Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Golden Rose. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Golden Rose. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 kwietnia 2015

Dwukolorowa kreska w letnich barwach!

Witajcie :)

Patrząc na datę ostatniego posta widzę, że dosyć mnie tu nie było. Miałam świąteczny reset :). Jestem w rodzinny domu, spędzam miło czas na nic nierobieniu, ale już jutro powracam do rzeczywistości. Z poświątecznym okresem i wiosną wiążę sporo planów odnośnie mojej osoby.

Chciałabym Wam pokazać makijaż, który jest lekki, kolorowy, łatwy w wykonaniu i z pewnością przyciągający oko. Wiecie, że jestem fanką kresek na oku, więc dlaczego by nie pokombinować z kolorystyką?

W tym makijażu połączyłam ze sobą moje ulubione kolory, szczególnie mam na myśli zieleń. Oba są świeże i bardzo energetyzujące!





Do makijażu użyłam niebieskiego eyelinera z Bell. Kiedyś chyba dorwałam go w Biedronce. Bardzo wyrazisty i trwały kolor. Pozostałą część kreski wykonałam świetnie znanym eyelinerem z Lovely w kolorze neonowej mięty. Totalnie uwielbiam ten kolor :)! By przejścia pomiędzy kolorami były mniej wyraźne, na połączenie kolorów nałożyłam zielony, metaliczny eyeliner z Golden Rose. Pozostałe eyelinery są matowe, więc ten metaliczny delikatnie się odznacza. 

Powiekę pokryłam matowym, beżowym cieniem i zaznaczyłam załamanie powieki średnim brązem, by nadać głębię oku. Wewnętrzny kącik i łuk brwiowy rozświetliłam rozświetlaczem Diamond Illuminator z Wibo.

Przy okazji chcę Was zaprosić na mojego Instagrama. Tam dzieje się o wiele więcej, niż na moim fanpage, bo jak wiadomo facebook ogranicza zasięg postów. Na instagramie natomiast jestem często, są tam makijaże, których nie publikuję na blogu, także będzie mi miło, jeśli zaobserwujecie :) <klik>


Dajcie znać, czy lubicie takie połączenia kolorystyczne :)

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Makijaż sylwestrowy w granacie z błyszczącym dodatkiem.

Cześć dziewczyny :)

Wracam po świętach do blogowania i malowania :). Dziś pokażę Wam kolejną sylwestrową propozycję. Wiedziałam tylko, że tym razem chcę postawić na kolor na oku, a nie tylko klasyczne barwy czerni, brązu czy beżu. Ostatnia noc roku jest świetną okazją, by zaszaleć! Z tego powodu pozwoliłam sobie na doklejenie cyrkonii, które, moim zdaniem, dobrze komponują się z całością :).


Podstawą makijażu jest gruba niebieska kreska. Kształt namalowałam niebieską kredką, która stanowi także bazę, po czym pokryłam ją metalicznym granatowym cieniem z paletki Sleek Glory.
Jako, że złoty kolor pasuje do granatu, to wylądował na dolnej powiece. Górną powiekę przyozdabiają złote cyrkonie, które pierwotnie służą do paznokci, ale kto by się tym przejmował ;). Przykleiłam je na kleju do rzęs i muszę stwierdzić, że trzymają się bardzo dobrze oraz są kompletnie niewyczuwalne!


Na koniec dwie wersje ust - wersja matowa i błyszcząca. Ta pierwsza to tylko kredka Essence 12 Wish Me a Rose, natomiast by dodać błysku nałożyłam na nią błyszczyk Golden Rose Rich Color Lipgloss w kolorze 09. Którą wolicie bardziej :)?






Co powiecie o tej sylwestrowej propozycji? Na jaki Wy makijaż postawicie w tym roku?

Korzystając z okazji chcę Wam życzyć wszystkiego najlepszego
w nadchodzącym roku,
samych sukcesów, radości i mnóstwo zdrówka.
Życzę Wam, aby Wasza pasja ciągle się rozwijała
i nigdy nie zabrakło Wam pomysłów! 

