niedziela, 1 marca 2015

Seboradin FitoCell - kuracja stymulująca odrost włosów z roślinnymi komórkami macierzystymi

Cześć dziewczyny!

Kurację FitoCell z komórkami macierzystymi miałam okazję stosować w okresie trudnym dla moich włosów. Pisząc trudnym, mam na myśli to, że włosy były przesuszone, pozbawione blasku i wypadały w znacznym stopniu. Dodatkowo były narażone na działanie czynników atmosferycznych ze względu na zimę za oknem.

Zestaw marki Seboradin, który stosowałam składa się z trzech elementów:
- szamponu,
- maski,
- serum

Wokół komórek macierzystych w ostatnim czasie jest sporo szumu. Jest to temat bardzo modny i wszyscy dookoła przekonują nas o ich zbawiennym wpływie. 

Czym są i jak działają komórki macierzyste?

Seboradin, FitoCell, roślinne komórki macierzyste, składniki aktywne, kuracja przeciw wypadaniu włosów

Komórki macierzyste to jedyny typ komórek w organizmie, który ma zdolność do odnawiania się. W kuracji Seboradin FitoCell zastosowane zostały innowacyjne, roślinne komórki macierzyste PhytoCell Malus Domestica, pochodzące z jabłoni szwajcarskiej. Badania naukowe potwierdziły, że bezpiecznie i pozytywnie wpływają na ludzkie komórki macierzyste, opóźniając procesy ich starzenia się. Wykorzystanie roślinnych komórek macierzystych w kuracji do włosów zapewnia, że włosy stają się gęste, grube, silne, odporne na uszkodzenia, szybciej rosną i są bardziej elastyczne.

SZAMPON
Preparat nowej generacji zawiera ekstrakt z roślinnych komórek macierzystych - stymuluje wzrost włosów, opóźnia proces ich starzenia. Biotyna hamuje wypadanie włosów i stymuluje odrost nowych. Oligoelementy z czerwonych alg zmniejszają łamliwość włosów, regenerują je. Ekstrakt z dzikiej róży, bogaty we flawonoidy i witamina A posiadają właściwości antyoksydacyjne - chronią przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Obecne w morszczynie alginiany głęboko nawilżają, pomagają utrzymać odpowiedni poziom nawodnienia skóry głowy. Witamina E przyspiesza odrost włosów. Mentol odświeża skórę głowy. Dzięki stosowaniu pełnej kuracji włosy stają się zdrowsze, silniejsze, gęste, odporne na wypadanie i uszkodzenia.






Choć skład na pierwszy rzut oka może wydawać się długi, to przy dokładnym wczytaniu się i przeczytaniu powyższego opisu wiemy, że jest naszpikowany składnikami aktywnymi, które zaczynają się już na początku składu i ciągną się przez całą resztę. Szampon zawiera SLS, jednak w moim przypadku nie ma to znaczenia, ten składnik nie działa na mnie drażniąco. Na kartonowym opakowaniu, w którym znajduje się szampon znajduje się ostrzeżenie, że w składzie jest witamina A, która w szczególnych przypadkach może wywołać miejscowe podrażnienie przy bardzo wrażliwej skórze głowy. U mnie na szczęście nic takiego nie miało miejsca, zresztą nie spotkałam się z czymkolwiek, co by mnie uczulało. 
Jeśli chodzi o sam szampon, to jest on w plastikowej butelce o pojemności 200 ml, która jest zamykana na klik, jak możecie zobaczyć na zdjęciu wyżej. Butelka jest nieprzezroczysta. Produkt bardzo przyjemnie pachnie, zapach nie jest nachalny, ale wyczuwalny. Obawiałam się, że 200 ml szamponu na moje bardzo gęste włosy wystarczy na krótki okres czasu, jednak wcale tak się nie stało, ponieważ szampon ma bardzo dobre właściwości pieniące, więc wystarczy niewielka ilość, by dobrze umyć całą głowę. Bez problemu się go spłukuje, wyraźnie czuć, że włosy są świeże i oczyszczone. Wiadomo, że sam szampon nie zdziała cudów, jest elementem wspomagającym całą kurację. Nie plącze włosów.

