Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja włosów. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 marca 2015

Elfa Pharm, Vis Plantis - olejki do twarzy, ciała i włosów

Cześć dziewczyny :)

Jeszcze nie tak dawno nie byłam kompletnie przekonana do stosowania olejów w codziennej pielęgnacji. Myślałam, że używanie ich na ciało, a co dopiero na twarz musi być wysoce niekomfortowe, no bo przecież jak mam cokolwiek włożyć na siebie, kiedy ociekam tłuszczem? 
Później miałam okazję używać kilka rodzajów olejów, głównie do włosów i na ciało i moje nastawienie się nieco zmieniło. Tym bardziej ucieszyłam się, że mogę wypróbować działanie nowej serii Vis Plantis marki Elfa Pharm. W skład serii wchodzą trzy olejki: do włosów, do ciała i do twarzy. Jesteście ciekawe, jak się potoczyła moja olejowa przygoda?


Cała seria olejków znajduje się w kartonowych pudełkach. Każda buteleczka ma pojemność 30 ml. Szata graficzna jest czytelna i dość przyjemna dla oka, natomiast sama butelka jest bardzo prosta oznaczona tylko najważniejszymi informacjami dotyczącymi przeznaczenia. Butelki są zamykane zamknięciem (masło maślane, wiecie o co mi chodzi ;)) typu press. Dosyć wygodna forma jednak ze względu na to, że to jest olej, to w każdym przypadku kończyło się to wylewaniem z butelki resztek, albo "pluciem" olejkiem przy otwieraniu :). 





OLEJEK RÓŻANY do twarzy szyi i dekoltu

Olejek różany z nasion królowej kwiatów, symbolu miłości, siły i piękna, przeciwdziała starzeniu się skóry. Bogaty w niezbędne kwasy tłuszczowe (kwas linolowy, linolenowy) i witaminy sprzyja regeneracji skóry i odżywia ją. Wygładza zmarszczki i zapobiega powstawaniu nowych. Łagodzi blizny i przebarwienia. Nawilża, odświeża, poprawia elastyczność i jędrność skóry.
Skład:
Macadamia Ternifolia Seed Oil, Rosa Moschata Seed Oil, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid,Citronellol, Geraniol 

Zacznę od olejku, który przypadł mi najbardziej do gustu. To właśnie olejku do twarzy byłam najbardziej ciekawa, bo nigdy wcześniej nie nakładałam oleju na twarz. Przyznam, że miałam obawy dotyczące wysypu zaskórników. Od razu mówię - nie miałam czego się obawiać, a moja skóra bardzo polubiła się z tą formą pielęgnacji. Olejek zawiera niemal 90% olejku macadamia i 10% olejku różanego. Skład jest bardzo krótki i jest to niewątpliwa zaleta produktu. Olejek świetnie nawilża skórę. Stosuję go każdy dzień na noc w celu dogłębnego nawilżenia i odżywienia skóry. Pod makijaż wolę nie ryzykować z moją mieszaną cerą. Podczas nakładania czuję wręcz ulgę, ponieważ po zastosowaniu żelu antybakteryjnego moja skóra jest mocno ściągnięta. Olejek wchłania się bardzo szybko i to praktycznie do matu. Skóra pozostaje miękka i elastyczna. Nie pojawiły się żadne niedoskonałości po stosowaniu olejku. Co prawda ani zmarszczek ani przebarwień nie mam, więc nie mogę się wypowiedzieć w kwestii działania przeciwstarzeniowego. Uważam, że jego wydajność jest jak najbardziej w porządku i opakowanie 30 ml jest jak najbardziej trafione, bo po miesiącu stosowania codziennie wieczorem ubyło mi tylko 1/3 buteleczki. Przewiduję, że wystarczy mi go jeszcze na 2-3 miesiące, może nawet więcej. Pachnie różami, jednak zapach jest bardzo delikatny i ulatnia się na skórze.



OLEJEK MACADAMIA do ciała

Lekki, nietłusty, egzotyczny olej z Australii odżywia, regeneruje, wygładza i zmiękcza. Pomaga nawilżyć suchą skórę. Działa przeciwstarzeniowo i ujędrniająco dzięki wysokiej zawartości kwasu oleopalmitynowego (omega 7), który jest głównym składnikiem młodej skóry. Nie daje uczucia tłustości, jest wydajny i dobrze się wchłania. Jest świetnie tolerowany przez skórę. Bogaty w antyutleniacze skutecznie neutralizuje wolne rodniki co przedłuża młodość skóry. Poprawia jej wygląd i stan. Łagodzi podrażnienia posłoneczne i drobne zmiany.

Skład:
Macadamia Ternifolia Seed Oil, Parfum, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal. Hydroxycitronellal, Limonene, Linalool


Kolejny olejek, który się sprawdził, ale z jednym zastrzeżeniem. Kto to widział olej do ciała o pojemności 30 ml?! Ja i tak oszczędnie go stosowałam, bo tylko na łydki i ręce i skończył się po 1,5 tygodnia, ale jeśli ktoś chciałby się cały wysmarować, to po kilku dniach może wyrzucić pustą butelkę do kosza na śmieci. Moim zdaniem 100 ml, byłoby optymalną pojemnością.
Co do działania, to tak jak poprzednik wchłania się natychmiast. Nie tłuści ubrań. Zostawia otulający, ale nietłusty film na skórze, ale zupełnie inny, niżby zostawiła parafina. Daje uczucie dobrze nawilżonej i gładkiej skóry. Bardzo polubiłam ten efekt. Nawilżenie utrzymuje się cały dzień, a że nauczyłam się ostatnio regularności w balsamowaniu, to po kąpieli moja skóra woła"pić". Olejek pachnie bardzo delikatnie i przyjemnie. Szkoda, że zapach nie utrzymuje się dłużej na skórze. 99% tego olejku to czysty olej macadamia, więc wierzę w jego zbawienne właściwości na skórę, szczególnie, że widzę, jak ją odżywia, nawilża i wygładza.


OLEJEK ARGANOWY do włosów

Płynne złoto Maroka, olejek arganowy z drzewa życia łatwo się wchłania, odżywia skórę głowy i cebulki włosowe. Zmniejsza łojotok, działa przeciwzapalnie, przeciwłupieżowo, łagodzi podrażnienia. Wysoka zawartość kwasów omega-3 i omega-9 pozwala odbudować strukturę włosów, wzmacnia je i chroni. Bogactwo tokoferoli, polifenoli, fitosteroli i saponin sprzyja neutralizacji wolnych rodników. Nawilża, przywraca blask, wygładza, ułatwia czesanie i stylizację. Nadaje miękkość i elastyczność i chroni włosy przed puszeniem. Włosy stają się zdrowe i pełne życia.

Skład:
Argania Spinosa Kernel Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Parfum, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid

Olejek o zdecydowanie najmocniejszym zapachu. A pachnie naprawdę pięknie. Tak jak w przypadku poprzednika, jego pojemność nie jest strzałem w dziesiątkę. 30 ml wystarczyło mi na 6 razy. Mam gęste i długie włosy, więc w sumie i tak dziw, że aż na sześć razy wystarczył. Moje włosy generalnie nie lubią olejów. Tzn. nic się z nimi nie dzieje. Nie odnotowałam nigdy żadnego pozytywnego wpływu na włosy. Może za szybko się poddawałam, jednak w tym przypadku też nie miałam okazji przekonać się o długofalowych skutkach ze względu na małą pojemność. Olejek nakładałam na 20 minut przed myciem włosów. Bez problemu się spłukuje. Moje naturalnie sztywne włosy nie zostały niestety zmiękczone. Natomiast, kiedy nałożyłam go na suche końcówki, to ogarnął puszenie się moich włosów i nie przetłuścił ich przedwcześnie, więc dla mnie jest do przyjęcia tylko w formie serum na suche włosy. Olejek zawiera praktycznie 50% oleju arganowego i 50% oleju macadamia. 


