Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Be Beauty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Be Beauty. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 grudnia 2014

Be Beauty Tint Lipstic 02 - pielęgnacja, kolor i komfort noszenia w jednym!

Cześć dziewczyny!

W Biedronce można znaleźć bardzo fajne kosmetyki za bardzo małe pieniążki. To lubię :). Lubię także próbować nowych rzeczy, a koło produktów do ust nie przechodzę obojętnie. Chyba w ubiegłe wakacje Biedronka wprowadziła do swojej oferty nowe kosmetyki. Skusiłam się wtedy na pomadkę, która miała być barwiącym usta tintem. Używałam jej jakiś czas temu regularnie i przypomniało mi się o niej kilka dni temu. Dlaczego?


Pomadka ma bardzo fajne opakowanie. Czarne, matowe, napisy są trwałe i się nie ścierają. Kolorowa obwódka całość urozmaica. Pomadka zamka się na klik, jednak nie jest to trwałe zamknięcie, może stać się tak, że otworzy się w torebce.

Po otwarciu oczom ukazuje się neonowy, prawie że rażący sztyft. Przy bliższym poznaniu okazuje się, że ma konsystencję jakby żelową. Niestety jest bardzo miękki i w tej chwili już mi się złamał, jednak daję radę używać :).


Byłam bardzo ciekawa, czego mogę się spodziewać po tej pomadce. Jaki to też tint? To określenie kojarzy mi się z czymś trwałym i mocno barwiącym usta. W przypadku biedronkowej pomadki nie do końca tak jest.

Przede wszystkim po rozprowadzeniu na ustach mam wrażenie, jakbym nakładała wazelinę. Sunie jak miękkie masełko. Wykończenie jest błyszczące, błyszczykowate, ale nienachalne. I tutaj dochodzimy do tego, dlaczego przypomniałam sobie o tej pomadce parę dni temu, kiedy temperatury spadają poniżej zera. Otóż pomadka ta ma świetne właściwości nawilżające. Otula usta niczym balsam. Wyżej napisałam, że aplikuje się jak wazelina. Jest to bardzo przyjemne odczucie. Wydaje się, że nakładam balsam ochronny, a przy okazji usta są naprawdę dobrze zabezpieczone przed warunkami atmosferycznymi!


Jak widzicie na powyższym zdjęciu, pomadka ma niemal transparentne wykończenie. Nie przypomina typowych, trwałych tintów, które nawet przy swatchowaniu ciężko zmyć z ręki. W tym przypadku ot, zwykła wazelinka, która zniknie z dłoni po przejechaniu chusteczką. Jednak na ustach bardzo potęguje swój kolor! Nie jest to rażąca fuksja, ale mimo wszystko kolor jest widoczny. Moim zdaniem w sam raz na co dzień. Usta są podkreślone, przy czym wyglądają bardzo dziewczęco. Dodajmy do tego komfort noszenia i właściwości ochraniające.

Jeśli chodzi o trwałość, to kilka godzin spokojnie wytrzymuje. Wiadomo, po jedzeniu trzeba poprawiać. Schodzi bardzo równomiernie nie zbierając się przy tym na linii warg. 

Poniżej możecie zobaczyć dla porównania usta bez i z pomadką. Zdjęcia wykonałam w dniu dzisiejszym po całym dniu noszenia tej pomadki. Możecie zobaczyć, że kolor wżarł się w usta delikatnie, jest to widoczne szczególnie na obrzeżach ust. 




Widzicie, że usta są podkreślone, cukierkowo malinowe. A jeśli jesteśmy już przy słodyczy, to muszę wspomnieć o zapachu, który jest rewelacyjny! Słodko owocowy, przywodzący na myśl letnie dni, jakiś taki radosny, o ile tak można powiedzieć o zapachu :).

Jeśli te pomadki są jeszcze dostępne, to bierzcie je w ciemno. Są dobre jakościowo, pięknie nabłyszczają i podkreślają usta, a co ważne w zimie - pielęgnują je. To wszystko za jedyne około 8 zł ;).

niedziela, 1 czerwca 2014

Jest czerwiec, jest DENKO!

Cześć kochane :)!