MASKA
Preparat nowej generacji zawiera ekstrakt z roślinnych komórek macierzystych - stymuluje wzrost włosów, opóźnia proces ich starzenia. Korzeń chinowca wzmacnia włosy, zmniejsza utratę wody, hamuje wzmożone wypadanie włosów, jest źródłem inuliny - naturalnego prebiotyku, który utrzymuje prawidłową mikroflorę skóry głowy. Olej z orzecha brazylijskiego to doskonałe źródło witaminy F (NNKT, czyli Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe), tworzy barierę ochronną dla lipidów znajdujących się we włosach, działa naprawczo i odbudowująco. Proteiny mleczka jedwabiu poprawiają wygląd łodygi włosa. Olej arganowy odżywia i intensywnie regeneruje włosy, zmniejsza ich łamliwość i zapobiega rozdwajaniu końcówek. Ekstrakt z lukrecji dzięki obecności flawonoidów wykazuje silne działanie oksydacyjne, a dzięki zawartości gliceryzyny wpływa na utrzymanie odpowiedniego stopnia nawilżenia skóry głowy i włosów. Ekstrakt z nasturcji wzmacnia włosy, poprawia ich strukturę. Włosy nabierają blasku, zyskują zdrowy wygląd, łatwiej się rozczesują. Są bardziej gęste, mocniejsze i odporniejsze na uszkodzenia. Wypadanie włosów wyraźnie się zmniejsza.



Przyznam, że przyjemnie czyta się takie opisy. Przynajmniej ja wyobrażam sobie, jak te wszystkie składniki wpłyną na moje włosy :D. W przypadku maski jest podobnie, a roślinne komórki macierzyste znajdują się już na trzecim miejscu w składzie! Maska znajduje się w opakowaniu z miękkiego plastiku o pojemności 150 ml. Należy trzymać ją na włosach przez około 5 minut, a żeby wzmocnić efekt można ją stosować w formie kompresu podczas kąpieli lub w saunie. I tak też robiłam. Zazwyczaj włosy myję na końcu mojej kąpieli, jednak na czas testowania kuracji odwróciłam kolejność i włosy myłam na początku, by potem móc mieć maskę na włosach odpowiednią ilość czasu, a ciepła woda dodatkowo wspomagała jej działanie. 
Maska pachnie podobnie do szamponu, więc to była czysta przyjemność. W moim odczuciu włosy po spłukaniu były miękkie, a rozczesywanie nie stanowiło żadnego problemu. Maska również nie obciążyła włosów. 

SERUM
Dzięki zawartości roślinnych komórek macierzystych serum stymuluje wzrost włosów, opóźnia i niweluje starzenie się włosów poprzez ochronę komórek macierzystych znajdujących się w mieszkach włosowych. Witaminy z grupy B (B3, B6, biotyna) hamują wzmożone wypadanie włosów, pobudzają odrost nowych włosów, wpływają na prawidłowe funkcjonowanie skóry głowy. Ekstrakt z cykorii energetyzuje skórę głowy i włosy, chroni przed destrukcyjnym działaniem wolnych rodników, jest inhibitorem enzymu 5-alfa-reduktazy odpowiedzialnego za łysienie androgenowe. Ekstrakt z czerwonych alg dzięki wysokiej zawartości cynku, wapnia i magnezu nadaje siłę włosom, zapobiega ich łamliwości i wzmożonemu wypadaniu. Kompleks ochronno nawilżający oraz miód intensywnie nawilżają i regenerują skórę głowy i włosy. D-Panthenol nadaje elastyczność, objętość, zapobiega puszeniu się włosów. Włosy stają się silne i pełne blasku, bardziej odporne na uszkodzenia, zyskują zdrowy wygląd, łatwiej się rozczesują. Są bardziej gęste, mocniejsze i odporniejsze na uszkodzenia. Wypadanie włosów wyraźnie się zmniejsza. 