Jeśli ktoś lubi oleje, to koniecznie musi spróbować. Szczególnie polecam olejek do twarzy i do ciała. Dobrze by było, gdyby producent wypuścił większą pojemność olejków. Za niską cenę ok. 9-12 zł dostajemy dobre jakościowo produkty!


Wpis powstał dzięki przynależności do Klubu Elfa Pharm, co nie miało wpływu na moją opinię
o produktach.


Poznałyście już serię Vis Plantis? Używacie olejów w codziennej pielęgnacji?

niedziela, 1 marca 2015

Seboradin FitoCell - kuracja stymulująca odrost włosów z roślinnymi komórkami macierzystymi

Cześć dziewczyny!

Kurację FitoCell z komórkami macierzystymi miałam okazję stosować w okresie trudnym dla moich włosów. Pisząc trudnym, mam na myśli to, że włosy były przesuszone, pozbawione blasku i wypadały w znacznym stopniu. Dodatkowo były narażone na działanie czynników atmosferycznych ze względu na zimę za oknem.

Zestaw marki Seboradin, który stosowałam składa się z trzech elementów:
- szamponu,
- maski,
- serum

Wokół komórek macierzystych w ostatnim czasie jest sporo szumu. Jest to temat bardzo modny i wszyscy dookoła przekonują nas o ich zbawiennym wpływie. 

Czym są i jak działają komórki macierzyste?

Seboradin, FitoCell, roślinne komórki macierzyste, składniki aktywne, kuracja przeciw wypadaniu włosów

Komórki macierzyste to jedyny typ komórek w organizmie, który ma zdolność do odnawiania się. W kuracji Seboradin FitoCell zastosowane zostały innowacyjne, roślinne komórki macierzyste PhytoCell Malus Domestica, pochodzące z jabłoni szwajcarskiej. Badania naukowe potwierdziły, że bezpiecznie i pozytywnie wpływają na ludzkie komórki macierzyste, opóźniając procesy ich starzenia się. Wykorzystanie roślinnych komórek macierzystych w kuracji do włosów zapewnia, że włosy stają się gęste, grube, silne, odporne na uszkodzenia, szybciej rosną i są bardziej elastyczne.

SZAMPON
Preparat nowej generacji zawiera ekstrakt z roślinnych komórek macierzystych - stymuluje wzrost włosów, opóźnia proces ich starzenia. Biotyna hamuje wypadanie włosów i stymuluje odrost nowych. Oligoelementy z czerwonych alg zmniejszają łamliwość włosów, regenerują je. Ekstrakt z dzikiej róży, bogaty we flawonoidy i witamina A posiadają właściwości antyoksydacyjne - chronią przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Obecne w morszczynie alginiany głęboko nawilżają, pomagają utrzymać odpowiedni poziom nawodnienia skóry głowy. Witamina E przyspiesza odrost włosów. Mentol odświeża skórę głowy. Dzięki stosowaniu pełnej kuracji włosy stają się zdrowsze, silniejsze, gęste, odporne na wypadanie i uszkodzenia.






Choć skład na pierwszy rzut oka może wydawać się długi, to przy dokładnym wczytaniu się i przeczytaniu powyższego opisu wiemy, że jest naszpikowany składnikami aktywnymi, które zaczynają się już na początku składu i ciągną się przez całą resztę. Szampon zawiera SLS, jednak w moim przypadku nie ma to znaczenia, ten składnik nie działa na mnie drażniąco. Na kartonowym opakowaniu, w którym znajduje się szampon znajduje się ostrzeżenie, że w składzie jest witamina A, która w szczególnych przypadkach może wywołać miejscowe podrażnienie przy bardzo wrażliwej skórze głowy. U mnie na szczęście nic takiego nie miało miejsca, zresztą nie spotkałam się z czymkolwiek, co by mnie uczulało. 
Jeśli chodzi o sam szampon, to jest on w plastikowej butelce o pojemności 200 ml, która jest zamykana na klik, jak możecie zobaczyć na zdjęciu wyżej. Butelka jest nieprzezroczysta. Produkt bardzo przyjemnie pachnie, zapach nie jest nachalny, ale wyczuwalny. Obawiałam się, że 200 ml szamponu na moje bardzo gęste włosy wystarczy na krótki okres czasu, jednak wcale tak się nie stało, ponieważ szampon ma bardzo dobre właściwości pieniące, więc wystarczy niewielka ilość, by dobrze umyć całą głowę. Bez problemu się go spłukuje, wyraźnie czuć, że włosy są świeże i oczyszczone. Wiadomo, że sam szampon nie zdziała cudów, jest elementem wspomagającym całą kurację. Nie plącze włosów.

MASKA
Preparat nowej generacji zawiera ekstrakt z roślinnych komórek macierzystych - stymuluje wzrost włosów, opóźnia proces ich starzenia. Korzeń chinowca wzmacnia włosy, zmniejsza utratę wody, hamuje wzmożone wypadanie włosów, jest źródłem inuliny - naturalnego prebiotyku, który utrzymuje prawidłową mikroflorę skóry głowy. Olej z orzecha brazylijskiego to doskonałe źródło witaminy F (NNKT, czyli Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe), tworzy barierę ochronną dla lipidów znajdujących się we włosach, działa naprawczo i odbudowująco. Proteiny mleczka jedwabiu poprawiają wygląd łodygi włosa. Olej arganowy odżywia i intensywnie regeneruje włosy, zmniejsza ich łamliwość i zapobiega rozdwajaniu końcówek. Ekstrakt z lukrecji dzięki obecności flawonoidów wykazuje silne działanie oksydacyjne, a dzięki zawartości gliceryzyny wpływa na utrzymanie odpowiedniego stopnia nawilżenia skóry głowy i włosów. Ekstrakt z nasturcji wzmacnia włosy, poprawia ich strukturę. Włosy nabierają blasku, zyskują zdrowy wygląd, łatwiej się rozczesują. Są bardziej gęste, mocniejsze i odporniejsze na uszkodzenia. Wypadanie włosów wyraźnie się zmniejsza.



Przyznam, że przyjemnie czyta się takie opisy. Przynajmniej ja wyobrażam sobie, jak te wszystkie składniki wpłyną na moje włosy :D. W przypadku maski jest podobnie, a roślinne komórki macierzyste znajdują się już na trzecim miejscu w składzie! Maska znajduje się w opakowaniu z miękkiego plastiku o pojemności 150 ml. Należy trzymać ją na włosach przez około 5 minut, a żeby wzmocnić efekt można ją stosować w formie kompresu podczas kąpieli lub w saunie. I tak też robiłam. Zazwyczaj włosy myję na końcu mojej kąpieli, jednak na czas testowania kuracji odwróciłam kolejność i włosy myłam na początku, by potem móc mieć maskę na włosach odpowiednią ilość czasu, a ciepła woda dodatkowo wspomagała jej działanie. 
Maska pachnie podobnie do szamponu, więc to była czysta przyjemność. W moim odczuciu włosy po spłukaniu były miękkie, a rozczesywanie nie stanowiło żadnego problemu. Maska również nie obciążyła włosów. 

SERUM
Dzięki zawartości roślinnych komórek macierzystych serum stymuluje wzrost włosów, opóźnia i niweluje starzenie się włosów poprzez ochronę komórek macierzystych znajdujących się w mieszkach włosowych. Witaminy z grupy B (B3, B6, biotyna) hamują wzmożone wypadanie włosów, pobudzają odrost nowych włosów, wpływają na prawidłowe funkcjonowanie skóry głowy. Ekstrakt z cykorii energetyzuje skórę głowy i włosy, chroni przed destrukcyjnym działaniem wolnych rodników, jest inhibitorem enzymu 5-alfa-reduktazy odpowiedzialnego za łysienie androgenowe. Ekstrakt z czerwonych alg dzięki wysokiej zawartości cynku, wapnia i magnezu nadaje siłę włosom, zapobiega ich łamliwości i wzmożonemu wypadaniu. Kompleks ochronno nawilżający oraz miód intensywnie nawilżają i regenerują skórę głowy i włosy. D-Panthenol nadaje elastyczność, objętość, zapobiega puszeniu się włosów. Włosy stają się silne i pełne blasku, bardziej odporne na uszkodzenia, zyskują zdrowy wygląd, łatwiej się rozczesują. Są bardziej gęste, mocniejsze i odporniejsze na uszkodzenia. Wypadanie włosów wyraźnie się zmniejsza. 




