Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marion. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marion. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 lutego 2014

Termoochronna mgiełka Marion

Cześć!

Uwielbiam mieć proste włosy. Niestety natura mnie takimi nie obdarzyła, w zamian za to mam jakieś falowane, przesuszone kłaki :P. Kiedyś często prostowałam, w zasadzie codziennie, ale potem doszłam do wniosku, że wolę pospać 40 minut dłużej, niż wstawać o 5 rano. Teraz prostuję włosy na okazję i dbam o to, by nie zostały uszkodzone przez katowanie ich wysoką temperaturą. Tutaj z pomocą przyszła mi mgiełka chroniąca włosy przed działaniem wysokiej temperatury od Marion.


Od producenta:

Mgiełka bez spłukiwania stworzona specjalnie do ochrony włosów narażonych na działanie wysokiej temperatury podczas używania suszarki, prostownicy lub lokówki. Unikalna formuła zawiera kopolimery, które pozostawiają na włosach specjalny film zabezpieczający włosy przed wysuszeniem, dzięki czemu staja się one mocniejsze, sprężyste i są łatwiejsze do modelowania.

- włosy są miękkie i elastyczne
- nadaje im zdrowy wygląd i aksamitny połysk
- zapobiega puszeniu i elektryzowaniu się włosów

Sposób użycia:
Suszenie: rozpylić na wilgotne włosy przed suszeniem. Nie spłukiwać!
Prostowanie i lokowanie: rozpylić na suche włosy, następnie użyć prostownicy lub lokówki

Moja opinia:

Bardzo podoba mi się, że kosmetyk jest w butelce z atomizerem. Zresztą - mgiełka - więc w czym miałoby być :P? W każdym razie bardzo lubię taką formę, jest bardzo wygodna. Psikacz do włosów się nie zacina, wszystko działa sprawnie i dozuje dobrą ilość. Jak wszystkie produkty do włosów, które miałam z firmy Marion, termoochronna mgiełka pachnie przepięknie! Psikasz na włosy i czujesz się, jakbyś była w salonie fryzjerskim, otwierasz oczy i okazuje się, że to tylko Twoja łazienka :). Mam tendencję do używania dużych ilości kosmetyków i w tym przypadku nie jest inaczej, bo obficie spryskuję włosy mgiełką, ale ku mojej uciesze włosy nie są w ogóle obciążone. Stosuję ją zawsze przed suszeniem i podczas suszenia czuję, że włosy są takie inne w dotyku. W efekcie włosy są naprawdę miękkie i ładnie się układają! Dla mnie, która ma twarde włosy z natury, taka miękkość jest bardzo pożądana! Jeśli chodzi o działanie z prostownicą - prostownica lepiej sunie po włosach. Włosy są naprawdę ładnie wyprostowane, wygładzone i efekt utrzymuje się dłużej. Jak w przypadku suszenia, włosy także są bardzo mięciutkie i miłe w dotyku. 

Moje włosy bardzo się polubiły z mgiełką, która je chroni. Wygodna w użyciu i spełniająca swoje zadanie, czego chcieć więcej? 

Cena: około 8 zł
Dostępność: Natura, małe drogerie, internet

Kosmetyk mogłam testować dzięki firmie Marion. Dziękuję!


niedziela, 12 stycznia 2014

Marion, chusteczki do demakijażu twarzy, oczu i szyi

Cześć dziewczyny :)!

W paczce, którą otrzymałam od firmy Marion poza płynem micelarnym do demakijażu, otrzymałam także chusteczki o tym samym przeznaczeniu. Bardzo się ucieszyłam, bo takich produktów nigdy dość i ja zawsze znajdę dla nich zastosowanie.



Od producenta:

Wyjątkowo delikatne chusteczki do demakijażu twarzy, oczu i szyi stworzone z myślą o potrzebach skóry suchej i wrażliwych oczu. Chusteczki dokładnie usuwają makijaż oraz wszelkie zanieczyszczenia., pozostawiając skórę nawilżoną, odświeżoną i oczyszczoną. Specjalna formuła została oparta na ekstrakcie z bławatka, który działa przeciwzapalnie, koi i łagodzi podrażnienia. Zawarta prowitamina B5 doskonale nawilża i witalizuje skórę, nadaje jej gładkość i elastyczność. Idealne do codziennej pielęgnacji. Praktyczne w pracy, podróży i na wakacjach. Bez zawartości alkoholu, testowane dermatologicznie. Uwaga: nie wprowadzać chusteczek do worka spojówkowego.

