Cześć!
Do tej "recenzji", która żadną recenzją w zasadzie nie będzie zabierałam się jak pies do jeża i na ostatni moment. Jakoś na początku stycznia zostałam poinformowana, że zostałam zakwalifikowana do testów kosmetyków tej marki i ucieszyłam się, bo od dawna mnie interesowały. Uśmiech z twarzy mi zszedł w momencie odebrania koperty z paroma próbkami. Nawet w sumie ja jej osobiście nie odebrałam, bo nie wiem, czy gdybym to ja otworzyła drzwi listonoszowi, odebrałabym przesyłkę. Uważam, że firma powinna iść na jakość, a nie na ilość i skoro fundusze na współprace z blogami są ograniczone, to wysłać tyle pełnowymiarowych kosmetyków, na ile mogą sobie pozwolić, a nie wysyłać jakichś marnych próbek i oczekiwać jeszcze recenzji.
Obfotografowałam to, co dostałam i takim sposobem napiszę Wam o moich pierwszych wrażeniach. Choć i na pierwsze wrażenie potrzebuję większej ilości kosmetyku.
Kolagen do ciała:
Zapach delikatny, morski, przyjemny, świeży. Lekka konsystencja raczej przypominająca mleczko. Gdy nałoży się go za dużo bieli skórę przy wsmarowywaniu, jednak po czasie wszystko się wchłania. Skóra po zastosowaniu jest miękka, ale bez widocznego głębszego nawilżenia. Nie pozostawia tłustego filmu. Jedna próbka wystarcza na posmarowanie rano rąk, ud i łydek, wieczorem rąk i łydek.
Delikatnie złuszczający krem z kwasami AHA:
Pachnie bardzo delikatnie, kremowo. Nakładałam go tylko wieczorem, szybko się wchłania, ale pozostawia na skórze lekko tłustą warstwę. Nie podrażnił, nie uczulił. Czuć lekkie szczypanie w miejscach, gdzie skóra twarzy jest uszkodzona. Te dwie próbki wystarczyły mi na około 2 tygodnie codziennego stosowania. W tym czasie krem nie zapchał mojej twarzy i ogólnie miałam przyjemne odczucia.
Serum kolagenowe uda, pośladki, brzuch:
Świeży zapach brzoskwini, rzadka konsystencja, szybko się wchłania, ale to raczej z minimalnej ilości, jaką zastosowałam, bowiem jedna próbka nie wystarcza nawet na posmarowanie ud, pośladków i brzucha...
Koncentrat cynamonowo kofeinowy z papryką:
Zdecydowanie mocny produkt. Zrobiłam próbę na nadgarstku i przez 20 minut miałam czerwoną plamę na skórze, która na szczęście zeszła. Produkt jest przeznaczony do tzw. body wrapping'u. Należy się nasmarować i owinąć w folię spożywczą. Piecze i nogi są czerwone jak po nieudanej wizycie w solarium. Nie wchłania się, działa powierzchniowo. Tego kosmetyku jestem najbardziej ciekawa, bo czytałam, że daje niesamowite efekty!
Krem na szyję i dekolt z kolagenem i algami:
Zapach taki sam jak w kolagenie do ciała. Szybko się wchłania i skóra pozostaje miękka.
Podsumowując, najdłużej wystarczył mi krem złuszczający i to właśnie jego jestem najbardziej ciekawa. No i koncentratu cynamonowo kofeinowego z papryką. Reszta - przeciętniaczki, choć też trudno stwierdzić to na 100% po użyciu próbki...