Po raz kolejny wczytując się w opis i skład widzimy mnóstwo składników aktywnych. W każdym z tych produktów są inne składniki aktywne. Bardzo duży plus za tak szeroki i bogaty wachlarz dobroczynnych składników!
Serum znajduje się w tubkach o pojemności 6 g. Całość jest osadzona w pudełku z otworami na te tubki. Przyznam, że opakowanie wygląda porządnie i ekskluzywnie, co też poniekąd działa na wyobrażenie konsumenta o działaniu danego kosmetyku. Zawartość tubek ma konsystencję płynno  - żelową, dlatego też po nałożeniu na włosy nie wpływa z głowy. Jedna tubka wystarcza na jedną aplikację, chociaż te 6 g to sporo jak na jedno użycie, dlatego też myślę, że jeśli ktoś ma mniej gęste włosy może pokusić się i stosowanie jeden tubki na dwa razy. Ja zużywałam jedną na raz, ponieważ mam bardzo gęste włosy, a poza tym lubię używać kosmetyków na bogato :). 
Serum nie obciąża włosów. Zalecane jest, by stosować je codziennie wieczorem i wykonać kilkuminutowy masaż, który polepszy ukrwienie głowy, a tym samym zwiększy wchłanianie składników aktywnych z serum. Na opakowaniu znajduje się informacja, że ze względu na dużą ilość składników aktywnych może pojawić się efekt obciążenia i usztywnienia włosów, jednak nie wpływa to negatywnie na skuteczność kuracji. Z tego względu zalecane jest umycie włosów rano. Jak już napisałam u mnie obciążenie włosów się nie pojawiło, więc ja rano włosów nie myłam. Serum stosowałam wieczorem na suche włosy. Zresztą nigdy rano włosów nie myję. Zazwyczaj wstaję o 5:40, więc gdybym chciała umyć włosy musiałabym wstać chyba o 4:30, bo przez to, że są tak gęste to same suszenie suszarką trwa około pół godziny! Niestety taka pora jest dla mnie nie do przejścia ;). 

EFEKTY

Stosując całą serię fundujemy sobie dosłownie bombę składników aktywnych. Po kuracji nie oczekiwałam zwiększenia gęstości włosów, bo już mam naturalnie bardzo gęste. Oczekiwałam zmniejszenia wypadania, ograniczenia łamliwości, zmiękczenia i blasku zdrowych włosów. 
Początkowo jednak zauważyłam, ku mojemu przerażeniu, zwiększenie ilości wypadający włosów. Nie wiem czy to wina warunków atmosferycznych, kiepskiej diety, czy czegoś innego, jednak ta prawidłowość korelowała ze stosowaniem kuracji. Jako że włosy na czas kuracji myłam na początku kąpieli, to po spłukaniu szamponu i maski dosłownie kąpałam się we włosach, a nie w wodzie. Musiałam łowić włosy, żeby móc normalnie kontynuować kąpiel, stąd wiem, że zaczęły mocniej wypadać. Na szczęście wraz z kontynuowaniem kuracji wypadanie unormowało się. Może był to efekt przeładowania składnikami aktywnymi? Ciężko ocenić, jednak ważne, że wypadanie powoli ustępowało. Muszę zaznaczyć, że w moim przypadku włosy nigdy nie przestaną całkowicie wypadać, bo mam tak gęste, że ich wypadanie jest całkiem naturalne, zawsze tak było i z pewnością zawsze tak będzie. Za to zauważyłam, że pojawiły się nowe baby hair :). Co prawda noszę grzywkę i normalnie nie są widoczne, to jednak pojawiły się w naturalnych zakolach, co świadczy o tym, że kuracja niesie za sobą pozytywny wpływ na włosy. Od zakończenia kuracji minął jakiś miesiąc i efekt ten się utrzymuje. Włosy nie wypadają bardziej, baby hair nadal są. Co jeszcze? Włosy przestały się łamać! Kiedy biorę do ręki kosmyk włosów, nie widzę rozdwojonych końcówek! Wow, naprawdę super. Przez to moje i tak gęste włosy dodatkowo się nie puszą.
Jeśli chcecie, to zajrzyjcie na stronę marki Seboradin, znajdziecie tam jeszcze więcej szczegółów dotyczących kuracji i produktów wchodzących w skład serii.


Stosowałyście nową kurację marki Seboradin? Jak radzicie sobie z wypadaniem włosów?

P.S. Widzę, że powstał post tasiemiec, ciekawe, kto dotarł do końca :)? Mam nadzieję, że zachęciłam Was do wypróbowania kuracji. Myślę, że warto na wiosnę zadbać o piękne włosy!

sobota, 4 października 2014

Sierpniowo - wrześniowe denko

Cześć dziewczyny!

Zużywanie idzie mi ciężko, ogrom produktów sprawia, że w ciągu dwóch miesięcy zużyłam tylko 13 opakowań. Zdecydowanie najwięcej zużywam produktów pielęgnacyjnych, natomiast nie przypominam sobie, żebym skończyła jakiś kolorówkowy produkt oprócz eyelinera :P. Niemniej zapraszam Was na trzynaście minirecenzji :).


Ziaja, aloesowy szampon do włosów suchych - bardzo lubię szampony Ziai, a już szczególnie te, w białych butlach. Ten szampon ma sporą pojemność, bo aż 500 ml, dobrze myje włosy, świetnie się pieni, nie plącze włosów. Na moje potrzeby jest wystarczający :).

Ziaja, Liście Manuka, pasta do głębokiego oczyszczania - pisałam o niej w tym poście :). Bardzo ją polubiłam, ale na zajęciach praktycznych z kosmetyki dowiedziałam się, że mam bardzo wrażliwą skórę, która nawet przy demakijażu robi się czerwona i produktów z drobinkami nie powinnam stosować. Będę się do tego stosować, jednak całe życie żyłam w przekonaniu, że jestem gruboskórna i mogę traktować twarz największymi ździerakami :P

Joanna, Sun & Fun, żel pod prysznic i szampon z odżywką - o miniaturkach idealnych na wyjazdy poczytacie tutaj :)

Luksja, Care Pro Nourish, kremowe mleczko pod prysznic ze składnikami balsamu - pokochałam ten żel pod prysznic! Co prawda nie zauważyłam, by działał jak balsam, ale jest niesamowicie wydajny, niewielka jego ilość wystarcza, by wytworzyła się spora piana. Poza tym zapach jest nieziemski. Na pewno do niego wrócę :)

Ziaja, nawilżający krem matujący 25+ - bardzo fajny kremik, który nawilża i matuje, poczytacie o nim pod tym linkiem.

Isana, zmywacz do paznokci - jest to kolejna buteleczka tego zmywacza. Super radzi sobie z lakierem i jest tani. Dziś kupiłam kolejną butelkę. Uwaga! Nadaje się do ściągania hybryd i teraz w tym celu go używam zamiast zwykłego i droższego acetonu do paznokci hybrydowych :).


L'oreal Men Expert, żel do mycia twarzy z mikrodrobinkami - produkt, który w denku pojawia się regularnie. Mam jeszcze 4 opakowania do zużycia, więc ciągle go męczę... Na pewno znów go nie kupię, bo po pierwsze - kupiłam go (a w zasadzie mój M.) za 5 zł i takiej ceny już nie ma, a po drugie - po tylu opakowaniach mi się zbrzydł :P. Ale ogólnie spisuje się dobrze i nie mam mu nic do zarzucenia.