Moja opinia:

Opakowanie chusteczek zawiera ich 25 sztuk. Każda z nich jest odpowiedniej wielkości. Jest w sam raz, by jedną sztuką zmyć cały makijaż, zarówno z oczu, jak i z twarzy. Ku mojemu zadowoleniu chusteczki nie są zbyt suche, są nasączone płynem w sam raz, a nawet bardzo, co zdecydowanie ułatwia cały proces oczyszczania buźki. Średnio podoba mi się zapach. Pachną jakoś tak słodko i mdło. Nie umiem tego określić dokładniej, jednak przyjemny dla mojego nosa wcale nie jest. 



Podczas użytkowania i ciągłego otwierania opakowania chusteczki nie ulegają wyschnięciu, mimo, że klej, dzięki któremu można zamknąć opakowanie zaczyna szwankować. Zapewne to dzięki temu, że chusteczki są odpowiednio mokre.

W moim przypadku chusteczki do demakijażu wcale nie znajdują zastosowaniu w swojej typowej funkcji. Kilkakrotnie wspominałam Wam, że mój demakijaż nie obejdzie się bez wody i żelu do mycia twarzy. Oczywiście na potrzeby rzetelnej recenzji czyściłam twarz tymi chusteczkami i w tym przypadku stwierdzam, że poradziły sobie bardzo dobrze. Zmyły nawet wodoodporny eyeliner i to bez większych problemów! Z podkładem też sobie radzą. Wracając do tego, jak stosuję je ja: otóż są pomocne przy wszelkich poprawkach podczas robienia makijażu. Wiece, czasem cień nałoży się krzywo, albo kreska wyjdzie za daleko, albo szczoteczką od tuszu zahaczę tam, gdzie nie powinnam. Wtedy sięgam po chusteczkę i wszystko ładnie naprawiam bez szkody dla makijażu! Jeśli maluję inne osoby, to wykorzystuję je w tej samej roli i w tym wypadku bardzo dobrze się sprawdzają. Podczas malowania innych, często szybko przecieram nimi pędzle, oczyszczam pędzelek do eyelinera. Zazwyczaj najpierw maluję oczy, a potem całą twarz, także kiedy osypują się cienie - chusteczki wszystko ścierają. 

Jest to bardzo przydatny gadżet, który mam zawsze przy sobie. Chętnie kupię te chusteczki, jak tylko wykończę obecne opakowanie. Dodatkowo nie podrażniły mojej skóry ani oczu. Szkoda, że tak marnie jest z dostępnością. Szukajcie w małych drogeriach albo w Naturze (podobno są tam kosmetyki Marion). Albo w sklepach internetowych, aczkolwiek jak nie będę w takim sklepie zamawiała samych chusteczek ;).

Cena wg KWC: 4,50 zł / 25 szt.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Marion, płyn micelarny do oczyszczania oraz demakijażu twarzy i oczu

Cześć dziewczyny!

Zauważyłam, że ostatnio mam mniej czasu na bloga, nad czym ubolewam, ale cały czas coś się dzieje! Myślałam, że skoro już nie muszę chodzić na uczelnię, bo mam teraz tylko praktykę, to będę miała mnóstwo wolnego, ale nie :P. Kiedyś wspominałam Wam, że razem z M. remontujemy mieszkanko i właśnie teraz przypada okres, kiedy jeździmy do sklepów, kiedy tylko jest chwila, kupiliśmy już kafelki do łazienki oraz panele, toaletę i wannę! Kupowanie takich rzeczy mnie cieszy najbardziej, bo mogę je sobie wybrać według własnego uznania :). Bo przecież kobiet nie interesuje kupowanie rurek, zapraw murarskich, czy desek, prawda ;)?

Dzisiaj powiem Wam kilka słów o płynie micelarnym Marion. Płyn zawiera kwas hialuronowy oraz ekstrakt z hibiskusa i jest dedykowany dla skóry normalnej i wrażliwej.


Od producenta:

Płyn zawiera struktury miceli, składające się z cząsteczek hydrofilnych i lipofilnych, które dokładnie oczyszczają skórę i zmywają makijaż, także z oczu. Zawiera wygładzający ekstrakt z hibiskusa i kwas hialuronowy, który doskonale nawilża i rewitalizuje skórę. Formuła bez alkoholu jest wyjątkowo łagodna, co czyni ją odpowiednią dla osób noszących szkła kontaktowe.