Przez ostatnie dwa miesiące skrupulatnie zbierałam każde zużyte przeze mnie opakowanie :). Może i nie jest tego dużo jak na dwa miesiące, ale cieszę się, że mogę w końcu wyrzucić te śmieci :D. No i cieszę się, że zaczęłam robić denka, to już piąta taka seria na moim blogu i muszę stwierdzić, że mobilizuje mnie to do używania kosmetyków do końca :).


Cztery Pory Roku, glicerynowy krem do rąk i paznokci zdecydowanie urzeka zapachem! W Rossmannach jest tyle zapachów do wyboru, że miałam niezłą zagwozdkę przy wyborze :). W końcu padło wiśnię japońską. Dobrze się wchłania, ale nawilżenie określiłabym jako lekkie, na lato w sam raz, na zimę zbyt słabe. Skuszę się na pewno na inną wersję zapachową :)

Syoss Hair Perfection, szampon do włosów z keratyną - moim ulubieńcem to on się nie stał. Obciąża włosy i po umyciu są jakby czymś oblepione. Fuj! Pięknie pachnie, tak profesjonalnie i jest bardzo wydajny, bo mała ilość pieni się niesamowicie. W tym przypadku to źle, bo nie mogłam się doczekać aż się skończy.

L'oreal Men Expert, żel-peeling oczyszczający - pisałam już, że M. kupił na promocji za 5 zł (!!!! w Rossmannie i Naturze kosztuje normalnie około 28 zł) kilka opakowań, więc cały czas używam tych żeli. Całkiem fajny jest, drobne kuleczki peelingujące dobrze oczyszczają buzię.

L'oreal La Manicure, odżywcze serum do paznokci 7w1 - pisałam o nim w tym poście.

Nail Tek Foundation II - po prostu zgęstniał, więc wyrzucam, pisałam o nim m.in. w tym poście. Po roku wróciłam do diamentowej odżywki Eveline i to raczej przy niej zostanę, bo efekty mam bardzo dobre, a i jest sporo tańsza. Już po raz drugi uratowała moje paznokcie :).

Isana, żel i olejek pod prysznic - obie wersje sprawdziły się dobrze. Kosmetyki kosztują 2,99 zł i świetnie spełniają się w swej roli. Oczekuję tylko dobrego pienienia się i mycia i to otrzymałam. Kupiłam już limitowaną wersję limonkowo miętową i czeka na swoja kolej :)


Be Beauty płyn micelarny - używam go od bardzo długiego czasu, a jeszcze na blogu o nim nie pisałam. Może dlatego, że tyle o nim się pisze, że nie mam nic do dodania :). Jestem zadowolona z jego działania i wydajności. Zmywa mój wodoodporny eyeliner i to jest najważniejsze.

Essence All About Matt, puder transparentny - poczytacie o nim w poście, gdzie pisałam jak dobry daje efekt w towarzystwie podkładu Bell. Obecnie mam nadmiar pudrów, ale jak już skończę wszystkie, to będzie jednym z tych, do których na pewno wrócę.

Garnier Hydra Adapt, odżywczy krem-balsam - bardzo spodobała mi się jego konsystencja, która jest bardzo treściwa. Nie spowodował zatkania porów, dobrze nawilżał. Długo się wchłania, dlatego stosowałam go tylko na noc. Ma bardzo intensywny zapach, ale mi on jak najbardziej odpowiada.

Ziaja, odżywka intensywne nawilżenie - bardzo lubię te odżywki, najbardziej lubię wersję różową i fioletową. Włosy są nawilżone i lepiej się rozczesują :).

Be Beauty Face Expertiv, chusteczki do demakijażu - nowa wersja o wiele mniej przypadła mi do gustu niż starsza wersja, moim zdaniem gorzej zmywają makijaż, a wynika to z tego, że są słabiej nawilżone płynem.

A jak tam Wasze zużycia? Miałyście któryś z kosmetyków przeze mnie opisywanych :)?

piątek, 28 lutego 2014

Zdenkowane w lutym.

Hej, hej :)

Miesiąc luty muszę chyba nazwać miesiącem zużywania. Nie zdarzyło mi się, żebym wykończyła aż tak dużo kosmetyków w jednym miesiącu! Kiedy postanowiłam umieszczać u siebie na blogu posty ze zdenkowanymi kosmetykami, wiedziałam od razu, że nie będą pojawiać się co miesiąc. Dlatego pierwsze denko było w sierpniu, a przez kolejne miesiące nie chciałam pokazywać jednego, czy dwóch zużytych opakowań :P. Dlatego luty pod tym względem jest jakiś wyjątkowy :). Poniżej cała moja zdenkowana gromadka. 


