Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mani. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mani. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 kwietnia 2015

Płytki do stemplowania paznokci od Born Pretty Store + przykładowe zdobienia

Cześć dziewczyny!

Na początku kilka słów wyjaśnienia. Zdaję sobie sprawę, że ostatnio jest mnie tu mniej. Obecnie mam gorący okres, sporo rzeczy na głowie i często po powrocie do domu, o ile nie mam nic do zrobienia na kolejny dzień, to czuję się potwornie zmęczona i nawet nie mam siły na pisanie notki. Mam nadzieję, że wkrótce wszystko się ustabilizuje i powrócę do regularnego blogowania. Jeśli tylko mam chwilę, to przeglądam Wasze blogi, ale wybaczcie, że nie dam o sobie wtedy znać. 

Przechodząc do dzisiejszego posta, chcę Wam pokazać dwie z czterech płytek, które dostałam od sklepu Born Pretty Store. Przyznaję się bez bicia, że paznokcie nie są moją mocną stroną, często brakuje mi precyzji. Przechodziłam fazę lakieromaniactwa kilka lat temu, nazbierałam chyba z 200 lakierów, a obecnie od roku robię sobie tylko hybrydy. Zdecydowałam się na te płytki, bo zawsze podobały mi się takie zdobienia u innych dziewczyn, więc pomyślałam, że sama spróbuję. Jakieś 5 lat temu miałam epizod z płytkami Essence, stąd też mam stempelek. 


Przede wszystkim jestem zauroczona opakowaniem płytek. Jest wzorzyste i kolorowe, same przyznajcie, że świetnie to wygląda, prawda? Żeby wprowadzić ład i porządek, najpierw opowiem Wam o prostokątnej, większej płytce BP - L003. 
Jest ona podłożona różowym plastikiem, co sprawia, że całość wygląda porządnie. Płytki są zabezpieczone folią ochronną, dzięki czemu mam pewność, że nie ulegnie ona uszkodzeniu.



Przyznam szczerze, że te wzory skradły moje serce! Są świetne, oryginalne i dobrze wyglądają na paznokciach. Są one na tyle duże, że bez problemu pokrywają moją płytkę paznokciową, a musicie wiedzieć, że mam wyjątkowo szerokie paznokcie. Za to duży plus, bo raczej kiepsko wyglądałby niedociągnięty do końca płytki wzór. Który podoba Wam się najbardziej? Moi faworyci to trzeci z górnego rzędu, drugi i czwarty z środkowego rzędu oraz pierwszy, trzeci i czwarty z dolnego rzędu.


Przepraszam za jakość wykonania, ale myślę, że to sprawka złej jakości stempla. Ostatni wzór w górnym rzędzie jest rozmyty z mojej winy, nie jest to wina płytki. Widać, że niektóre się źle odbiły. Zastanawiam się, czy gdybym miała lepszy stempel, to czy byłoby lepiej. Widziałam na blogach, że te wzory odbijają się bezproblemowo, więc dlatego upatruję winę w stemplu. Te wzory to chyba raj dla osób, które lubią bawić się kolorowaniem :). Mnie to niestety przerasta, dlatego też używam ich solo na jednolitym lakierze. Zdobienia, które zobaczycie poniżej zostały wykonane na lakierze hybrydowym.


Z pierwszego zdobienia byłam bardzo zadowolona, a z drugiego już nie bardzo ze względu na to, że różowe odbicie na granatowym lakierze jest słabo widoczne. Poza tym widać brak mojej wprawy w zabawie z płytkami :P. Nie oceniajcie mnie zbyt surowo, jestem dopiero początkująca :P.

Jeśli chodzi o drugą płytkę, BP - 24, to jest ona okrągła i brakuje jej plastikowej podkładki. Jeśli chodzi o jakość, to oceniam ją tak samo jak poprzedniczkę. Tutaj również widać, że nie wszystkie wzory odbiły się prawidłowo, dlatego utwierdza mnie to w przekonaniu, że mam słaby stempel. 



Motylek, który podoba mi się chyba najbardziej odbił się praktycznie idealnie :). Tutaj zdobienie jest wykonane na zwykłym lakierze z Golden Rose z serii Rich Colors. Zdobienia wykonuję czarnym lakierem Wibo. 

Dajcie znać, które wzory Wam się najbardziej podobają i czy również wykonujecie takie zdobienia u siebie?

Płytka BP - L003 - KLIK
Płytka BP - 24 - KLIK

Pamiętajcie także, że płytkę możecie nabyć w sklepie BPS ze zniżką 10%!


niedziela, 22 grudnia 2013

Żywe złotko na paznokciach - Snow Dust od Lovely

Cześć ;)!