środa, 19 listopada 2014

Golden Rose Vision Lipstic nr 110 - mój faworyt

Cześć dziewczyny!

Ja, jako nieanonimowa szminkoholiczka, przedstawiam Wam koleją szminkę, która przypadła mi do gustu bardziej niż bardzo :). Szminki kupuję nałogowo. W drogerii okazje się, że nie mam akurat takiego koloru/wykończenia/rodzaju. Po prostu u mnie nie ma stop. No ale każdy ma jakieś zboczenie :P. Tym razem na tapecie jest szminka Golden Rose Vision Lipstic. 

Muszę przyznać, że firma Golden Rose szaleje z nowościami wprowadzanymi na rynek. Nie mówię, że ta seria jest nowością, jednak jest stosunkowo nowa. Jak pracowałam, to stoisko Golden Rose było tuż obok mnie i właśnie w tamtym okresie nabyłam tę szminkę. No bo niby jak się pohamować? Tym bardziej, że w internecie naoglądałam się różnych kolorów tej szminki, a opinie były bardzo przychylne.


Jeśli o kolor chodzi, to gdy spojrzałam na wszystkie testery kompletnie nie wiedziałam, na co się zdecydować. Miałam sporo podobnych kolorów w swoich zbiorach, więc orzech do zgryzienia był ciężki. Generalnie poszukiwałam chłodnego odcienia. Cóż, chyba nie wyszło, bo wydaje mi się, że ten jest raczej ciepły (choć mogę się mylić, słabo odróżniam chłodne od ciepłych tonacji, poprawcie mnie jeśli się mylę ;)). Wybrałam kolor o numerze 110, bo po pół godzinnym zastanawianiu się (tak, wybór szminki to decyzja życia) uznałam, że takiego jeszcze nie mam!



Opakowanie jest całkiem klasyczne, czarne, ale ładnie wzbogacone o przezroczysty element, dzięki temu jest widoczny kolor. Moim zdaniem jest to praktyczne rozwiązanie szczególnie, gdy jesteśmy w posiadaniu więcej niż jednego koloru :). Do wysmarowania jest 4,2 g szminki. Zamknięcie jest na "klik" i całość jest dosyć solidna, nie sądzę, by szminka otworzyła się w torebce. 
Czym się tak zachwycam? Pigmentacją i formułą! Wystarczy jedno pociągnięcie szminki, a na ustach pozostaje mocny kolor. Jest to to, co lubię najbardziej. Pigmentacja jest naprawdę świetna. Jeśli chodzi o formułę, to zdecydowanie szminka należy do tych, które nie wysuszają ust. Producent podaje, że zawiera witaminę E, więc dodatkowo pielęgnuje usta. Nie twierdzę, że jakoś super je nawilży, ale też nie trzeba się obawiać o wysuszenie. Najlepiej mogłabym oddać moje wrażenie słowami, że nosi się ją komfortowo, myślę, że zawdzięcza to swojej kremowej konsystencji. 

 Zdjęcie w świetle sztucznym (z flashem)

Zdjęcie w świetle dziennym

Wytrzymuje na ustach bardzo długi czas. Długi to znaczy co najmniej 6-7 godzin, jeśli nic nie jadłam. Nawet po posiłku nadal jest w dobrym stanie. Trwałość jest jak najbardziej na plus! Z ust schodzi równomiernie. Po  paru godzinach noszenia nie muszę w popłochu szukać lusterka z obawą, że zaczęła brzydko się osadzać na linii warg.
Warto wspomnieć, że sama końcówka sztyftu jest szpiczasta, ale ścięcie pod skosem nie jest w linii prostej, tylko jest jakby zaokrąglone. Dzięki temu dopasowuje się do kształtu ust podczas nakładania.



Szminka jest zdecydowanie godna polecenia i dla szminkoholiczek takich jak ja, jest to pozycja obowiązkowa :)! W ofercie jest mnóstwo innych kolorów, konkretnie aż 25, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Mnie osobiście intryguje jeszcze fiolet o numerze 124! Jest przepiękny i to będzie moja następna pozycja z tej serii :).