Moja opinia:

Już kiedyś o tym pisałam, ale jeszcze raz powtórzę - płyn micelarny traktuję jako pierwszą linię ataku podczas wieczornego demakijażu. Płyn ma po prostu zmyć makijaż oczu, tj. cienie, eyeliner (wodoodporny) oraz maskarę. Resztę zmywam żelem do mycia twarzy i wodą, nie wyobrażam sobie zmywania makijażu tylko płynem bez użycia wody! Jak radzi sobie Marion? Zaraz zobaczycie naocznie, bo wszystko ładnie obfociłam :).


Na pierwszym zdjęciu mam makijaż, co prawda w nie najlepszym stanie, bo z wieczora, kiedy cały dzień łzawiły mi oczy :P. Na ostatnim zdjęciu widzicie, jak poradził sobie płyn Marion. Kilka spostrzeżeń:

1. Płyn nie zmywa makijażu do czysta, widzicie, że zostawia mazy wokół oczu. Na rzęsach można dostrzec grudki tuszu do rzęs. Mi to nie przeszkadza, bo jak wspomniałam, wszystko domywam za pomocą żelu i wody, ale dla tych z Was, które stosują tylko płyn micelarny na pewno nie będzie to zadowalające, chyba, że zastosujecie dwa lub trzy waciki. Plus za to, że radzi sobie z kreską wodoodporną!
2. No właśnie - płyn jest w moim odczuciu mało wydajny. Ja do zmywania używam jednego wacika, który jest dobrze nasączony. Gdybyście stosowały więcej wacików, płyn uciekłaby jak szalony!
3. Płyn nie podrażnia moich oczu. Producent obiecuje, że nadaje się do skóry wrażliwej i wywiązuje się z tego.
4. Micelek nie pozostawia lepkiej warstwy na skórze, można go stosować go rano do przemycia twarzy, czy w roli toniku i na pewno buźka nie będzie niczym oblepiona.
5. Ładnie pachnie - wydaje mi się, że kwiatowo, w każdym razie bardzo przyjemnie!

Według mnie płyn jest całkiem w porządku. Na pewno te z Was, które stosują lekki makijaż będą zadowolona. I jeśli domywacie buźkę wodą i żelem - też będziecie zadowolone! Mimo wszystko nie pobije mojego ulubieńca z Be Beauty, który zmywa cały makijaż oczy bez pozostawienia mazów za pomocą jednego wacika!


Dostępność: Natura, małe drogerie
Cena: 4,99 zł / 120 ml

piątek, 15 listopada 2013

Laminujemy włosy z Marion!

Cześć dziewczyny!

Ucieszyłam się bardzo, kiedy zobaczyłam, że w paczuszce od Marion mam zabieg laminowania włosów. Widziałam go wcześniej na paru blogach i byłam bardzo ciekawa, jak sprawdziłby się u mnie. Kiedyś laminowałam włosy żelatyną, jednak nie byłam zadowolona z efektów na tyle, by ten zabieg powtórzyć. Jesteście ciekawe, jak poradził sobie Marion z moimi włosami?


Od producenta:


Laminowanie to zabieg, dzięki któremu w szybki i łatwy sposób można uzyskać efekt doskonale prostych i wyjątkowo gładkich włosów. Do włosów niesfornych, puszących się.

Składniki aktywne dodatkowo je kondycjonują i odżywiają:
- płynna keratyna, wnikając w głąb włosów, przyczynia się do ich odbudowy , zapewnia im zdrowy wygląd, gładkość i naturalny połysk,
- proteiny pszenicy pielęgnują strukturę włosów, wygładzając ją i wzmacniając,
- kompleks składników nawilżających gwarantuje natychmiastowe, optymalne i długotrwałe nawilżenie włosów.

Zabieg powoduje, że włosy są:
- gładkie i proste,
- ujarzmione i nawilżone,
- miękkie i błyszczące.
- łatwe do rozczesania.