Muszę przyznać, że firma Lovely bardzo się w tym roku postarała, sprawując nam przepiękną edycję limitowaną  Snow Princess. W skład tej limitki wchodzą lakiery Snow Dust, które stały się najpiękniejszymi, które ostatnio widziałam. Lakiery idealnie wkomponowują się w ten zimowo świąteczny czas! Kosmetyki szturmem wdarły się w blogosferę, więc i ja nie zostałam oporna na ich urok ;).


Bardzo podoba mi się to, że firma została przy szerokich pędzelkach, ponieważ to bardzo ułatwia nakładanie lakieru. Można by powiedzieć, że aplikacja jest bajecznie prosta i nawet takiej nieprecyzyjnej osobie jak ja udaje się to bez trudu.

Nigdy za złotem szczególnie nie przepadałam, jednak właśnie teraz jestem dosyć wrażliwa na ten kolor. Już jestem pewna, że w wigilijny wieczór mój Snow Dust będzie gościł na paznokciach! Lakier ma swoje oblicza, a co! W pełnym świetle dnia wygląda żywo i jasno, natomiast w sztucznym świetle wpada w odcień starego złota. Ma w sobie pełno złotego brokatu i tworzy piaskową fakturę. Ale chyba nie muszę o tym nikomu pisać, bo na pewno świetnie je znacie ;).


Lakier zachwycił mnie swoją trwałością. Wytrzymał na paznokciach bite 4 dni bez żadnych odprysków! Dla mnie jest to świetny wynik, zważywszy na porządki świąteczne i częste trzymanie rąk w wodzie. Cieszy mnie to, bo dłużej mogłam się cieszyć moją błyskotką :).


Jeśli chodzi o czas schnięcia - rewelacja. Piasek zasycha bardzo szybko, już po kilku minutach można przejść do codziennych czynności bez obawy uszkodzenia lakieru. Zmywanie do najprostszych nie należy, aczkolwiek nie jest tak uciążliwe, jak typowy brokat. Ja spokojnie daję radę zmyć cały lakier z dwóch rąk dwoma wacikami.


Co jak co, ale uroku odjąć mu nie można! Kupiłam sobie jeszcze ten lakier w białej wersji, również zachwyca! Czy Was również ujął ten śliczny, złoty piasek ;)?

środa, 11 grudnia 2013

Do you speak love? Essence i błyskotka od Catrice

Cześć dziewczyny ;)!

Która z Was nie lubi błyskotek? Bo ja bardzo lubię, dlatego jak tylko zobaczyłam topper Catrice 41 Two Million Dollar Baby, totalnie oszalałam na jego punkcie! Stwierdziłam, że takiego jeszcze nie mam i że jest po prostu piękny. Oczywiście szybko zasilił mój lakierowy koszyk :). Od razu go nałożyłam i zachwytom nie było końca! Pokażę Wam go w połączeniu z lakierem Essence w kolorze krwistego bordo, które, w moim odczuciu, idealnie pasuje na jesień i zimę.


Lakier Essence z serii Colour & Go o nazwie Do You Speak Love? (uwielbiam takie słodkie nazwy kosmetyków!) jest u mnie już ponad rok, jednak sięgam po niego rzadko, sama nie wiem, dlaczego. Chyba zraziłam się po pierwszym nałożeniu, bo bardzo szybko odprysnął! Chociaż sam kolor jest świetny, aplikuje się bez zarzutu i wysycha w bardzo przyzwoitym tempie.


Ale nie o lakierze Essence miał być post! Two Million Dollar Baby to bezbarwna baza, w której zatopiony jest srebrny brokat. Znajdują się tutaj większe hexy i mniejsze brokatowe drobinki.


Na pędzelek nakłada się odpowiednia ilość brokatu, wcale nie trzeba go łowić z bazy, żeby stworzyć pożądany efekt na paznokciach. Takiego właśnie brokatu szukałam. Myślę, że z jego pomocą można stworzyć wiele ciekawych połączeń. Efekt który ja uzyskałam podoba mi się pod względem kolorystycznym, ale uważam, że na długich paznokciach wyglądałby o wiele lepiej!
Nie będę pisała o zmywaniu - wiadomo, jak to brokat, do najłatwiejszych nie należy. Taki mani zdobił moje paznokcie już jakiś czas temu, wydaje mi się, że ściągałam go za pomocą folii aluminiowej.