Trzymając się schematu z poprzedniego denka zielonym kolorem zaznaczę kosmetyki, do których na pewno wrócę, pomarańczowym kosmetyki, co do których mam mieszane uczucia, a czerwonym produkty, które u mnie się nie sprawdziły.



1. Palmolive, Mediterranean Moments żel pod prysznic - pachnie przepięknie, naprawdę śródziemnomorsko, afrykańsko. Bardzo przypadł mi do gustu i choć nie zauważyłam specjalnych właściwości pielęgnacyjnych, to wrócę do niego, bo myje i pięknie pachnie.

2. Original Source, płyn do kąpieli. Byłam bardzo ciekawa kosmetyków OS, szczególnie, że są bardzo zachwalane. Ucieszyłam się, kiedy u Joko wygrałam m.in. ten płyn - w końcu mogłam się sama przekonać o jego właściwościach. Fanką zdecydowanie nie zostałam. Co prawda, po odkręceniu ładnie pachnie, tak naturalnie truskawkami z wanilią, jednak po dodaniu go do wody zapach znika. Podczas kąpieli nie czułam zupełnie nic. Fajnie, że chociaż się dobrze pienił, jednak sama kąpiel nie była ucztą dla zmysłów.

3. Biały Jeleń, hipoalergiczny żel do higieny intymnej. Sięgnęłam po niego przypadkowo i jestem zadowolona. Pasuje mi konsystencja i wydajność. Dobrze myje i odświeża.


4. DeBa, odżywczy szampon. Kompletnie mi się nie spodobał. Pamiętam, że było głośno o szamponach DeBa, kiedy wprowadzili je do Biedronki. Kosztował całe 3,99 zł, więc spróbowałam. Niestety obciążał włosy i rano moje włosy były jakby tłuste, sklejone, po prostu nieświeże. No i pachniał jak cytrynowy odświeżacz do kibla.



5. Maybelline, Cils Demasq, płyn do demakijażu. W zasadzie nie mam mu nic do zarzucenia. Zmywał wodoodporny eyeliner, a to duży plus. Nie podrażnił. Nie należy do zbyt wydajnych.
                        
6. Isana, zmywacz do paznokci. Mój faworyt wśród zmywaczy! Bardzo dobrze zmywa lakiery i ma dużą pojemność. Już mam kolejną buteleczkę :).

7. Balea, mleczko do włosów z mango i aloesem. Niejednokrotnie pisałam, że na moich włosach mało co się sprawdza. To mleczko również szału nie zrobiło. Nie odczułam nawilżenia. Nie obciążył włosów mimo tego, że obficie go nakładałam. Ma przyjemny zapach mango i pompkę, która ułatwia aplikację. Co do pompki - wydaje małe ilości mleczka. Musiałam się chyba z 10 razy namachać, żeby uzyskać pożądaną ilość odżywki.


8. No36, odświeżający dezodorant do stóp. O tym gagatku już pisałam, możecie poczytać tutaj.




9. Be Beauty, nawilżający krem do rąk. Uwielbiam czerwoną wersję tego kremu, moim zdaniem działa i pachnie tak samo, jak czerwony Garnier. Nawet daje takie samo uczucie na dłoniach. Jeśli chodzi o tę wersję, to kremik jest lekki, szybko się wchłania i jest całkiem niezły, ale moich dłoni nie nawilżał tak dobrze, jak wersja czerwona, dlatego nie wrócę do niego. 

10. Bottega Verde, masło Karite. Właśnie niedawno pisałam o tym masełku. Pięęęękny zapach!

11. Pierre Rene, żelowy eyeliner. O nim też było już na blogu. Uwielbiam go i już mam kolejny słoiczek. Ulubieniec wśród eyelinerów! Poczytajcie tutaj.

12. Lovely, Curling Pump Up Mascara. Taniutki tusz do rzęs (ok. 9 zł), dający ładny efekt. Nie osypuje się, wydłuża i pogrubia rzęsy, wrócę do niego na pewno :). No i podoba mi się żółte opakowanie, takie pozytywne :).

13. Alverde, balsam do ust z mandarynką i kwiatem wanilii. Pisałam o nim tutaj. Nie wiem, czy kupię ponownie. Może będę wolała sprawdzić inne wersje.