Moja opinia:

Do dwóch saszetek dołączony jest czepek, który ma podwyższyć temperaturę i sprawić, że składniki aktywne będą się lepiej wchłaniały. Sam kosmetyk ma gęstą konsystencję. I pachnie przepięknie! Jak kosmetyki typowo fryzjerskie, zalatuje profesjonalizmem :). Nie miałam wygórowanych oczekiwań wobec tego produktu, ponieważ wiem, że na moje włosy mało co działa. Zgodnie z zaleceniami producenta początkowo umyłam włosy, osuszyłam je lekko ręcznikiem, nałożyłam kosmetyk, czepek i całość zawinęłam w ręcznik. Troszeczkę przedłużyłam zalecany czas aplikacji, bo przechodziłam z tym na głowie około 25 minut. Tutaj muszę wspomnieć, że moje włosy są bardzo gęste, zakręcają się w spiralki, są wysuszone i jakby tępe, koleżanka stwierdziła, że są podobne do włosów lalki :P. Po zmyciu kosmetyku, wysuszyłam włosy. Moje odczucia? Oczywiście moje włosy nie stały się proste jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Mimo wszystko byłam zachwycona efektem! Moje włosy były tak wygładzone i miękkie, jak nigdy. Żadna maska, czy jedwab do włosów nie sprawiły, że włosy nabrały takiej delikatności i gładkości. Włosy nabrały jakby lekkości, aż do kolejnego mycia chodziłam i dotykałam włosów, bo wprost nie mogłam uwierzyć, że produkt za około 3 zł sprawił mi taką radość i takie efekty! Z ręką na sercu mówię Wam, że moje oporne włosiska pokochały ten produkt! Bardzo Wam polecam spróbować, ja na pewno kupię sobie kolejne saszetki :). 

Laminowałyście już włosy? Jeśli tak, to wolicie naturalną żelatynę, czy może pokusiłybyście się o taki kosmetyk :)? Koniecznie dajcie znać!

czwartek, 24 października 2013

Marion: maska kolagenowa nawilżajaca

Cześć dziewczyny :)

Firma Marion sprawiła mi bardzo miłą niespodziankę w postaci paczuszki z kosmetykami. Totalnie się jej nie spodziewałam, bo swoje zgłoszenie wysłałam kilka miesięcy temu! W paczuszce znajdowało się pięć kosmetyków, a dzisiaj chcę Wam pokazać maskę kolagenową, która ma za zadanie nawilżyć buźkę.


Od producenta:

Doskonale dopasowany do kształtu twarzy płat hydrożelowy, nasączony serum ze składnikami, które w chwili kontaktu ze skórą, wnikają w jej głąb. Skoncentrowana formuła substancji aktywnych skutecznie pielęgnuje, nawilża i regeneruje skórę twarzy.

Składniki, które działają trójwymiarowo na cerę: równomiernie wzdłuż i wszerz jej powierzchni oraz w głąb skóry. Płat nałożony na twarz podnosi jej temperaturę, co umożliwia efektywne działanie substancji aktywnych.

Kwas hialuronowy - głównym zadaniem tego naturalnego polisacharydu jest zatrzymanie wody w skórze, co gwarantuje jej sprężystość, gładkość i zdrowy wygląd. Wzmacnia barierę ochronną naskórka, osłaniając przed wnikaniem szkodliwych substancji.

Ekstrakt z zielonej mikroalgi (Chlorella Vulgaris) - bogate źródło karotenoidów i aminokwasów. Pobudza produkcję kolagenu, dzięki czemu wygładza powierzchnię skóry twarzy i przyczynia się do jej ujędrnienia.

Beta-glukan - naturalny polisacharyd o właściwościach silnie nawilżających. Utrzymuje wilgoć w skórze, tworząc na niej ochronny film. Pobudza białe komórki krwi do działania, przyspieszając regenerację i naprawę uszkodzonych tkanek.

Alantoina - dzięki właściwościom higroskopijnym doskonale nawilża skórę i chroni ją przed czynnikami zewnętrznymi. Przyspiesza regenerację skóry, łagodzi podrażnienia, zmniejsza zaczerwienienia twarzy i sprzyja odnowie uszkodzonego naskórka.

Produkt jest jednorazowy!

Moja opinia:

Byłam bardzo ciekawa tej maski, dlatego też poszła na pierwszy ogień. Nigdy nie miałam maski w podobnej formie! Sama maska jest opakowana w plastikową sakiewkę i jest widocznie zanurzona w płynie. Jest przezroczysta, dlatego na pierwszy rzut oka jej nie zauważyłam :P. 