Cena: 10 zł

Dajcie znać, czy macie te pomadki i co o nich myślicie :)!

środa, 15 października 2014

Makijaż: Emerald Green

Cześć dziewczyny!

Gdybym miała wskazać mój ulubiony kolor, powiedziałabym, że jest to zielony. Uwielbiam każdy odcień zieleni, jednak w zależności od sezonu moje upodobania co do koloru różnią się odcieniem. Z racji tego, że mamy jesień, obecnie króluje u mnie butelkowa, szmaragdowa zieleń. Po prostu uwielbiam wszystko w tym kolorze, ostatnio rozczulam się nad szalikiem i czapką w Rossmannie właśnie w tym kolorze butelkowej zieleni :). Żeby zamanifestować swoje upodobania, stworzyłam makijaż. Zieleń w tym odcieniu pięknie łączy się ze złotem i właśnie to wykorzystałam. Zapraszam do oglądania :)!

makijaż, emerald green, zielony makijaż, wieczorowy

Makijaż jest typowo wieczorowy. Zdecydowanie oko jest mocno podkreślone, więc na imprezy, czy wieczorowe wyjścia będzie idealny. Nawet dla mnie, wielbicielki mocnych makijaży, na codzienne wyjścia jest za mocny. A w zasadzie to tylko na uczelnię nie poszłabym tak wymalowana, wszędzie indziej już tak :). Zbliżenie na oko:




W makijażu użyłam sztucznych rzęs od Born Pretty Store, o których niebawem pewnie pojawi się osobny wpis. Obcięłam je według własnego uznania tak, by mieć połówki rzęs. Teraz widzę, że na trzecim zdjęciu oka wydaje się, jakby była luka między rzęsami sztucznymi, a moimi naturalnymi, jednak normalnie nie było to wcale widoczne. 

Na dolną powiekę dodałam opalizujący pigment Kobo o nazwie Mint Cream. Błyszczący dodatek pięknie komponuje się z matami na górnej powiece!



Usta zrobiłam w stonowanym kolorze. Użyłam pomadki Golden Rose. Możecie o niej poczytać w osobnym poście, gdzie pisałam o moim idealnym nude.

Użyte kosmetyki:
BRWI:
Golden Rose, puder do brwi nr 106
OCZY:
E.L.F., Eyelid Primer
FM Group, zielona kredka do oczu
Sleek, V2 Darks, ciemnozielony cień
Inglot, Matte 363
Makeup Revolution, Iconic 3, złoty cień
Kobo, Pure Pigment, Mint Cream
Maybelline, Longlasting Drama Gel Eyeliner
Maybelline, Collosal Volume Mascara, tusz do rzęs
Born Pretty Store, sztuczne rzęsy
TWARZ:
Paese, bambusowy puder z jedwabiem
Farmona Professional, Akademia Piękna, Artysta FF Fantastyczny Fluid
Maybelline, Pure Cover Mineral, korektor
FM Group, róż spiekany Delicious Papaya
USTA:
Golden Rose, Rich Color nr 53

I jak Wam się podoba moja jesienna, wieczorowa propozycja? Dajcie znać :)

czwartek, 2 października 2014

Golden Rose Ultra Rich Color - moja idealna pomadka nude!

Cześć dziewczyny!

Wiem, że wiele z Was nie lubi malować ust w zdecydowanych, mocnych kolorach, szczególnie na co dzień. Mam coś dla Was! I chociaż ja lubuję się w wyrazistych kolorach i często stawiam na wyróżniające się usta, to szczerze uwielbiam tę pomadkę :). 
Ostatnio wspominałam, że pracowałam obok stoiska Golden Rose i wiele kosmetyków bardzo mnie kusiło. Raz dostałam do zakupów testery pomadek i właśnie wśród tych testerów znajdowała się ta. Następnego dnia poszłam kupić kupić pomadkę, cobym mogła się cieszyć pełnowymiarowym opakowaniem, a nie tylko próbką :).