14. Facelle, chusteczki do higieny intymnej. Bardzo dobre! Odpowiednio nasączone, odświeżają, nie podrażniają i są tanie!


No to dobrnęłam do końca! Jestem pewna, że niejedna z Was mnie pobije w swoich zużyciach, jednak dla mnie jest tego sporo :D. Cieszę się, tyle miejsca na nowe kosmetyki :P. Używałyście, któryś z tych kosmetyków? Jak wrażenia :)?

czwartek, 5 września 2013

Projekt DENKO #1 - sierpień

Hej :)

No i jest! Moje pierwsze denko :). Nie wiem, dlaczego tak późno zaczęłam się w to bawić. Myślę, że jest to świetna motywacja, by zużywać do końca kosmetyki, a nie zostawiać resztki i zaczynać następne :). Nie mam tego dużo, nie zużywam sporo kosmetyków. No ale zawsze coś! Dla zachowania porządku na zielono oznaczę produkty, które polecam, na żółto kosmetyki, co do których nie jestem ani na tak ani na nie, a na czerwono oznaczę kosmetyki, które u mnie się nie sprawdziły.


1. Be Beauty, zmywacz do paznokci z olejkiem kokosowym i gliceryną - ogromny plus za pompkę! Niesamowicie ułatwia korzystanie :). Poza tym dobrze zmywa lakier, nie pozostawia białego nalotu na płytce paznokcia. No i pięknie pachnie! Tzn. zostawia zapach, jakby kwiatowy, dosyć intensywny.

2. Be Beauty, delikatny żel-krem do mycia twarzy - lubię wszystkie żele do mycia twarzy z Be Beauty. Są tanie, ładnie myją i przyjemnie pachną. Czego chcieć więcej?

3. Garnier, Ultra Doux Siła 5 roślin - kiedyś nacięłam się na szampon z serii Ultra Doux i nie sądziłam, że kiedykolwiek kupię ponownie cokolwiek z tej serii. Ale muszę przyznać, że się nie zawiodłam. Szampon oczyszcza, świetnie się pieni, nie obciąża włosów. No i zapach - świeży, piękny!


4. Adidas, antyperspirant - wzięłam pierwszy lepszy ze sklepowej półki. Ładnie pachnie, ale klei się i wolno wchłania. Nie zawsze czułam się po nim świeżo.

5. Dax Cosmetics, kaszmirowa baza utrwalająca cienie - wystarczyła na rok i dwa tygodnie! Recenzja TU

6. Ziaja, Intima, kremowy płyn do higieny intymnej - jest bardzo pojemny, ma pompkę, czyli jest wygodny w użyciu, no i przede wszystkim spełnia swoje zadanie! Na pewno kupię go znowu.

***

Kochane, przypominam o moim rozdaniu, w którym do zgarnięcia są marmurkowe lakiery Lemax :)


poniedziałek, 20 maja 2013

Kosmetyczne nowości maja!

Cześć dziewczyny!

Ostatnio nazbierało się u mnie kilka nowych kosmetyków, a ciągle mam na oku więcej i więcej! Mój portfel mocno to odczuwa ;). 


Przede wszystkim mam piaskowe lakiery z Golden Rose! Kiedy zobaczyłam w internecie, jakie kolory są dostępne, od razu wiedziałam, że chcę te, które widzicie powyżej. Piękny, kobaltowy o numerze 61, jasny różowy, który kojarzy mi się ze ślubem o numerze 63 i piękna brzoskwinka o numerze 66! Na pewno skuszę się jeszcze na wersję z brokatem :). A wszystkie, które wpadły w moje łapki mam dzięki uprzejmości B. która wzięła je dla mnie z hurtowni :).

Omal się nie zesikałam ze szczęścia, kiedy zobaczyłam, że obok mojej uczelni otworzyli drogerię Hebe. Wiele o niej słyszałam, jednak nigdzie w pobliżu jej nie było. Dorwałam tam osławioną maskę keratynową firmy Kallos. Wystarczy na wieki ;). Dopadłam ją w promocji za 7,99 zł!