Koniecznie muszę spróbować nałożyć go na czarny lakier, butelkową zieleń albo biel :).
A teraz przyznawać się, komu podoba się brokacik :)?

Dostępność: szafy Catrice (Hebe, Natura)
Cena: ok. 11 zł / 10 ml

sobota, 23 listopada 2013

Roziskrzone niebo na paznokciach z Wibo Glamour Nails nr 7

Cześć dziewczyny :)!

Ostatnio mój lakieroholizm zmalał na intensywności. Baaardzo dawno już nie kupiłam żadnego lakieru. Teraz przerzuciłam się na kosmetyki do ust, ale ciiii :P. Wibo nie tak dawno temu wprowadziło kilka nowych kolorów do serii Glamour Nails. Ten, który widzicie poniżej tak bardzo mnie urzekł, że szybko chwyciłam jeden i pobiegłam do kasy. 



Muszę przyznać, że bardzo lubię serię Glamour Nails. Charakteryzuje się ona tym, że lakiery są bardzo roziskrzone, z ogromną ilością złoto-srebrnych drobinek! Bardzo kojarzą mi się ze świętami. Rok temu zachwycałam się innym kolorkiem z tej serii, o którym pisałam tutaj.


W buteleczce znajdziemy 9,5 ml lakieru. Design buteleczek tej serii bardzo mi się podoba, wygląda wszystko tak elegancko. Pędzelek jest wygodny do malowania, nie jest szeroki, ale bez problemu się nim maluje. Konsystencja nie jest ani za rzadka, ani za gęsta, powiedziałabym, że w sam raz! Również wysycha szybciutko, ja zawsze dodaję jeszcze kroplę wysuszacza z Essence, także po około 15 minutach nie muszę się w ogóle martwić o moje paznokcie!


Jeżeli chodzi o kolor, to jest piękny! Baza jest granatowa, a w niej miliony drobinek o barwie srebrno złotej, z przewagą srebra. Całość wygląda świetnie, bardzo lubię go nosić ;). Po nałożeniu nie tworzą się nieestetyczne bąble. Całe szczęście, bo doprowadza mnie to do szału! Cóż mogę powiedzieć o jego trwałości - jak na moje paznokcie jest całkiem dobra, trzyma się około 3 dni. Wiem, że dla wielu z Was nie będzie to powalające, ale u mnie nawet najlepsze lakiery, które u innych dziewczyn wytrzymają długo, trzymają się też około 3 dni. Poza tym często zmywam lakier przed upływem tego czasu :).
Mam dla Was jeszcze kilka fotek zrobionych w świetle dziennym, różnią się od tych zrobionych z lampą błyskową.



Tutaj możecie zobaczyć, ile lakier w sobie zawiera drobinek! Jak Wam się podoba?

poniedziałek, 14 października 2013

Jagoda ze złotem, Wibo Express Growth nr 169

Cześć dziewczyny ;)!

Lakierów mam mnóstwo (choć pewnie do wielu z Was i tak mi daleko :P), ale rzadko mam uczucie, że to jest TO i MUSZĘ mieć ten lakier. I właśnie w przypadku tego lakieru Wibo tak było. Kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy, zrobił na mnie ogromne wrażenie i wiedziałam, że na pewno trafi do mojego lakierowego koszyczka.


Wibo, Express Growth nr 169 to jagodowo - burgundowy lakier, w którym jest mnóstwo błyszczących, złotych drobinek. Od razu pomyślałam, że lakier jest idealny na jesień jeśli chodzi o kolorystykę, a złote drobinki dodają mu uroku i robią klimat!


Podoba mi się buteleczka lakieru. Jakaś taka elegancka mi się wydaje, nie wiem czemu, bo przecież wszystkie lakiery serii Express Growth taką maja :P. Lakier nakłada się bezproblemowo, konsystencja nie jest za gęsta, nic nie rozlewa się też na skórki.


Do pełnego krycia potrzebowałam dwie warstwy. Obawiałam się trochę zmywania ze względu na te drobinki, jednak nie sprawiło ono żadnego problemu.


Nie wypowiem się co do trwałości, bo nosiłam go 3 dni bez odprysków, a potem zmyłam, żeby nałożyć nowy :P.


I jak Wam się podoba nowa błyskotka Wibo? Powiem Wam jeszcze, że do mojego lakierowego koszyka trafiły także lakiery z serii WOW Effect - piasek i glitter :).

poniedziałek, 30 września 2013

Golden Rose Holiday nr 63

Cześć dziewczyny ;)!