Biedronka, mała perfumetka - kupiłam z rok temu za 6 zł, bo internety podają, że jest to odpowiednik zielonego jabłuszka Be Delicious DKNY. I faktycznie, bardzo podobny, świeży zapach. Jak na pachnidło za 6 zł, zapach utrzymuje się przyzwoicie długo, do kilku godzin, pachnie naturalnie i nie czuć zapachu alkoholu. Same sprawdźcie :). Idealny do torebki na szybkie odświeżenie :)

Pierre Rene, Longlasting Gel Eyeliner - w denku pojawia się po raz drugi. Za każdym razem wystarczył mi na pół roku robienia codziennie kresek. Bardzo go lubię. Obecnie używam żelowego eyelinera z Maybelline, jednak zostawiłam sobie pędzelek dołączony do eyelinera Pierre Rene, no świetnie robi mi się nim kreski :). Na pewno do niego wrócę. Więcej poczytacie w tym poście.

FA, Sport Ultimate Dry 96h - tego lata z antyperspirantów w kulce przeniosłam się na te w sprayu, z których jestem bardzo zadowolona. Ten ma świetny zapach i czuję się świeża przez cały dzień. Mimo, że producent obiecuje, że świeżość zostanie utrzymana przez 4 dni, to jednak nie chcę się o tym przekonać :D. Wystarczy mi dzień ;)

Nivea, Stress Protect - antyperspirant w kulce, nie zużyłam go do końca całkiem, bo już nie mogłam go znieść. W upały nie zapewniał mi świeżości. Przeszłam na spraye, jak pisałam wyżej. Co prawda kulki są zdecydowanie bardziej wydajne, jednak wolę zachować świeżość ;).

Bielenda, Biotechnologia ciekłokrystaliczna 7D, nawilżający płyn micelarny do mycia i demakijażu - dobrze radził sobie z makijażem, nawet wodoodpornym. Czasem odświeżałam nim twarz rano. Nie mam mu nic do zarzucenia, bo dobrze domywa wszelkie zanieczyszczenia.


Dzisiejsze denko całkiem jest pozytywne i pełne dobrych kosmetyków, tylko jeden bubelek. Dajcie znać, jak tam Wasze zużycia w ubiegłym miesiącu ;).

sobota, 13 września 2014

Joanna, Sun & Fun, zestaw na wakacyjne wyjazdy!

Cześć dziewczyny!

Bardzo lubię miniaturowe wersje produktów na wyjazdy. Nie trzeba ze sobą targać pełnowymiarowych butelek szamponu, żelu pod prysznic, balsamu i nie wiadomo czego jeszcze. Z taką propozycją wychodzi do nas firma Joanna, proponuje nam gotowy zestaw wyjazdowych produktów z serii Sun & Fun. W skład zestawu wchodzą szampon z odżywką, balsam do ciała i żel pod prysznic.


Opakowania przywodzą na myśl wakacje, które się niestety już skończyły. Plaża, morze i dolce far niente (słodkie nic nie robienie, jedno z moich ulubionych włoskich zwrotów :D). Opakowania same w sobie wskazują na to, że te produkty idealnie się sprawdzą w czasie urlopowych wypadów. Ale nie tylko. Ja z wielką chęcią zabieram je na basen, a puste opakowania zachowam i będę uzupełniać, bo są bardzo poręczne :).

Żel pod prysznic pachnie bardzo słodko i przyjemnie, zresztą jak cała seria kosmetyków. Nie mam wygórowanych oczekiwań co do żelu, ma po prostu myć i dobrze się pienić i w tym wypadku oba te warunki są spełnione. Taki żel spokojnie wystarczy na nawet dwutygodniowy wypad! Nie przesusza skóry.
Kiedy przesuszona słońcem skóra woła "pić", mamy pod ręką balsam. Pachnie równie przyjemnie, ma lekką konsystencję i bardzo szybko się wchłania, pozostawiając zapach na skórze. Mam wrażenie, że nawilży szczególnie głęboko skóry, jednak w roli szybkiej pomocy sprawdza się bardzo dobrze!
Idąc tropem minimalizmu przy pakowaniu wakacyjnej kosmetyczki, producent stworzył szampon w połączeniu z odżywką. Szampon bardzo dobrze się pieni i wystarczy jego niewielka ilość. Moje włosy nie są tak splątane jak po szamponie bez odżywki, są bardziej miękkie, jednak i tak stosowałam odżywkę po umyciu włosów, żeby mimo wszystko łatwiej je rozczesać. Nie obciąża włosów i łatwo się spłukuje :).






Za niską cenę otrzymujemy fajne kosmetyki. Bardzo podoba mi się ich pojemność, która jest bardzo praktyczna podczas wakacji. Są wydajne i nie trzeba się martwić, że braknie nam czegoś do podstawowej pielęgnacji :). Znacie serię Sun & Fun Joanny?

czwartek, 17 lipca 2014

Joanna, Argan Oil, jedwabisty eliksir i serum do końcówek

Cześć dziewczyny :)

Przyszedł czas na ostatnią już recenzję produktów do włosów marki Joanna, które miałam okazję przetestować. Jednak to nie jest pożegnanie z tą markę, ponieważ mam przyjemność testować jeszcze dwa produkty z najnowszej linii Oleje Świata. 
Na sam koniec zostawiłam sobie kosmetyki, które mają za zadanie dbanie o końcówki włosów. Przyznam szczerze, że w tych kosmetykach pokładałam spore nadzieje. Jak się sprawdziły?


Oba produkty są stworzone dla włosów przesuszonych i zniszczonych. Mają podobne zadanie, jednak zupełnie różną formę. Producent obiecuje, że kosmetyki zregenerują zniszczone partie włosów, odżywią je i wygładzą, nadają zmysłowy połysk i w rezultacie końcówki będą mocniejsze.

Jedwabisty eliksir znajduje się z szklanej, porządnej buteleczce z pompką. Taka forma tego typu produktów przymawia do mnie najbardziej i zdecydowanie ułatwia użytkowanie. Konsystencję ma oleistą i pachnie pięknie, jak reszta kosmetyków serii Argan Oil - arganowo, migdałowo, orzechowo. Zapach przez długi czas otula włosy :). Jeśli chodzi o działanie, to liczyłam, że jako kosmetyk napchany silikonami, wygładzi moje włosy i sprawi, że będą miękkie. Niestety - rozczarowałam się, w zasadzie nie zauważyłam, by eliksir miał jakikolwiek wpływ na moje włosy :(. Na moje włosy dawałam zazwyczaj dwie i pół pompki i pomimo sporej ilości - nie obciążył ich.

Drugi produkt jest w miękkiej tubce z plastiku, a jego konsystencja jest taka sama jak odżywki, czyli bardzo gęsta. W tym wypadku również nie zauważyłam szczególnej pielęgnacji i efektów, jedyne, co mogę powiedzieć to to, że utrwala mi loki :). Tzn. po umyciu i wysuszeniu włosów wgniatam odrobinę we włosy i serum podkreśla naturalny skręt loków nie obciążając ich przy tym.


Podsumowując całą linię Argan Oil uważam, że za tak malutkie pieniądze warto spróbować jak się u Was sprawdzi. Przy żadnym kosmetyku nie miałam efektu WOW, jednak szampon oczyszczał włosy w bardzo dobry sposób, odżywki ułatwiały rozczesywanie i pięknie pachniały, nadając włosom początkowo miękkość (niestety po czasie efekt miękkich włosów znikał). Na eliksirze i serum się niestety zawiodłam, jednak o jedwabistym eliksirze czytałam pozytywne opinie, więc myślę, że warto sprawdzić go u siebie :).

Jedwabisty eliksir: 30 ml/ ok. 13 zł
Serum do końcówek włosów: 50 g/ około 10 zł


niedziela, 13 lipca 2014

Joanna, Argan Oil, maska i dwufazowa odżywka do włosów suchych i zniszczonych

 Cześć dziewczyny!