W Biedronce też wypatrzyłam kilka kosmetków. Przede wszystkim żel do stóp, który ma zapobiegać potliwości stóp, z ktorą się zmagam od zawsze, poza tym peeling do stóp, w końcu trzeba pokazać ładne stópki na lato ;). To wszystko za 3 zł za każdy produkt. Byłam ciekawa także kremu do rąk, mam dwie wersję, zdjęcie jest tylko kremu nawilżającego, czerwoną wersję mam w domu rodzinnym. Zasmuciła mnie wiadomość o wycofaniu płynu micelarnego. Jak mogą? Tak świetny płyn za taką cenę... Zrobiłam zapas, mam 3 butelki i połowę w użyciu. Potem będę musiała znaleźć jakiegość godnego następcę biedronkowego płynu, wiem, że będzie trudno.

Na koniec perełka. Kilka postów temu pisałam o kuracji dla moich paznokci. O Nail Teku słyszałam wiele, a jak zobaczyłam w Hebe promocję na te odżywki, to się nie wahałam. I tak mam dwie za 39,90 zł. Kuracja serum Regenerum nie przyniosła efektu wow, dlatego ogromnie liczę na Nail Teka. Marzę o pięknych, nierozdwajających się paznokciach, które można zapuścić... Pełną kurację na moje paznokcie opiszę Wam już wkrótce ;).

A Wy także nabyłyście jakieś fajne kosmetyki ;)? Chwalić się :D!

sobota, 6 kwietnia 2013

Biedronkowe łupy!

Cześć Kochane ;)!

Odkąd dowiedziałam się na jednym z blogów o nowej gazetce w Biedronce obowiązującej od 04.04. wiedziałam, że muszę tam być. No i byłam, już 4 kwietnia wieczorem, wydałam kilka złotych, ale jaka satysfakcja i zadowolenie :D!



Żel pod prysznic Fruit Kiss wzięłam, chociaż jeszcze mam sporo na łazienkowej półce, ale po prostu nie mogłam oprzeć się zapachowi, który jest po prostu obłędny!!! Nie spodziewałam się, że zapach acai może mi się tak spodobać. Super się pieni i dobrze myje, a na dodatek jest tani jak barszcz (4,99 zł)

Oczywiście nie mogłam nie wrzucić do koszyka nowości od Be Beauty, czyli peelingu. Co prawda nie jest takim agresywnym zdzierakiem, jaki ja lubię, ale jest całkiem przyjemny i na pewno wypróbuję jeszcze inny wariant zapachowy :).



Sól do kąpieli tej firmy bardzo lubię, co prawda kupił ją mój M., ale znając życie będąc u niego i tak ja zużyję znaczną jej większość :P.

Eyeliner mi się powoli kończy, a nigdy nie miałam takiego w pędzelku, dlatego ucieszyłam się widząc pozytywne recenzje na wizażu. Jestem zadowolona, pędzelek jest precyzyjny, a czerń jest naprawdę czarna! Tylko jeszcze trochę ręka mi się trzęsie podczas robienia kreski :D.

Nie byłabym sobą, gdybym nie wzięła lakieru! Śliczny, delikatny, rozbielony róż za 4,99 zł. Porobiłam na nim kolorowe kropki i obecnie mam całkiem wesoły manicure :).



A jedwab do włosów wpadł mi, bo lubię takie kosmetyki, super pachnie, no i mam nadzieję, że wspomoże moje końcówki!

A Wy coś upolowałyście w Biedronce? Widziałam tam jeszcze takie śliczne, białe, szklane miseczki, ah, nie mogę się doczekać, aż będę urządzać mieszkanie z moim M.!! Teraz mieszkając na stancji takie dodatki nie są mi potrzebne, ale jak będę na swoim to kupując takie śliczności do swojego gniazdka będę wniebowzięta :)!

Za niedługo Wam pokażę moje nowe, dzisiaj kupione chromowe lakiery z Golden Rose. Czy wspominałam, że uwielbiam ten sklep :D?

Buziaki, udanego weekendu :*!





niedziela, 3 lutego 2013

Relaksująca SPA z solą do kąpieli Be Beauty!

Cześć dziewczyny :)!

Pewnie prawie każda słyszała o soli do kąpieli dostępnej tylko w Biedronce. Ja sama dowiedziałam się o niej nie tak dawno i pomyślałam, że za zawrotną cenę bodajże 3,75 zł muszę ją mieć!
Spośród chyba pięciu wariantów zapachowych zdecydowałam się na początek na rozgrzewającą sól z ekstraktem z imbiru i żeń-szenia o zapachu owoców cytrusowych :). Jest to zimowa edycja limitowana.


