Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dax Cosmetics. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dax Cosmetics. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 września 2013

Projekt DENKO #1 - sierpień

Hej :)

No i jest! Moje pierwsze denko :). Nie wiem, dlaczego tak późno zaczęłam się w to bawić. Myślę, że jest to świetna motywacja, by zużywać do końca kosmetyki, a nie zostawiać resztki i zaczynać następne :). Nie mam tego dużo, nie zużywam sporo kosmetyków. No ale zawsze coś! Dla zachowania porządku na zielono oznaczę produkty, które polecam, na żółto kosmetyki, co do których nie jestem ani na tak ani na nie, a na czerwono oznaczę kosmetyki, które u mnie się nie sprawdziły.


1. Be Beauty, zmywacz do paznokci z olejkiem kokosowym i gliceryną - ogromny plus za pompkę! Niesamowicie ułatwia korzystanie :). Poza tym dobrze zmywa lakier, nie pozostawia białego nalotu na płytce paznokcia. No i pięknie pachnie! Tzn. zostawia zapach, jakby kwiatowy, dosyć intensywny.

2. Be Beauty, delikatny żel-krem do mycia twarzy - lubię wszystkie żele do mycia twarzy z Be Beauty. Są tanie, ładnie myją i przyjemnie pachną. Czego chcieć więcej?

3. Garnier, Ultra Doux Siła 5 roślin - kiedyś nacięłam się na szampon z serii Ultra Doux i nie sądziłam, że kiedykolwiek kupię ponownie cokolwiek z tej serii. Ale muszę przyznać, że się nie zawiodłam. Szampon oczyszcza, świetnie się pieni, nie obciąża włosów. No i zapach - świeży, piękny!


4. Adidas, antyperspirant - wzięłam pierwszy lepszy ze sklepowej półki. Ładnie pachnie, ale klei się i wolno wchłania. Nie zawsze czułam się po nim świeżo.

5. Dax Cosmetics, kaszmirowa baza utrwalająca cienie - wystarczyła na rok i dwa tygodnie! Recenzja TU

6. Ziaja, Intima, kremowy płyn do higieny intymnej - jest bardzo pojemny, ma pompkę, czyli jest wygodny w użyciu, no i przede wszystkim spełnia swoje zadanie! Na pewno kupię go znowu.

***

Kochane, przypominam o moim rozdaniu, w którym do zgarnięcia są marmurkowe lakiery Lemax :)


poniedziałek, 7 stycznia 2013

Dax Cosmetics, Cashmere Eyeshadow Base.

Cześć Dziewczyny ;).

Dawno nie było żadnej recenzji, bo bloga całkowicie zdominowały święta, Sylwester, urodziny i inne gadaniny :). Dlatego dziś w roli głównej wystąpi baza pod cienie do powiek Cashmere Eyeshadow Base firmy Dax Cosmetics. Używam jej już od sierpnia, więc zdanie zdążyłam sobie dokładnie wyrobić. Zaznaczam jednocześnie, że jest to moja pierwsza baza pod cienie, więc nie mam porównania. 


Moje powieki są tłuste i makijaż oka zbiera się w załamaniu już w trzeciej godzinie od nałożenia. Pod wieczór wyglądałam tragicznie :). 

Bazę kupiłam ładnie zapakowaną w kartonowe pudełko w Super-Pharm za około 25 zł. Znacznym ułatwieniem w wydobywaniu bazy jest kształt opakowania. Jest to szklany słoiczek o szerokim otworze. Nie trzeba wydłubywać jej paznokciem, jak to jest w innych bazach o wąskim otworku. Warto tutaj zaznaczyć, że po 5 miesiącach używania baza nie zaschła ani trochę.

Ma kolor cielisty, można doszukać się w niej delikatnych drobinek rozświetlających, jednak nie są one widoczne na powiece. Dla mnie ma same plusy! Przede wszystkim niesamowicie przedłuża trwałość makijażu i o to właśnie mi chodziło. Przekonałam się o tym już na samym początku jej używania, tuż przed wyjazdem nad morze. Nałożyłam ją rano przy robieniu makijażu i ten makijaż miałam na sobie do następnego ranka, bo podróż pociągiem trwała całą noc. Jakie było moje zdziwienie, jak zobaczyłam, że po ponad 20 godzinach moje cienie wyglądają dokładnie tak, jakbym je przed chwilką nakładała! Za to pokochałam ją od razu :). Do jej plusów można dodać to, że podbija kolor cieni do powiek, więc nawet te najtańsze wyglądają dobrze. Wygładza także powieki.


Jeśli chodzi o jej konsystencję, to jest ona dosyć gęsta, jakby gumowa, nałożenie wymaga trochę wprawy. Pod wpływem ciepła palców baza rozprowadza się lepiej na powiece. Na początku jej stosowania tworzyły mi się drobne grudki, które było mi ciężko rozsmarować na powiece, ale z czasem doszłam do wprawy i teraz wszystko jest okej ;). Ważne jest, by użyć jej odrobinkę! Naprawdę - minimalna ilość całkowicie wystarcza, by spełniła swoje funkcje.
Nie mam także żadnych problemów z blendowaniem cieni po jej nałożeniu. Nie muszę nakładać na nią cielistego cienia w celu ułatwienia blendowania koloru, bo na gołej bazie robi się to bardzo sprawnie i efektownie :)

Muszę przyznać, że baza jest bardzo wydajna. Używam jej prawie 5 miesięcy i końca nie widać. Zużycie jest takie, jak widać na zdjęciu powyżej.

Teraz nie wyobrażam sobie makijażu bez użycia bazy pod cienie. Z bazy Cashmere jestem tak zadowolona, że nie zamienię jej na żadną inną, nawet nie chcę porównywać ;). Bardzo gorąco ją polecam!

Wy też nie wyobrażacie sobie makijażu bez bazy? Jakie są Wasze hity wśród baz?