Dziś napisze kilka słów o dwóch produktach do włosów polskiej marki Joanna. Oba kosmetyki pochodzą z linii Argan Oil. Jak sprawdziły się na moich przesuszonych włosach?

~~ Joanna, Argan Oil, maska do włosów suchych i zniszczonych ~~


Od producenta:

Maseczka, którą trzymasz w rękach została wzbogacona o niezwykle cenny olej arganowy, zwany także płynnym złotem Maroka. Ten orientalny składnik posiada bogate właściwości pielęgnujące włosy i delikatną skórę głowy. Teraz i Ty możesz rozkoszować się właściwościami płynącymi z tych luksusowych dobrodziejstw, a Twoje włosy zyskają:
>> Odżywienie i wzmocnienie
>> Regenerację zniszczonych partii
>> Niesamowitą miękkość i witalność
>> Łatwość rozczesywania
>> Zmysłowy połysk
>> Ochronę przed puszeniem się

* Olejek arganowy pochodzi z ekologicznych upraw i posiada certyfikat Ecocert.

Skład:

Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Paraffinum Liquidum, Dimethicone, Cocos Nucifera Oil, Glycerin, Stearalkonium Chloride, Argania Spinosa Kernel Oil, Cetrimonium Chloride, Polyquaternium-10, Peg-20 Stearate, Isopropyl, Alcohol, Hydroxyethylcellulose, Parfum, Hexyl Cinnamal, Dmdm Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citric Acid, Ci:16255, Ci:19140.


Maseczka znajduje się w tubie z miękkiego plastiku i nie ma żadnych problemów z jej wydobyciem. Maska ma bardzo gęstą konsystencję, kolor waniliowego budyniu i piękny arganowy zapach. Ja nakładam jej dosyć sporo na włosy, lubię mieć wrażenie, że całe włosy są dokładnie i bogato pokryte :). 
Producent mówi, że dla zmaksymalizowania efektów maseczkę można nałożyć na umyte, osuszone włosy, następnie nałożyć czepek lub ręcznik i nosić ją przez dłuższy czas. Raz tak spróbowałam, ale nie zauważyłam różnicy w efektach. Wysoko w składzie znajduje się olej kokosowy, a dwa składniki dalej jest już olej arganowy. Moje włosy są wysokoporowate i niezbyt lubią się z olejem kokosowym (kiedyś nakładałam czysty olej kokosowy i to nie przyniosło nawet najmniejszych efektów). Moim zdaniem rola maseczki jest zbliżona, jak nie taka sama, co odżywki z tej samej serii, o której już pisałam. Wyraźnie zmiękcza włosy oraz ułatwia rozczesywanie. Jednak nie zauważyłam zbyt wielkiej odbudowy cz regeneracji. Może to wina oleju kokosowego, nie wiem. Wydaje się, że jednak maska powinna mieć silniejsze działanie niż odżywka do włosów.

około 7 zł / 200 ml

~~ Joanna, Argan Oil, odżywka dwufazowa do włosów suchych i zniszczonych ~~


Od producenta:

Odżywka, którą trzymasz w dłoni została wzbogacona o niezwykle cenny olejek arganowy, zwany także płynnym złotem Maroka. Ten orientalny składnik posiada bogate właściwości pielęgnujące włosy i delikatną skórę głowy. Teraz i Ty możesz rozkoszować się korzyściami płynącymi z tych luksusowych dobrodziejstw, a Twoje włosy zyskają:
>> Lekkość i witalność
>> Odżywienie i wzmocnienie
>> Łatwość rozczesywania
>> Regenerację zniszczonych partii
>> Ochronę przed puszeniem się


Wyjątkowo lekka, dwufazowa formuła i piękny zapach odżywki sprawią, że pielęgnacja włosów stanie się wyjątkowym rytuałem przywracającym naturale piękno.

* olejek arganowy uzyskiwany jest z upraw ekologicznych i posiada certyfikat Ecocert.



Moja opinia:

Lubię odżywki w sprayu ze względu na wygodę. Atomizer się nie zacina, wszystko działa jak powinno. Butelka ma pojemność 150 ml, a 50 ml jest w prezencie :). Odżywka pięknie pachnie, a zapach utrzymuje się na włosach długo. Zdecydowanie ułatwia rozczesywanie włosów i co najważniejsze - nie obciąża ich, a mam włosy z skłonnością do przetłuszczania się. Nawet, gdy tę odżywkę nałożę po masce to i tak nie muszę się martwić, że rano obudzę się z tłustymi włosami. Zresztą - żaden kosmetyk z linii Argan Oil nie obciążył moich włosów, za co plus. Ja polubiłam się z tą odżywką, bo moje włosy są po niej miękkie i lepiej się układają. 

sobota, 5 lipca 2014

Joanna, Argan Oil, szampon i odżywka do włosów suchych i zniszczonych

Cześć!

Od pewnego czasu mam okazję testować arganową serię do pielęgnacji włosów od Joanny. Muszę przyznać, że byłam bardzo ciekawa tych kosmetyków, tyle się teraz mówi o oleju arganowym i jego cudownych właściwościach. Na początku kilka słów do podstawowym duecie: szamponie i odżywce.


~~ Argan Oil, szampon z olejkiem arganowym ~~

Od producenta:


Szampon, który trzymasz w dłoni został wzbogacony o niezwykle cenny olejek arganowy, zwany także płynnym złotem Maroka. Ten orientalny składnik posiada bogate właściwości pielęgnujące włosy i delikatną skórę głowy. Teraz Ty możesz rozkoszować się korzyściami płynącymi z tych luksusowych dobrodziejstw, a Twoje włosy zyskają:
>> Witalność i czystość
>> Odżywienie i wzmocnienie
>> Zmysłowy połysk


>> Regenerację zniszczonych partii
>> Ochronę przed puszeniem się


Cudownie krystaliczna konsystencja i piękny zapach szamponu sprawią, że mycie włosów stanie się wyjątkowym rytuałem przywracającym naturalne piękno.

Skład:

Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Cocamidopropylamine Oxide, Cocamide Dea, Soyamide Dea, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Polyquaternium-10, PEG-120 Methyl Glucose Dioleate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Laureth-10, Sodium Laureth-5 Carboxylate, Argania Spinosa Kernel Oil, Sodium Chloride, Citric Acid, Disodium EDTA, Parfum, Hexyl Cinnamal, Limonene, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, CI: 19140, CI: 17200.

Cóż za kwiecisty opis :). Szampon ma pojemność 200 ml i choć dobrze się pieni, to skończyłam go w miesiąc, myjąc włosy co 3 dni, czyli wystarczył mi na niecałe 10 razy. Można powiedzieć, że jest mało wydajny, jednak jego pojemność to też nie pół litra. Jest przeznaczony do włosów suchych i zniszczonych, jakie akurat ja posiadam (może nie zniszczone, ale suche na pewno). Mimo wszystko oczekiwałam od niego jednego: oczyszczenia, ponieważ moje poprzednie dwa szampony były niewypałem, które obciążały włosy tragicznie. Szampon Joanny był miłą odmianą po moich nieudanych próbach z tamtymi szamponami. Już myjąc włosy czułam, że są umyte, aż skrzypiały z czystości ;). Czyli spełnia swoją podstawową funkcję. Dobrze radzi sobie także ze zmyciem oleju z włosów. W składzie nie zawiera parabenów. Nie mogę jednak zgodzić się z tym, że odżywia, regeneruje i nadaje połysk włosom, w moim przypadku nic takiego się nie stało. Ot, zrobił, co ma zrobić, czyli umył włosy, przygotowując je do dalszej pielęgnacji.
Plusem jest, że ma przyjemny zapach, który utrzymuje się na włosach dłużej niż zapach innych szamponów.