Pomadki nude są w modzie, są delikatne, pasują do mocniej podkreślonych oczu, dlatego przez wielu są uwielbiane. Ja nie umiałam znaleźć odpowiedniego dla siebie odcienia nude. Te w kolorach beżowych nie bardzo mi pasowały, źle się w nich czuję - jakoś nijako i bez wyrazu. Ta pomadka ma tony różowe, ciepłe. I dla mnie jest strzałem w dziesiątkę! Kolor jest nienachalny, ale bardzo pasuje do mojego typu urody i świetnie współgra z makijażem dziennym, ale i wieczorowym.


Opakowanie szminki jest typowe dla Golden Rose - jest srebrne o złotych wykończeniach. Nie jest specjalnie trwałe, ale w torebce się nie rozwali. Moim zdaniem wygląda dosyć elegancko. Niestety napisy na opakowaniu są mało trwałe i z czasem na pewno zaczną się ścierać. Pomadka zawiera witaminę E i masło shea, które mają pielęgnować usta.


Pomadka ma wykończenie lekko błyszczące. Nie wysusza ust, przez co bardzo przyjemnie nosi się ją na ustach. Bardzo dobrze też się osadza. Nie pozostawia smug, ani nie podkreśla suchych skórek, wręcz je niweluje. Oczywiście jeśli chodzi o trwałość, to nie jest powalająca - nie wytrzyma posiłku, jednak wcale tego nie wymagam. Bez jedzenia i picia wytrzymuje około 4 godzin, co jest niezłym wynikiem. Schodzi równomiernie, nie pozostawiając prześwitów. Kolor pomadki można stopniować, na zdjęciach poniżej są 2-3 warstwy.



Bardzo Wam ją polecam. Jest to taki odcień, z którym każda z Was z pewnością się polubi. Idealnie nadaje się do codziennych makijaży i delikatnie podkreśli każdy look. Ja ją uwielbiam i ostatnio nawet miałam na nią "fazę". Przynajmniej dopóki nie kupiłam kolejnej szminki... Ogólnie w ostatnim czasie sporo przybyło mi mazideł do ust i chyba to już zakrawa o małą obsesję. Także spodziewajcie się, że w najbliższym czasie będę Wam pokazywała sporo pomadek ;). 

Cena: 12,90 zł / 4,5 g

piątek, 26 września 2014

Puder do brwi Golden Rose

Cześć dziewczyny :)!

Praca obok stoiska Golden Rose nie wpływa zbyt dobrze na mój portfel ^^. Ale co zrobić, gdy firma co chwilę kusi nowościami? Jak tylko zobaczyłam pudry do brwi, to od razu jeden kupiłam, bo brwi to stały element mojego makijażu, powinny być dobrze podkreślone, bo tworzą ramę naszej twarzy!

Golden Rose, puder do brwi, 106, z witaminą E, brwi, podkreślanie brwi

Golden Rose oferuje nam siedem pudrów o matowym wykończeniu. Są odcienie jasne, idealne dla blondynek i ciemne dla brunetek. Są odcienie chłodne i cieplejsze. Ja sięgnęłam po odcień 106, który jest przedostatni w palecie barw, tuż przed najciemniejszym. 

Puder otrzymujemy w kartonowym pudełku, do którego dołączony jest dwustronny aplikator z pędzelkiem i gąbeczką do rozcierania po drugiej stronie. Jak dla mnie to pędzelek nie nadaje się do użytku, bo jest za szeroki, za gruby, przez co jest nieprecyzyjny. Same zobaczcie na zdjęcie poniżej. Zdecydowanie wolę aplikować puder moim sprawdzonym skośnym pędzelkiem do brwi :)



Bardzo byłam ciekawa jakości pudru i tutaj miła niespodzianka. Ma świetną pigmentację, z łatwością nabiera się go na pędzelek. Bardzo dobrze dobrałam do siebie kolor. W moim przypadku jest to chłodny odcień średniego brązu. Dzięki temu moje brwi wyglądają naturalnie, a efekt nie jest przerysowany.
Puder ładnie osadza się na włoskach, nie koloruje skóry, a efekt można oczywiście stopniować. Moje brwi są gęste i ciemne z natury, więc lekko je podkreślam, by dopasować je do koloru włosów i nadać wyrazistości spojrzeniu :). Jeśli chodzi o trwałość, to puder ładnie utrzymuje się na brwiach aż do wieczornego demakijażu. Nie blednie w ciągu dnia, ani się nie osypuje.