Kiedy po raz pierwszy spojrzałam na ten lakier wiecie z czym mi się skojarzyło? Pomyślałam, że to jest ślubny kolor! Piękny, jaśniutki, delikatny, dziewczęcy róż. Sama nie wiem, czy na pewno chciałabym mieć taki kolor w TEN dzień, ale to było pierwsze skojarzenie :). 


To, że piaski uwielbiam, wszyscy wiedzą. Ten kolor był moim pierwszym piaskiem (razem z kobaltem i brzoskiwnką Golden Rose). Jak wspomniałam jest to jasny delikatny róż, ale na tym nie kończy się urok tego lakieru. Znajdziemy w nim również niebieski shimmer, który wcale nie znika po aplikacji, tylko cały czas możemy się go dopatrzeć.


Cóż mogę o tym lakierze powiedzieć? Trwałość taka sama, jak w kobaltowym piasku, o którym pisałam TUTAJ. Wysycha w mgnieniu oka, tworząc piaskowe wykończenie. Pędzelek jest szerszy niż standardowy, dzięki czemu bardzo wygodnie nakłada się go na paznokcie.




Uwielbiam na niego patrzeć i go dotykać :). A Wam jak się podoba?

P.S. Przepraszam za brak makijażu krok po kroku wczoraj (obiecałam przecież makijażowe niedziele krok po kroku!) Na usprawiedliwienie mam tylko tyle, że byłam ponad tydzień w moim rodzinnym domu, a tam nie mam lustrzanki, a na dodatek właśnie wczoraj wróciłam do Zabrza, także pół dnia miałam w podróży! To poniekąd tłumaczy także, dlaczego na moim fanpage'u nie dodawałam codziennie moich makijaży... Wybaczycie, prawda :)? Dzisiaj jednak wracam do fotografowania moich wypocin i jeżeli chcecie być na bieżąco, to zapraszam do polubienia mojego fp! Już dzisiaj szykuję się do zrobienia makijażu na pewien konkurs, ale o tym wkrótce, jeśli będę zadowolona z efektów :).

Przypominam także, że dziś jest ostatni dzień mojego rozdania! Możecie się jeszcze zgłaszać do godziny 23:59 :). Macie szansę wygrać marmurki LeMax. Szczegóły TUTAJ



Zachęcam do polubienia mojego fanpage'a ;)

wtorek, 17 września 2013

Marmurek LeMax - lody straciatella!

Hej!

Na początku chciałam Wam powiedzieć, że jest mi strasznie miło, że spodobał się Wam mój makijaż krok po kroku :). Wyczekujcie kolejnych!

Pokażę Wam kolejny z moich marmurkowych LeMaxów. W roli głównej kolor biały z naleciałościami szarości, a w nim mnóstwo czarnych, matowych drobinek!


Lakiery te nie mają żadnych oznaczeń, a szkoda. Dlatego musiałam im nadać swoje nazwy. Ten kolo zdecydowanie kojarzy mi się z lodami straciatella :). Brzmi pysznie, prawda? Moim zdaniem najbardziej udany kolor z całej piątki, najlepiej się w nim czułam.


Lakier podobny jest do swoich kolegów - szybko wysycha, dobrze się nakłada, ale trzeba uważać na lejącą konsystencję.

 światło sztuczne



Jak Wam się podoba ten kolor? Może wolicie inne z tej piątki :)? Dajcie znać koniecznie!


Pamiętajcie, że możecie u mnie wygrać zestaw marmurków! Więcej informacji po kliknięciu w banerek :)


środa, 28 sierpnia 2013

Lemax - makowy biszkopt :)

Cześć dziewczyny!

Bardzo ciekawa marmurków od razu wzięłam się za malowanie paznokci. Oczywiście musiałam podjąć decyzję z serii tych życiowych, czyli wybrać kolor, który nałożę jako pierwszy :P! Padło na beż. Jako, że lakiery te nie mają swoich nazw, a nawet numerków, postanowiłam im nadać moje własne nazwy. I tak przedstawiam Wam makowy biszkopt :)


Lakier znajduje się w kwadratowej buteleczce. Widziałam, że lakiery tej marki można spotkać w różnych butelkach, nawet w kształcie gwiazdek, czy bardziej okrągłych. Osobiście takie inne kształty bardziej mi się podobają. No ale przecież chodzi o zawartość!

Baza jest beżowa, nude, a w środku mamy zatopione całe mnóstwo matowych, czarnych drobinek! Efekt po nałożeniu z całą pewnością jest oryginalny i uroczy :). Naturalny kolorek urozmaicony czarnym pyłem.