Producent twierdzi, że:
Unikalne połączenie ekstraktów z imbiru i żeń-szenia sprawia, że kąpiel z dodatkiem soli staje się wyjątkowa. Korzeń imbiru rozbudza zmysły, dodaje energii i harmonizuje ciało. Ekstrakt z korzenia żeń-szenia pobudza krążenie, odżywia ciało i duszę. Działa tonizująco, zwiększa uczucie świeżości i odprężenia. Odpowiednio dobrany cytrusowy zapach dodaje energii i pobudza do działania, sprawia, że kąpiel dostarcza niezapomnianych doznań. 



Sól zamknięta jest w plastikowej butelce z metalową zakrętką o pojemności 600 g. Etykietka bardzo przypadła mi do gustu, jest bez zbędnych wydziwiań i estetyczna :).
Sama sól ma piękny pomarańczowy kolor, który barwi wodę, co jest przyjemnym dodatkiem.


Jeśli chodzi o działanie soli, to informacje zawarte na etykietce są sporo na wyrost, nie zauważyłam jakiegoś działania rozgrzewającego. Natomiast sól przepięknie pachnie i tuż po wsypaniu do wanny zapach unosi się w całej łazience! To właśnie sprawia, że kąpiel z jej dodatkiem jest tak przyjemna. Można leżeć w wannie i rzeczywiście się odprężyć :). Nie jest jakoś super wydajna, mi wystarczyła na jakieś może 5-6 kąpieli, ale ja jej sobie nie żałuję. Poza tym za taką cenę można jej używać na bogato :D.

Kupiłam jeszcze jedną sól do mojego rodzinnego domu o zapachu lawendy, a wczoraj mój M. kupił zapach morski. Zaraz wieczorem brałam kąpiel z tą solą morską i muszę przyznać, że zapach jest bardzo świeży, a piękna niebieska woda sprawia, że czułam się prawie jak w oceanie :D!
Ucieszyła mnie wiadomość, że w Biedronce pojawiły się trzy nowe zapachy! Jest to trawa cytrynowa i bambus, lotos oraz bursztyn. Zapragnęłam mieć je wszystkie :)!

A Wy używacie tych soli? Lubicie :)? Ja zdecydowanie polecam tak przyjemny dodatek do kąpieli :)

czwartek, 20 grudnia 2012

Dobre za grosze! Be Beauty - chusteczki do demakijażu

Cześć dziewczyny :). 

Czujecie już świąteczny klimat? Ja na razie czuję go, kiedy z moim M. słuchamy świątecznego radia wieczorami i  przebywając w centrach handlowych :P Jutro zjeżdżam do swojego rodzinnego domku i mam nadzieję, że trochę lepiej go poczuję, a jak napada śnieg, to już w ogóle będzie super!

Będąc w Biedronce nie tak dawno postanowiłam rozejrzeć się za czymś do demakijażu, bo skończył mi się płyn, którego wtedy używałam. Tak oto trafiłam na chusteczki do demakijażu Be Beauty, a że nigdy chusteczek nie próbowałam, a kosztowały coś 3-4 zł, to pomyślałam: czemu by nie spróbować?


Producent podaje, że są to chusteczki z odżywczym olejkiem z pestek winogron, wyciągiem soi i witaminą E. Spośród trzech rodzajów, wybrałam te, które usuwają makijaż wodoodporny. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że trafię na tak dobry produkt.
Sama chusteczka ma odpowiednią wielkość, by wykonać dokładny demakijaż twarzy. Jest w dobrym stopniu nasączona, nic nie ocieka i nie jest też zbyt sucha. Przy tym delikatnie, ślicznie pachnie! Na powierzchni ma wytłoczony jakiś wzorek, co przypuszczam, umożliwia jeszcze lepsze zebranie wszystkich zanieczyszczeń.


Muszę przyznać, że wodoodporny makijaż znika nawet bez potrzeby tarcia. Opakowanie zawiera 25 chusteczek, a mi jedna chusteczka wystarcza na wykonanie całego demakijażu :). Oczywiście ja mam tak, że potem i tak myję twarz żelem do mycia twarzy, bo chyba nie potrafiłabym inaczej :P.


Co tu dużo pisać - fajny produkt za małe pieniążki. Bardzo wygodna forma na podróż. Na pewno do nich wrócę :)!