Dajcie znać, jakie są Wasze ulubione sposoby na podkreślanie brwi. Widzę, że ostatnio robi się głośno w blogosferze o tych pudrach i ja również uważam, że są godne polecenia. Są dostępne na stoiskach i sklepach Golden Rose za cenę 9,90 zł, więc myślę, że każdy może wypróbować kolor odpowiedni dla siebie :)

poniedziałek, 12 maja 2014

Makijaż krok po kroku: Multikolorowo z paletką Sleek Brights

Cześć dziewczyny :)

Przygotowałam dla Was tutorial do baaardzo kolorowego makijażu :). Uwielbiam takie, dobrze się w nich czuję, więc nawet na co dzień bym tak wyszła, tyle, że nie do pracy ;). Kolory są soczyste, letnie, piękne! 
Zainspirował mnie cudowny makijaż Justyny K. A mój wytwór jest ze specjalną dedykacją dla B. :*
Zaczynamy!

makijaż krok po kroku, kolorowy, Sleek

1. Na całą ruchomą powiekę nakładam kredkę w kolorze nude (Essence Big Bright Eyes, o której niedawno pisałam).

2. Dolną powiekę również zaznaczam kredką, natomiast kredkę na górnej powiece rozcieram palcem, skupiając się bardziej na roztarciu granic. Kredka ta posłuży jako baza pod cienie, a najbardziej zależy mi na podbiciu kolorów, które będę nakładać.


3. W wewnętrznym kąciku nakładam żółty, matowy cień (Sleek V1 Brights, Bammi). Zaznaczam nim też wewnętrzny kącik i kawałek dolnej powieki. Cień wklepuję płaskim pędzelkiem (na razie nic nie rozcieram).

4. Obok żółtego cienia nakładam pomarańcz (Sleek V1 Brights, Strike). Cień nakładam również wklepując go w powiekę, nie przejmuję się póki co rozcieraniem granic.


5. Na cały zewnętrzny kącik oka, obok pomarańczu nakładam różowy, neonowy cień (Sleek V1 Brights, Pout). Cień nakładam minimalnie ponad załamanie powieki.

6. Za pomocą pędzelka do rozcierania cieni w kształcie kulki rozcieram górną granicę cieni. Robię to po prostu przesuwając po górnej granicy w prawo i lewo, pędzelek robi robotę i rozciera cienie :). Na ten sam pędzelek biorę minimalną ilość białego cienia (Sleek V1 Brights, Powi) i rozcieram. Dzięki temu kolorowe cienie będą idealnie przechodzić w kolor skóry. Rozcieram też granice pomiędzy poszczególnymi kolorami, aby przejścia były płynne.


7. Czas na dolną powiekę! Obok żółtego cienia nakładam jasną zieleń (Sleek V1 Brights, Cricket). Cień nakłądam tak, by pokrył białą kredkę.

8. Resztę pokrywam ciemniejszą zielenią (Sleek V1 Brights, Dragon Fly).


9. Biorę na pędzel trochę niebieskiego cienia i aplikuję go w samym zewnętrznym kąciku dolnej powieki (Sleek V1 Brights, Bolt). Następnie przy pomocy pędzelka do rozcierania i białego cienia przejeżdżam po granicy cieni rozcierając ją.

10. Maluję neonową kreskę eyelinerem (Bell Deep Colour)


11. Górne rzęsy maluję czarnym tuszem, natomiast dolne turkusowym (Paese, Adore Curly Lash Mascara, Essence Colour Flash #04). Linię wodną maluję zieloną kredką, a na wewnętrznej części linii wodnej nakładam żółty cień.


