynajmniej mnie rozumie pod tym względem. Chociaż kiedy łaziłam po Hebe, to nieźle się wynudził :).
Dla niego wpadł balsam po goleniu i roll on pod oczy (!!! śmiać mi się chce z tego ;)). A dla wspólnego użytku jest lakier Isany i płyn do higieny intymnej z Białego Jelenia :). Poza tym kupił sobie spodnie i zegarek.


Znalazłam dzisiaj nowe miejsce do robienia zdjęć. Poza tym, nie wiem, jak mogłam być tak durna i robić zdjęcia telefonem, mając pod ręką lustrzankę Nikon. Dzisiejsze zdjęcia są robione właśnie lustrzanką i od razu widać różnicę! Teraz już na stałe przejdę na lustrzankę, wiadomo, ciągle chcę udoskonalać zdjęcia. A te są teraz w bardzo dobrej jakości.

Miłego dnia Wam życzę, buziaki :*

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Catrice: Cień duochromowy - raz brązowy, raz zielony ;)

Cześć dziewczyny :)

Wiadomo, że jak ma się sesję, to jednocześnie ma się bardzo dużo innych rzeczy do roboty oprócz nauki. W moim przypadku jest tak samo, więc postanowiłam napisać notkę, którą planowałam dodać po środowej masakrze (czyt. egzaminie) :D. Zresztą, zmieniłam nawet nagłówek bloga. I to dwa razy :P!

A dzisiaj chcę Wam pokazać cień, przy którym baaardzo długo się czaiłam. Chyba dobre kilka miesięcy. Drogie Panie - oto C'mon chameleon we własnej osobie!


W końcu się na niego zdecydowałam, bo bardzo byłam ciekawa efektu na powiece. Podobno miał się mienić na zielono i brązowo, w zależności od roztarcia i kąta padania światła. W opakowaniu wyraźnie widać, że jest bardziej zielony, natomiast po roztarciu na ręce jest bardziej w odcieniu ciepłego brązu. 


Muszę przyznać, że mi osobiście jest trudno wyciągnąć z niego ten zieleń. Po roztarciu na powiece nadal zostaje brąz i tylko bardzo leciutki zielony połysk :). Cały czas nad nim pracuję, bo przypuszczam, że moja ręka może nie jest jeszcze na tyle wprawiona, by uzyskać pożądany efekt :P.


Ciężko było mi aparatem uchwycić mieniący efekt, to zdjęcie to max tego, co mi się udało ;).
Mimo wszystko muszę przyznać, ze prezentuje się ładnie. Często łączę go z zielonym cieniem, tworząc zielono - brązowe smokey eye. Jak dla mnie jest idealny do dziennego makijażu :).


Pigmentacja cienia jest bardzo dobra. Nałożony na bazę utrzymuje się spokojnie cały dzień. Bez bazy nie próbowałam, ale przypuszczam, że przy moich tłustych powiekach zebrałby się w załamaniu w przeciągu kilku godzin. 
Jeśli chodzi o opakowanie, to jest bardzo miłe dla oka. Przezroczyste, plastikowe, minimalistyczne - takie jak lubię. Zamyka się na charakterystyczny klik, a w moim egzemplarzu przy okazji otwierania pokrywki wydaje się dźwięk otwieranych skrzypiących drzwi :P.
Na pewno można nim wyczarować mnóstwo fajnych makijaży. Jednym cieniem można uzyskać różne efekty i do tego właśnie ciągle staram się dążyć ;). Dobrze też wygląda w połączeniu z innymi kolorkami.
2 gramy cienia możemy kupić za około 11 zł w Naturze :).