Cena: około 6 zł / 200 ml

~~ Argan Oil, odżywka z olejkiem arganowym ~~

Od producenta:

Wzbogacona o niezwykle cenny olejek arganowy, zwany także płynnym złotem Maroka. Ten orientalny składnik posiada bogate właściwości pielęgnujące włosy i delikatną skórę głowy. Teraz i Ty możesz rozkoszować się korzyściami płynącymi z tych luksusowych dobrodziejstw, a Twoje włosy zyskają:
>> Odżywienie i wzmocnienie,
>> Łatwość rozczesywania,
>> Regenerację zniszczonych partii,
>> Zmysłowy połysk,
>> Ochronę przed puszeniem się.
Cudowna konsystencja i piękny zapach odżywki sprawią, że pielęgnacja włosów stanie się wyjątkowym rytuałem przywracającym naturalne piękno. 

Skład:

Aqua, Cetearyl Alcohol, Dimethicone, Glycerin, Quaternium-91, Cetrimonium Metholsulfate, Argania Spinosa Kernel Oil, Triethanolamine, Parfum, Hexyl Cinnamal, Dmdm Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, CI: 19140, CI: 17200.

Odżywka ma kolor budyniu waniliowego i taką samą ma też konsystencję - jest gęsta, dość zbita. Butelka jest taka sama jak butelka szamponu, a szata graficzna jest miła dla oka. Pojemność to również 200 ml. Z łatwością rozprowadza się ją na włosach, nie spływa z nich. Pachnie bardzo ładnie, trochę migdałami, trochę orzechami. Włosy po niej są śliskie, czuć to przy spłukiwaniu, pewnie to zasługa silikonów, ale ja nie mam nic przeciwko nim :). Po umyciu włosy jeszcze mokre są przyjemnie miękkie. Bardzo ułatwia rozczesywanie, co jest dla mnie jedną z ważniejszych funkcji odżywki. Ale tak jak w przypadku szamponu - nie zauważyłam odżywienia i nawilżenia. Mogę powiedzieć, że włosy rzeczywiście mniej się puszą. Podobnie jak inne kosmetyki tej serii (o których będzie wkrótce mowa) nie obciąża włosów, jest naprawdę lekka.

Cena: ok. 6 zł / 200 ml

Zestaw ten sprawuje się przyzwoicie. Nie jakoś WOW, ale dobrze. Włosy są porządnie oczyszczone, a odżywka ułatwia rozczesywanie, ładnie pachnie i nadaje miękkość aż do wyschnięcia włosów. 

piątek, 13 czerwca 2014

Laboratorium Kosmetyczne Joanna - nowa współpraca

Cześć!

Kilka dni temu dostałam propozycję współpracy z Laboratorium Kosmetycznym Joanna. Muszę przyznać, że bardzo się ucieszyłam, bo firmę znam i lubię. Do testów wybrałam serię Argan Oil, bo odkąd pojawiła się na rynku, to mnie intrygowała, a nie miałam jakoś okazji wypróbować żadnego kosmetyku wchodzącego w serię. Olejek arganowy stał się bardzo popularny i zachwalany, więc jestem ciekawa, jak sprawdzą się kosmetyki z jego dodatkiem.


Cała seria jest przeznaczona dla włosów suchych oraz zniszczonych. Jak ulał pasują do mnie! Co prawda nie mam włosów jakoś specjalnie zniszczonych, bo już nawet nie prostuję, a farbuję je raz na pół roku lub więcej. Fryzjerka twierdzi, że mam włosy zdrowe. Za to "suche" to idealny przymiotnik opisujący moje włosy. I puszące się. Podobno to cecha włosów wysokoporowatych :). Chciałabym je w końcu ujarzmić :).

W skład serii wchodzą:
>> Szampon
>> Odżywka do spłukiwania
>> Maska 
>> Odżywka dwufazowa bez spłukiwania
>> Serum na końcówki
>> Jedwabisty eliksir

Brzmi super, zaczynam testy pełna nadziei na odkrycie fajnych produktów do włosów :).
Znacie serię Argan Oil? Jakie są Wasze doświadczenia? Polecacie, czy raczej się nie sprawdziły?

środa, 19 marca 2014

Kosmetyczne nowości marca

Cześć :)!

Jak do tej pory, marzec jest obfity w nowe kosmetyki. To głównie za sprawką tego, że wczoraj otworzyli Rossmanna 200 m od miejsca, gdzie mieszkam! Totalne szaleństwo :). Wśród nowości można znaleźć także moje zamówienie z apteki Dbam o Zdrowie. Miałam chętkę na sprawdzenie działania nafty kosmetycznej, a przy okazji do koszyka wpadło parę innych rzeczy, bo zamówienie internetowe można składać powyżej 20 zł. Ale do rzeczy :)


Zacznę od moich Rossmanowych łupów. Głównie znajdą się tutaj kosmetyki, których potrzebowałam pilnie, bo mi się pokończyły.

Syoss, Hair Perfection, szampon do włosów z keratyną. 500 ml było w promocji za około 8 zł, więc postanowiłam spróbować, jak sprawdzi się u mnie.

Garnier Czysta Skóra, tonik ściągająco oczyszczający. Dobrych kilka lat temu używałam go namiętnie, więc teraz chciałam do niego powrócić i zobaczyć, czy nadal będzie się sprawdzał tak, jak kiedyś.

Cztery Pory Roku, glicerynowy krem do rąk i paznokci. Naczytałam się dobrych opinii i zamierzam wypróbować każdą wersję zapachową. Na początek wybrałam wiśnię japońską.

Nivea, Stress Protect antyperspirant. Skoro stress protect, to będzie w sam raz na egzamin licencjacki ;P. A tak poważnie, to z pokorą wracam do kulkowych antyperspirantów po nieudanym romansie ze sztyftami.

Jako że wczoraj było otwarcie Rossmanna każdy mógł sobie wybrać gratis. Ja wybrałam dla siebie serum do paznokci z L'oreal z serii La Manicure. Potem sprawdziłam na wizażu i okazuje się, że ma świetne opinie, więc jestem go ciekawa. Dla M. wybrałam dezodorant David Beckham :)


Jeśli chodzi o zamówienie z doz.pl, to:

Nafta kosmetyczna z olejkiem rycynowym. Jestem niesamowicie ciekawa. Chciałabym, żeby moje włosy były w końcu miękkie! Czytałam różne sprzeczne opinie, więc przetestuję na sobie :). 

Sulphur Zdrój, Agda Plus, preparat do pielęgnacji paznokci. Taniutki, a ma dobre opinie. Oby się sprawdził razem z odżywką L'oreal, bo moje paznokcie przechodzą kryzys!

Maseczki z glinki czerwonej i zielonej w proszku do samodzielnego przygotowania. Dodałam do koszyka, żeby dobić do 20 zł :). Glinki to sama natura :)!

W ogóle ile kosmetyków można znaleźć na doz.pl! Są tam takie marki i produkty, do których nie mam dostępu. Wygodą jest to, że dostawa jest do apteki, która znajduje się kilka kroków ode mnie, a dodatkowy plus to to, że ceny są niższe niż stacjonarnie. Czuję, że będę bywalczynią apteki internetowej ;).


Jest i kolorówka!

Mając do dyspozycji rabat na kolorówkę w Naturze wybrałam sobie kilka rzeczy :)
My Secret, Star Dust sypki cień nr 4. Jestem oczarowana i uwielbiam go! Nie przeszkadza mi nawet to, że trochę się osypuje. Efekt daje fenomenalny :).

Essence Lipliner. Pisałam już o innych wersjach kolorystycznych. Tym razem kupiłam Wish me a rose, który jest nowością oraz In the nude. Kocham te liplinery!

Green Pharmacy jedwab w płynie. Osławiony jedwab, który postanowiłam wypróbować i ja. Stosuję go już trochę i jestem zadowolona :).

A jak Wasze zakupy? Ja teraz omijam drogerie szerokim łukiem :P. No dobra, przyznam się, że poluję jeszcze na jumbo kredkę z Essence, która jest nowością i również nowe kolorowe tusze do rzęs! Chcę turkusowy i granatowy, mam na nie pełno pomysłów :)!