I dwie wersje kolorystyczne ust - nude (Catrice, Ultimate Colour, Be Natural! #010) oraz mocno nasycone różowe (Golden Rose, Velvet Matte #04) :). Mi osobiście bardziej podoba się wersja z różowymi ustami, jak na bogato, to na bogato :D. 

A Wam która wersja kolorystyczna bardziej przypadła do gustu? Lubicie kolorowe makijaże :)?

sobota, 29 marca 2014

Moje top 5 w kategorii USTA!

Cześć!

Szminki, pomadki, linery i wszystkie inne kosmetyki do ust powoli stają się moim uzależnieniem i małą obsesją. Jakiś czas temu wszystko, co nadaje się do kolorowania ust przełożyłam do osobnego koszyczka i moja, kiedyś skromna, kolekcja ciągle się powiększa. Czasem nawet w zastraszającym tempie.

Moje usta muszą być pomalowane. Zdecydowanie jest to dopełnienie makijażu, a czasem punkt programu. Pozwólcie, że chwilkę będę nieskromna, ale usta to część ciała, z której chyba jestem najbardziej zadowolona ;). Z całej mojej kolekcji mazideł wybrałam pięć ulubieńców, których Wam teraz pokażę. Może kogoś zachęcę do kupna?


Moja wspaniała piątka, która zachwyca mnie pod względem koloru, wykończenia, trwałości i pigmentacji. Szczególnie kolory ujmują mnie najbardziej. Jak widzicie dominują soczyste, żywe barwy. W takich czuję się najlepiej! Przyjrzyjmy się bliżej :).


Paese Sexapil nr 12
To odkrycie świątecznego Paese Box'a. Zdaję sobie sprawę, że wykończenie nie każdemu się spodoba, bo jest perłowe. Sama nie byłam nigdy przekonana do takich szminek, jednak Paese ma w sobie to coś! Jest to delikatna czerwień, która nada się na co dzień. I nada błysku!


Essence 09 Wear Berries!
Najulubieńsza z najulubieńszych! Zdecydowanie kocham tę pomadkę. Długo szukałam takiego koloru, a jak odnalazłam go w szafie Essence, moje serce szybciej zabiło. Świetnie się ją nosi, bo ma formułę, która nie przesusza ust. Kolor to delikatna jagoda. No cudo! Jedynie mały minus za to, że jeśli przypadkowo się ją poliże, to w ustach jest posmak męskich perfum (tak, wiem, dziwne :P)


Golden Rose Velvet Matte nr 04
Uwielbiam za kolor, który jest niesamowicie energetyzujący i żywy. O tej i jeszcze jednej pomadce z tej serii pisałam tutaj


Essence Lip Liner Wish Me a Rose
Jak widać Essence ma liczebną przewagę w tym zestawieniu :). Lip linery, które mają w swojej ofercie są naprawdę godne uwagi. Tym razem udało mi się upolować nowość - kolor Wish Me a Rose. Chyba nie muszę mówić, jak lubię, gdy kosmetyki mają urocze nazwy zamiast numerków? Ten kolor określiłabym jako trochę chłodny baby pink. Jak najbardziej kolor na dzień. Bezproblemowa aplikacja i świetna trwałość to na pewno są ogromne plusy tego lip linera. No i cena! Całe 4,99 zł :). 


Essence Lip Liner Cute Pink!
Kiedyś o nim pisałam. Mogę powiedzieć o nim to samo, co o linerze powyżej. Uwielbiam. Jest nieco bardziej intensywny niż na zdjęciu. Poczytacie o nim tutaj. Szkoda tylko, że stosunkowo szybko się zużywa. Ale za taką cenę... Jest świetny :)


Łatwo zauważyć, że w tym zestawieniu nie ma błyszczyków. Nie to, że nie lubię efektu, jaki dają. Po prostu wolę zaznaczone kontury ust i z użyciem pomadki łatwiej jest mi ten efekt osiągnąć. Usta są wtedy wyraźne, a tu lubię. 

Chętnie się dowiem, jakie są Wasze ulubione pomadki?