Konsystencja lakiery jest bardzo rzadka, łatwo zalać sobie skórki, co też uczyniłam, kiedy moje niewprawione ręce nakładały lakier po raz pierwszy :P. Pędzelek jest standardowej szerokości, a odpowiednia długość gwarantuje wygodną aplikację lakieru. Drobinek jest na tyle dużo w lakierze, że nakłada się ich naprawdę sporo na paznokieć. Rozmieszczają się równomiernie i nie trzeba się bawić w ich układanie na paznokciu. 


Jedna warstwa na pewno nie wystarczy. Do pełnego krycia wystarczą dwie, lub trzy cienkie warstwy. Jestem bardzo zadowolona z czasu schnięcia. 15-20 minut i można być spokojnym, że nic się nie odbije.


Miałam pewne obawy jeśli chodzi o zmywanie. Ale pod tym względem bardzo miło się zaskoczyłam, bo zmywanie problemów nie sprawia. Lakier łatwo schodzi, ale po trzeba umyć ręce, bo może zostać trochę czarnych drobinek na palcach. Nie jest to jednak jakieś uciążliwe :).

Nie wypowiem się dokładnie co do trwałości, bo po półtora dnia zmyłam wszystko, by nałożyć następny kolor. Do tego czasu jednak nie miałam żadnych uszkodzeń.


Lakiery te są tanie jak barszcz - za 5 sztuk zapłaciłam na allegro 12 zł. Można je także złapać stacjonarnie w sklepach "Wszystko po 2 zł" :). Raz niedawno widziałam Lemaxy w kiosku. Jest to polska firma o bardzo dobrej jakości. Polecam wypróbować!

Szykuję dla Was rozdanie, w którym będzie można wygrać 5 Lemaxowych marmurków, bądźcie czujne :)!

niedziela, 4 sierpnia 2013

Miętowy piasek od Pierre Rene

Cześć kochane :)

Myślałam, że w wakacje będę znacznie częściej dodawała posty, bo będę miała więcej czasu. A tu nagle nie było mnie sporo ponad tydzień! Nawet nie mogę się wytłumaczyć tym, że gdzieś wyjechałam, bo w tym roku mi to nie grozi :P. No cóż, muszę nadrabiać zaległości ;).

O tym, że kocham piaski nie muszę żadnej z Was powtarzać. Wiele razy wspominałam, że to wykończenie jest dla mnie hitem tego lata. Dlatego bez zbędnego rozwodzenia się nad piaskowym love, chcę Wam pokazać piękną miętę od Pierre Rene o numerze 04!


Czy połączenie mojej ukochanej mięty z piaskowym wykończeniem czyni ten lakier idealnym? No nie do końca. Ale o tym za chwilę.
Buteleczka lakieru zdecydowanie wyróżnia się w moim lakierowym koszyczku obfitości. Jest wysmuklona, dłuższa niż szersza, w kształcie rombu. Pędzelek jest długi, szerszy niż standardowy i dobrze nakłada się nim lakier. Konsystencja normalna, skórek nie zalewa :). Czas wysychania także mile zaskakuje, zresztą piaski od Golden Rose równie szybko wysychają. No i kolor! Słuchajcie, miętę uwielbiam! Co prawda lakier wydaje się być błękitny, a nie miętowy, ale ma w sobie zdecydowanie więcej zielonych tonów, niż widać na zdjęciach. Zawiera w sobie złoty shimmer, który wyraźnie jest widoczny w buteleczce, niestety po aplikacji na paznokcie gdzieś się gubi. Ale wybaczam, choć gdyby był wyraźniejszy byłby jeszcze lepszy!


Na zdjęciu poniżej możecie dostrzec więcej zielonych tonów :).
Poza tym producent zapewnia, że formuła lakieru zawiera witaminy, wapń i keratynę, więc lakier zapewnia nam ochronę i wzmocnienie paznokci!


Tak kolor prezentuje się na stronie internetowej Pierre Rene. Tutaj zieleń jest dobrze widoczna :).



Co jest jego największym minusem? Trwałość, niestety. Paznokcie pomalowałam popołudniu, a na następny dzień rano, gdzieś około 8 chyba na trzech paznokciach zauważyłam spore ubytki w lakierze. Niestety pod tym względem zawiodłam się mocno! Żeby chociaż z dwa dni wytrzymał... No ale kolor jest piękny, prawda? Iście letni :)


Cena: około 9,50 zł
Dostępność: drogerie internetowe

Dajcie znać, jak Wam się podoba i jak wam wakacje mijają!