***

Już po egzaminie (który jest w poniedziałek, trzymajcie kciuki!) wracam do Was pełną parą! Mam dla Was pełno nowości, które chcę bliżej pokazać i pomysły na makijaże! I w końcu spokojnie odwiedzę Wasze blogi, na które teraz nie mam czasu :(

piątek, 7 lutego 2014

Termoochronna mgiełka Marion

Cześć!

Uwielbiam mieć proste włosy. Niestety natura mnie takimi nie obdarzyła, w zamian za to mam jakieś falowane, przesuszone kłaki :P. Kiedyś często prostowałam, w zasadzie codziennie, ale potem doszłam do wniosku, że wolę pospać 40 minut dłużej, niż wstawać o 5 rano. Teraz prostuję włosy na okazję i dbam o to, by nie zostały uszkodzone przez katowanie ich wysoką temperaturą. Tutaj z pomocą przyszła mi mgiełka chroniąca włosy przed działaniem wysokiej temperatury od Marion.


Od producenta:

Mgiełka bez spłukiwania stworzona specjalnie do ochrony włosów narażonych na działanie wysokiej temperatury podczas używania suszarki, prostownicy lub lokówki. Unikalna formuła zawiera kopolimery, które pozostawiają na włosach specjalny film zabezpieczający włosy przed wysuszeniem, dzięki czemu staja się one mocniejsze, sprężyste i są łatwiejsze do modelowania.

- włosy są miękkie i elastyczne
- nadaje im zdrowy wygląd i aksamitny połysk
- zapobiega puszeniu i elektryzowaniu się włosów

Sposób użycia:
Suszenie: rozpylić na wilgotne włosy przed suszeniem. Nie spłukiwać!
Prostowanie i lokowanie: rozpylić na suche włosy, następnie użyć prostownicy lub lokówki

Moja opinia:

Bardzo podoba mi się, że kosmetyk jest w butelce z atomizerem. Zresztą - mgiełka - więc w czym miałoby być :P? W każdym razie bardzo lubię taką formę, jest bardzo wygodna. Psikacz do włosów się nie zacina, wszystko działa sprawnie i dozuje dobrą ilość. Jak wszystkie produkty do włosów, które miałam z firmy Marion, termoochronna mgiełka pachnie przepięknie! Psikasz na włosy i czujesz się, jakbyś była w salonie fryzjerskim, otwierasz oczy i okazuje się, że to tylko Twoja łazienka :). Mam tendencję do używania dużych ilości kosmetyków i w tym przypadku nie jest inaczej, bo obficie spryskuję włosy mgiełką, ale ku mojej uciesze włosy nie są w ogóle obciążone. Stosuję ją zawsze przed suszeniem i podczas suszenia czuję, że włosy są takie inne w dotyku. W efekcie włosy są naprawdę miękkie i ładnie się układają! Dla mnie, która ma twarde włosy z natury, taka miękkość jest bardzo pożądana! Jeśli chodzi o działanie z prostownicą - prostownica lepiej sunie po włosach. Włosy są naprawdę ładnie wyprostowane, wygładzone i efekt utrzymuje się dłużej. Jak w przypadku suszenia, włosy także są bardzo mięciutkie i miłe w dotyku. 

Moje włosy bardzo się polubiły z mgiełką, która je chroni. Wygodna w użyciu i spełniająca swoje zadanie, czego chcieć więcej? 

Cena: około 8 zł
Dostępność: Natura, małe drogerie, internet

Kosmetyk mogłam testować dzięki firmie Marion. Dziękuję!


czwartek, 19 grudnia 2013

Czy kuracja Bioxsine powstrzymała wypadanie włosów?

Cześć dziewczyny!

Szczerze mówiąc włosomaniaczka ze mnie żadna. Moje włosy są wyjątkowo oporne na zabiegi pielęgnacyjne, a dodatkowo są ogromnie gęste, grube, twarde i suche. No i bardzo wypadają, potrafiłam garściami wyciągać włosy, a po myciu w wannie było aż czarno od nich. Pewne też było zatykanie sitka. Znacie to? Kiedy napisała do mnie Pani Natalia z agencji Best Brands PR i zaproponowała przetestowanie "ekskluzywnego produktu do włosów", który ma zapobiegać ich wypadaniu - od razu się zgodziłam!

Kilka dni później w moje łapki wpadła paczuszka, która zawierała szampon, o którym była mowa w mailach Pani Natalii, ale także serum w ampułkach.


Pospiesznie przystąpiłam do kuracji i powiem szczerze - byłam bez większych nadziei. Nauczona doświadczeniem, że moim włosom to już nic nie pomoże.

Muszę przyznać, że całość wygląda naprawdę ekskluzywnie. Szampon był jeszcze opakowany w kartonik. Opakowanie z serum jest bardzo solidne i ładne. Kryje w sobie 24 szklane ampułki wypełnione po brzegi serum oraz dwa plastikowe zakończenia, jedno służy do odłamania i otworzenia ampułki, a drugie służy do aplikacji na skalp.


Zacznę może do obietnic producenta. Szampon pójdzie na pierwszy ogień.

Dlaczego Bioxsine?
Szampon Bioxsine to ziołowy szampon opracowany specjalnie dla osób borykających się z problemem wypadania włosów oraz/lub osób pragnących wzmocnić włosy i nadać im sprężystość. Specjalny ziołowy składnik zawarty w Bioxsine, Biocomplex B11 zapobiega wypadaniu włosów. Zwiększa gęstość i wzmacnia włosy, a regularne i ciągłe stosowanie szamponu sprzyja wzmacnianiu aktywnych mieszków włosowych.
Bioxsine delikatnie oczyszcza włosy i skórę głowy dostarczając niezbędnych witamin i minerałów, zapewnia sprężyste, silne i zdrowe włosy.

Potwierdzone wyniki:
Skuteczność i bezpieczeństwo szamponu Bioxsine potwierdzono w badaniach klinicznych.

Badania skuteczności potwierdziły, że Bioxsine:
>> Ciągłe i regularne stosowanie pomaga zapobiegać wypadaniu włosów,
>> Pobudza wzrost nowych włosów,
>> Rewitalizuje słabe cebulki włosów, nadając im sprężystość, objętość i połysk

Badania bezpieczeństwa potwierdziły, że Bioxsine:
>> nie wywołuje żadnych skutków ubocznych,
>> Posiada pH odpowiednie dla skóry głowy,
>> Nie powoduje reakcji alergicznych ani podrażnień,
>> Jest dermatologicznie bezpieczny.

Badania kliniczne potwierdziły, że szampon Bioxsine
>> u 70% badanych zapobiegał wypadaniu włosów
>> u 40% badanych nastąpiło zwiększenie ilości włosów
(wyniki badań uzyskane po 8 miesiącach regularnego stosowania szamponu Bioxsine)

Skład:
Aqua, Magnesium Laureth Sulfate & Disodium Laureth Sulfosuccinate, Biocomplex B11 Extract, Sodium Myreth Sulfate, Disodium Cocoamphodiacetate, PEG/PPG - 120/10 Trimethylpropane Trioleate & Lauryth-2, Propylene Glycol, Honey, Trimethylsilylamodimethicone,&C11-15 Pareth-7&C12-16 Pareth-9&Glicerin&Trideceth-12, Parfum, Sodium Chloride, C12-C13 Alkyl Lactate, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonum Chloride, Benzyl Alcohol, Methylisothiazolinone, Citric Acid

Na opakowaniu znajduje się także trochę informacji, m. in. możemy przeczytać o:

Cykl rozwoju włosa:
Cykl rozwoju włosa składa się z trzech faz: anagenu, katagenu i telogenu. Po okresie aktywnego wzrostu (anagen) następuje krótki okres stagnacji (katagen), bezpośrednio prowadzący do fazy spoczynku (telogen). Po przejściu pełnego cyklu włos wypada, a na jego miejscu wyrasta nowy, zdrowy włos. Podczas całego cyklu każdego dnia tracimy przeciętnie 100 włosów.