Bałam się, że uszkodzę maskę podczas nakładania, wiecie, że się porwie czy coś. Na szczęście okazało się, że maska jest wytrzymała i nic się z nią nie stało podczas wielokrotnego jej przesuwania. Maska jest zanurzona w serum, którego jest naprawdę dużo i aż szkoda było mi wylewać go z opakowania! Maska ma wycięte miejsce na oczy, nos i usta. Moja buźka jest okrągła, także wielkościowo była w sam raz. Zapach jest kosmetyczny, trochę sztuczny, jednak nie jest drażniący.


Spędziłam z maską na twarzy 25 minut (producent zaleca 15-20 minut, ale tak dobrze mi się leżało ;)...). Jako, że byłam w pozycji leżącej maska nie miała prawa mi spaść z twarzy, ale początkowo trochę z nią pochodziłam i owszem, trochę się zsuwała, ale nie odpadała. Maska dobrze przylega do twarzy. Problem jedynie pojawił się pomiędzy nosem i policzkami, tam maska nie przylegała do skóry, mimo, że mocno się starałam sprawić, by tak było :).


Pewnie najbardziej Was interesuje działanie! Otóż od razu zaznaczę, że nie zauważyłam, żeby maska podniosła temperaturę twarzy. Nie czułam żadnego ciepła, a skóra się nie zaczerwieniła. Jak dla mnie, to nawet dobrze :). Kiedy nakładałam maskę, moja skóra była bardzo sucha, tak sucha, że aż nieprzyjemnie napięta. Kiedy zdjęłam maskę i pozwoliłam, by resztki serum się wchłonęły, nawilżenie było odczuwalne. Skóra była miękka i miła w dotyku. Maska nie spowodowała żadnej reakcji alergicznej, zaczerwienienia, ani szczypania. Jak wspomniałam, skóra była nawilżona, ale nawilżenie to utrzymało się do następnego dnia. Wiadomo - jedno nałożenie maski nie sprawi, że skóra nagle stanie się super nawilżona, potrzebna jest regularność. Moim zdaniem jest to przyjemny produkt i chętnie kupię tę maskę. Warto wspomnieć o składzie - już na drugim miejscu znajduje się kolagen, trochę dalej kwas hialuronowy i alantoina, a także ekstrakt z mikroalgi. Poza jednym parabenem, uważam, że skład jest bardzo dobry. 

Cena: około 6 zł

Miałyście okazję stosować taką maskę? Moim zdaniem maska w formie płata hydrożelowego jest miłą odskocznią od tradycyjnych maseczek!

poniedziałek, 1 lipca 2013

Marion: kuracja olejkiem arganowym.

Hej Piękne :)!

Moje włosy stanowią dla mnie nie lada wyzwanie. Generalnie są trudne - są niesamowicie gęste, grube, twarde i przesuszone, szczególnie na końcach. Na zabezpieczenie końcówk zawsze starałam się używać jakiegoś jedwabiu, choć często nie robiłam tego regularnie. Chcecie wiedzieć, co sprawiło, że olejek arganowy od Marion sprawił, że używam go bardzo systematycznie?


Od producenta:

Kuracja do włosów bez spłukiwania, intensywnie pielęgnuje, wygładza włosy i ułatwia stylizować fryzurę. Jedwabista konsystencja pozwala na równomierne rozprowadzenie preparatu na włosach, jest natychmiast wchłaniana, nie obciąża i nie zostawia żadnych osadów we włosach.  Formuła zawiera bogaty w glicerydy i witaminy olejek arganowy, pochodzący z upraw ekologicznych, potwierdzony certyfikatem Ecocert. Olej pomaga zapewnić włosom 7 efektów:

- przywraca piękny połysk
- regeneruje włosy od wewnątrz i wygładza
- ułatwia rozczesywanie i układanie
- wzmacnia i nawilża
- nadaje miękkość i elastyczność
- chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych
- zapobiega puszeniu się włosów

Sposób użycia:

- przed modelowaniem: w zależności od rodzaju i długości włosów rozetrzeć w dłoniach 1-2 kropli produktu i rozprowadzić na umytych, wilgotnych włosach. Nie nakładać u nasady włosów! Nie spłukiwać. 
- na wykończenie fryzury: w zależności od rodzaju i długości włosów rozetrzeć w dłoniach 1-2 kropli produktu i rozprowadzić na końcówki suchych włosów. Nie spłukiwać. Chronić oczy.