Po raz kolejny wczytując się w opis i skład widzimy mnóstwo składników aktywnych. W każdym z tych produktów są inne składniki aktywne. Bardzo duży plus za tak szeroki i bogaty wachlarz dobroczynnych składników!
Serum znajduje się w tubkach o pojemności 6 g. Całość jest osadzona w pudełku z otworami na te tubki. Przyznam, że opakowanie wygląda porządnie i ekskluzywnie, co też poniekąd działa na wyobrażenie konsumenta o działaniu danego kosmetyku. Zawartość tubek ma konsystencję płynno  - żelową, dlatego też po nałożeniu na włosy nie wpływa z głowy. Jedna tubka wystarcza na jedną aplikację, chociaż te 6 g to sporo jak na jedno użycie, dlatego też myślę, że jeśli ktoś ma mniej gęste włosy może pokusić się i stosowanie jeden tubki na dwa razy. Ja zużywałam jedną na raz, ponieważ mam bardzo gęste włosy, a poza tym lubię używać kosmetyków na bogato :). 
Serum nie obciąża włosów. Zalecane jest, by stosować je codziennie wieczorem i wykonać kilkuminutowy masaż, który polepszy ukrwienie głowy, a tym samym zwiększy wchłanianie składników aktywnych z serum. Na opakowaniu znajduje się informacja, że ze względu na dużą ilość składników aktywnych może pojawić się efekt obciążenia i usztywnienia włosów, jednak nie wpływa to negatywnie na skuteczność kuracji. Z tego względu zalecane jest umycie włosów rano. Jak już napisałam u mnie obciążenie włosów się nie pojawiło, więc ja rano włosów nie myłam. Serum stosowałam wieczorem na suche włosy. Zresztą nigdy rano włosów nie myję. Zazwyczaj wstaję o 5:40, więc gdybym chciała umyć włosy musiałabym wstać chyba o 4:30, bo przez to, że są tak gęste to same suszenie suszarką trwa około pół godziny! Niestety taka pora jest dla mnie nie do przejścia ;). 

EFEKTY

Stosując całą serię fundujemy sobie dosłownie bombę składników aktywnych. Po kuracji nie oczekiwałam zwiększenia gęstości włosów, bo już mam naturalnie bardzo gęste. Oczekiwałam zmniejszenia wypadania, ograniczenia łamliwości, zmiękczenia i blasku zdrowych włosów. 
Początkowo jednak zauważyłam, ku mojemu przerażeniu, zwiększenie ilości wypadający włosów. Nie wiem czy to wina warunków atmosferycznych, kiepskiej diety, czy czegoś innego, jednak ta prawidłowość korelowała ze stosowaniem kuracji. Jako że włosy na czas kuracji myłam na początku kąpieli, to po spłukaniu szamponu i maski dosłownie kąpałam się we włosach, a nie w wodzie. Musiałam łowić włosy, żeby móc normalnie kontynuować kąpiel, stąd wiem, że zaczęły mocniej wypadać. Na szczęście wraz z kontynuowaniem kuracji wypadanie unormowało się. Może był to efekt przeładowania składnikami aktywnymi? Ciężko ocenić, jednak ważne, że wypadanie powoli ustępowało. Muszę zaznaczyć, że w moim przypadku włosy nigdy nie przestaną całkowicie wypadać, bo mam tak gęste, że ich wypadanie jest całkiem naturalne, zawsze tak było i z pewnością zawsze tak będzie. Za to zauważyłam, że pojawiły się nowe baby hair :). Co prawda noszę grzywkę i normalnie nie są widoczne, to jednak pojawiły się w naturalnych zakolach, co świadczy o tym, że kuracja niesie za sobą pozytywny wpływ na włosy. Od zakończenia kuracji minął jakiś miesiąc i efekt ten się utrzymuje. Włosy nie wypadają bardziej, baby hair nadal są. Co jeszcze? Włosy przestały się łamać! Kiedy biorę do ręki kosmyk włosów, nie widzę rozdwojonych końcówek! Wow, naprawdę super. Przez to moje i tak gęste włosy dodatkowo się nie puszą.
Jeśli chcecie, to zajrzyjcie na stronę marki Seboradin, znajdziecie tam jeszcze więcej szczegółów dotyczących kuracji i produktów wchodzących w skład serii.


Stosowałyście nową kurację marki Seboradin? Jak radzicie sobie z wypadaniem włosów?

P.S. Widzę, że powstał post tasiemiec, ciekawe, kto dotarł do końca :)? Mam nadzieję, że zachęciłam Was do wypróbowania kuracji. Myślę, że warto na wiosnę zadbać o piękne włosy!

3 komentarze:

  1. nieraz myślałam, żeby sobie zafundować taką kurację ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie na wypadanie wpłynął akurat ostatnio stres i amocon forte , nie wiele mi pomógł.
    Moje też są gęste jak Twoje i nie bardzo przejmuję się gdy czasami mi więcej ich wyleci

    OdpowiedzUsuń
  3. Naprawdę bardzo mnie zachęciłaś tą recenzją! Muszę przemyśleć zakup tego cudeńka, bo mi z kolei przydało by się zwiększenie objętości włosów ;)

    OdpowiedzUsuń