Co powoduje wypadanie włosów?
Istnieją różne przyczyny, między innymi czynniki środowiskowe, zanieczyszczenia powietrza, stres, zmęczenie, złe odżywianie się, chroniczne choroby, niektóre lekarstwa, przyczyny hormonalne, skłonności genetyczne i stosowanie szkodliwych substancji chemicznych, które mogą wpływać na przyspieszenie wejścia włosa w fazę spoczynku, intensyfikując wypadanie włosów. Najczęstsze objawy kwalifikujące się do terapii przeciw wypadaniu włosów to wzrost wypadania, przerzedzanie się włosów lub ich niezdrowy wygląd.

Moja opinia:

Szampon znajduje się w plastikowej buteleczce o pojemności 300 ml. Butelka wygląda bardzo estetycznie, zamyka się na klik, otwór, przez który wydostaje się szampon jest dostatecznie duży, by nie sprawiał problemów z wydobyciem. Szampon jest koloru coca coli :). Pachnie typowo ziołowo, trochę słodkawo. Nie każdemu się spodoba ten zapach, jednak mi używało się go z przyjemnością. Szampon jest bardzo wydajny - te 300 ml zużywałam ponad 2 miesiące! To wszystko dzięki temu, że już niewielka ilość wystarcza na umycie głowy, bo szampon ma bardzo dobre właściwości pieniące. Bioxsine bez problemu zmywa także olej z włosów. Nie powoduje plątania się włosów, nawet moje gęste włosy można było bez problemów rozczesać po umyciu nawet bez stosowania odżywki. I tak też robiłam - w czasie kuracji nie używałam odżywek, by nie zakłócić działania i dobrze ocenić jego właściwości. Pewnie jesteście ciekawe moich wrażeń? Moja pierwsza obserwacja dotyczyła świeżości włosów po umyciu. Zawsze myłam włosy co 2 dni, już w drugi dzień po umyciu, wieczorem, wyglądały źle. Wiecie, jak byłam zaskoczona, kiedy w 4 dzień po umyciu moje włosy nadal wyglądały świeżo? Nie zdarzyło mi się to jeszcze z żadnym szamponem! włosy wyglądały świetnie przez 4-5 dni! Dla mnie jest to rewelacyjny wynik. Szampon dobrze się rozprowadzał, bez problemów się go zmywało, nie podrażniał skóry głowy. Podczas stosowania miałam same pozytywne odczucia, ale wiadomo - czekałam na dalsze efekty w postaci ograniczenia wypadania włosów. Szampon stosowałam razem z serum Bioxsine:


Od producenta:

Ziołowa formuła Bioxsine przeciw wypadaniu włosów (Serum) została opracowana specjalnie dla osób borykających się z problemem utraty włosów oraz/lub osób pragnących wzmocnić włosy i nadać im sprężystośći. Cała seria składa się z 24 fiolek o pojemności 6 ml.

Dzięki zawartości Biocomplex B11, Bioxsine:
>> Pomaga zapobiegać wypadaniu włosów
>> Wspomaga wzrost nowych włosów,
>> Wzmacnia aktywne mieszki włosowe,
>> Zwiększa gęstość i rewitalizuje włosy,
>> Nadaje włosom objętość i przywraca sprężystość,
>> Pochodzenie roślinne gwarantuje brak skutków ubocznych,
>> Posiada pH odpowiednie dla skóry głowy i nie powoduje reakcji alergicznych ani podrażnień,
>> Nie zawiera barwników i substancji zapachowych,
>> Nie skleja włosów i jest łatwy w użyciu.

Sposób stosowania:
Umyć włosy szamponem Bioxsine i osuszyć ręcznikiem. Nakładać serum Bioxsine na wilgotne i czyste włosy, zaczynając w miejscu wypadania włosów i stopniowo pokrywać cały obszar porośnięty włosami. Okrężnymi ruchami wmasować preparat opuszkami palców przez około minutę tak, aby skóra wchłonęła serum. Nie spłukiwać. Serum Bioxsine można stosować w ciągu dnia lub wieczorem. Należy jednak pamiętać, aby preparat pozostał na włosach przez minimum 8 godzin.

Skład:
Aqua, Biocomplex B11 - Herbal Extract, Mel/Honey, Phenoxyethanol, Propylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-diol, Citric Acid

Moja opinia: 


Serum, jak już wspomniałam, znajduje się w szklanych ampułkach. Całość osadzona jest w "stojakach" z gąbki. Jest to bardzo wygodne rozwiązanie, wszystkie ampułki mamy w jednym miejscu.


W opakowaniu są także dwa zakończenia - do odłamania końcówki ampułki, żeby się nie pokaleczyć oraz to aplikacji na skórę głowy. Dzięki temu aplikacja jest bardzo higieniczna i serum rozprowadza się bezproblemowo! Preparat nie pachnie w ogóle, ma konsystencję wody i jest brązowy, podobnie jak szampon. Nie obciąża włosów, nie skleja ich i nie skraca czasu ich świeżości.

A teraz napiszę o tym, co zapewne interesuje Was najbardziej, czyli EFEKTY!

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, naprawdę. Jest to pierwszy preparat, którego efekty działania widzę na swoich włosach. Mniej więcej pod koniec kuracji zauważyłam nawet baby hair! Przy mojej ilości włosów nigdy nie miałam świeżych, malutkich dzidziusiowych włosków :). To był pierwszy efekt kuracji. Pisałam o tym, że włosy były bardzo długo świeże, nie wymagały tak częstego mycia. A co z ograniczeniem wypadania włosów, zapytacie? To mogę Wam pokazać:


Zbierałam włosy :). Na zdjęciu po lewej widzicie włosy, które wypadły przed zastosowaniem kuracji. Włosy zaczęłam zbierać wieczorem, po umyciu włosów i zbierałam je przez cały następny dzień zarówno z grzebienia, jak i z ubrań, czy po prostu zbierałam to co, zostało mi w dłoniach po przeczesaniu ich palcami.
Zdjęcie obok natomiast przedstawia włosy, które wypadły po zakończonej kuracji. Zbierałam je tak samo - od wieczora po umyciu, do wieczora dnia następnego. Od razu mówię, że takie włosy nie są wdzięcznym obiektem do fotografowania. Ja widzę różnicę i mam nadzieję, że Wy także. Włosy sprzed kuracji zajmują objętościowo więcej miejsca, a po kuracji jest to malutka kuleczka. Jasne, mój problem nie zniknął całkowicie, jednak został mocno ograniczony. Rano nie wyciągam już tyle włosów ze szczotki, czasem zdarzy się, że wyciągam ich kilka. Nie tracę tylu włosów podczas mycia. Przed kuracją Bioxsine mogłam przeczesywać palcami wodę w wannie i osadzało się na rękach pełno włosów! Teraz już tak nie jest. Poprawa jest kolosalna.
Włosy stały się bardziej miękkie i gładkie, bardziej nawilżone, wszak szampon jest przeznaczony do włosów suchych i normalnych. Odczułam poprawę sprężystości włosów!

Szampon i serum to bardzo zgrany duet, więc jeśli męczy Was ciągłe gubienie włosów i nic Wam nie pomaga, to bardzo możliwe, że ten produkt przypadnie Wam do gustu. Minusem jest cena, ponieważ za szampon zapłacimy w aptece 39 zł, natomiast cena ampułek może dochodzić nawet do 160 zł. Można je dostać także w niższej cenie (około 120 zł). To naprawdę działa, potwierdza to również fakt, że po umyciu włosów innym szamponem, nie wyglądają one tak ładnie, a są trochę obciążone.

Wyszedł post - tasiemiec, ale nie da się wszystkiego zawrzeć w kilku zdaniach ;). Czy Wy także męczycie się z problemem wypadających włosów? Koniecznie dajcie znać!