Skład:

Cyclopentasiloxane (and) Dimethiconol, Dimethicone, Phenyltrimethicone, Isopropyl Myristate, Argania Spinosa Kernel Oil, Parfum Cl 47000, Cl 26100, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Benzyl Cinnamate

Moja opinia:


Muszę wspomnieć o tym na samym początku - zachwycił, powalił, zniewolił i oczarował mnie zapach tego kosmetyku. Przysięgam, że nigdy nie miałam kosmetyku do włosów, który pachniałby piękniej! Zapach jest słodki, ale nie przytłaczający, jest po prostu genialny, jeśli będziecie miały okazję, to spróbujcie koniecznie! Utrzymuje się na włosach do kilkudziesięciu minut po aplikacji, więc wyobraźcie sobie, jak chodzę i wącham moje włosy. Nawet nie muszę ich specjalnie wąchać, bo zapach mnie otula!


Olejek jest zamknięty w butelce z pompką (uwielbiam takie opakowania!), butelka jest przezroczysta i dokładnie widać ile go jeszcze zostało. Możemy się cieszyć 50 ml tego cudeńka, ale muszę stwierdzić, że jest wydajny, bo na moje długie włosy wystarczą dwie pompki olejku. Konsystencja jest wiadomo jaka - jak to olejku ;). 

Zaraz po zakupie byłam tak go ciekawa, że jeszcze w drodze do domu wtarłam kropelkę z ogon warkocza. Po prostu oczom nie mogłam uwierzyć, jak moje zazwyczaj twarde włosy zrobiły się nagle miękkie! Naprawdę! Później zaobserwowałam jednak, że taki mocny efekt nie jest długotrwały, ale mimo wszystko, przy regularnym stosowaniu widać i czuć poprawę miękkości włosa.


Zabijcie mnie, ale kompletnie nie znam się na składach. Wydaje mi się, że na początku są silikony, poprawcie mnie, jeśli się mylę. Olejek arganowy jest na szóstym miejscu w stosunkowo krótkim składzie.

Dozowany w odpowiedniej ilości nie obciąża włosów. Wiadomo - jeśli wylejemy na głowę 10 pompek to na pewno włosy będą tłuste. Ja używam go wg drugiego sposobu i wtedy jest w porządku. Tylko raz użyłam go na mokre włosy, ale wtedy niestety obudziłam się z obciążonymi włosami, nadającymi się natychmiastowo do mycia

Rozprawmy się teraz z obietnicami producenta!

- przywraca piękny połysk - tak, tak, tak, włosy po aplikacji są naprawdę błyszczące
- regeneruje włosy od wewnątrz i wygładza - na pewno wygładza, ale czy aż tak regeneruje, to bym nie powiedziała
- ułatwia rozczesywanie i układanie - nie zauważyłam, by wpływał na lepsze rozczesywanie włosów
- wzmacnia i nawilża - fakt, włosy wydają się być nawilżone
- nadaje miękkość i elastyczność - jak pisałam wyżej, nawet moje włosy twarde jak u lalki stają się miękkie po nałożeniu olejku
- chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych - tak, obcięłam końcówki i stosując go regularnie nie zauważyłam silnego nawrotu rozdwajania
- zapobiega puszeniu się włosów - moje włosy i tak będą się zawsze puszyć ;)

Generalnie bardzo polecam ten olejek. Jeśli uwielbiacie pięknie pachnące kosmetyki, to będziecie z niego zadowolone. Poza tym, producent całkiem nieźle wywiązuje się ze swoich obietnic. Ja jestem bardzo zadowolona i na pewno po niego sięgnę jeszcze nie raz i nie dwa :).

A jakie Wy macie doświadczenia z tym olejkiem?

P.S. Jeśli już w temacie włosów jesteśmy, to byłam dziś u fryzjera pod wpływem impulsu i ścięłam swoje sięgające do połowy pleców włosy (TUTAJ możecie zobaczyć, jakie miałam). Teraz mam ledwo wystające poza ramiona. I w końcu mogę nosić je rozpuszczone, kręcone, naturalne :D. Zbrzydło mi codzienne plecenie warkocza, który nosiłam niemalże od roku. Potrzebowałam zmian, jestem zadowolona. Wkrótce pochwalę się zmianami :D