czwartek, 2 stycznia 2014

Noworoczne postanowienia!

Cześć dziewczyny!

Witam Was w Nowym Roku ;). Początek nowego roku jest czasem, kiedy robimy mnóstwo noworocznych postanowień. Mnie także ten czas zmusza do refleksji. Nawiasem mówiąc bardzo mało takich postanowień udaje mi się zrealizować. Myślę, że nie jestem w tym odosobniona - wydaje mi się, że wraz z nadejściem lutego zapominamy o tym, co obiecywaliśmy sobie miesiąc wcześniej. Ale takie jest życie, obowiązki i rzeczywistość często nam nie pozwala na realizację celów! Oczywiście nie jest to niemożliwe i prawda jest taka, że najczęściej same szukamy wymówek! Ja sporządziłam sobie listę noworocznych postanowień.


Chciałabym, żeby ten rok był rokiem zdrowia. Będąc ostatnio u lekarza rodzinnego poprosiłam o skierowanie na badania krwi. Przyznam się bez bicia - nigdy nie miałam pobieranej krwi z żyły, bo się potwornie bałam ukłucia! Nadal się boję, ale przecież jestem dużą dziewczynką i dla własnego dobra, chcąc wiedzieć do mi w środku gra, pójdę na badanie, o!

Ostatnie dni starego roku upłynęły na problemach z zębami. Bolały mnie strasznie dziąsła, nie mogłam gryźć, miałam powiększone węzły chłonne i musiałam przejść antybiotykoterapię. Nic przyjemnego. Byłam na konsultacji u dentysty i okazało się, że to od zęba, a konkretnie od ósemek. Pani dentystka wypisała mi skierowanie na usunięcie zębów mądrości. Boję się jak cholera, ale nie chcę ciągle cierpieć. Ósemki wyżynają się bardzo długo, okresowo, a mi wyrastają krzywo. Co chwilę mogłabym mieć problem z bólem, zapaleniem ucha, bólem gardła, a w końcu cały zgryz by mi się przesunął. A za ładne i proste mam ząbki, żeby na to pozwolić ;). Po usunięciu chcę także zadbać o inne zęby i pięknie je wyleczyć!

W liceum jako drugi język wybrałam włoski. Przez 3 lata nauki ogarnęłam go bardzo dobrze, nawet zastanawiałam się chwilkę nad zdawaniem matury z włoskiego. Jest to piękny i przyjemny język i ubolewam nad tym, że w ogóle go nie używam, a w efekcie zapominam! Nie chcę, by cała nauka poszła na marne, dlatego odkurzę podręcznik i zeszyt z włoskiego i systematycznie będę sobie wszystko przypominać, jednocześnie ucząc się dalej. Przed świętami zaczęłam czytać Inferno Dana Browna, akcja dzieje się we Florencji i w książce było pełno włoskich zwrotów i jakoś tak mi się na sercu mile zrobiło, że każdy zwrot potrafiłam przetłumaczyć, jednocześnie zmotywowało mnie to do dalszej nauki języka :).

Jeśli chodzi o szkołę wizażu, to już poczyniłam pewne kroki. Jest tak, że moje studia licencjackie trwają 3,5 roku. Niestety, bo za dwa miesiące będę miała egzamin licencjacki, a potem... pół roku do października będę miała przerwę! Moim zdaniem jest to chore i beznadziejne, ale co mogę zrobić? Dodatkowo potrzebuję zaświadczenie o tym, że się uczę do ZUS'u, więc zapisałam się do szkoły policealnej na kierunek wizaż i stylizacja oraz na drugi kierunek technik usług kosmetycznych. Są to dwie różne szkoły, jeszcze nie wiem, który kierunek wybrać. Chyba pochodzę na oba, o ile plany zajęć mi się nie pokryją i wtedy podejmę decyzję. I tutaj mam pytanie do Was - jeśli któraś z Was uczy się na którymś z tych kierunków, to bardzo proszę, dajcie znać :). Szczególnie interesuje mnie wizaż - czy można się na tym czegoś nauczyć? Jeśli macie jakieś doświadczenia, napiszcie. To bardzo pomoże mi podjąć decyzję odnośnie kierunku!

Taaak, regularne bieganie... Cóż, tajemnicą nie jest, że w tamtym roku wcale nie schudłam. Jest to moim największym kompleksem, bo czuję się jak wieloryb wyrzucony na brzeg morza. Życzcie mi siły na to, żeby coś z sobą zrobić! Bieganie oczywiście mi w tym ma pomóc. Najśmieszniejsze jest to, że kupiłam sobie cały strój do biegania, łącznie z jakimiś akcesoriami. I wszystko leży. Nie chcę pisać, że schudnięcie jest moim postanowieniem, bo może to być czcze gadanie. Chcę postanowić sobie wprowadzić w życie więcej ruchu i zdrowiej się odżywiać. Za dwa miesiące będę z wykształcenia dietetykiem, a zdrowe odżywianie to ostatnie, co można powiedzieć o moim sposobie jedzenia. Po prostu żenada!!!

Od dłuższego czasu robię zdjęcia lustrzanką, ale niestety na trybie automatycznym, tym samym w ogóle nie wykorzystując potencjału aparatu. Chcę to zmienić :).

I ostatnie, ale wcale nie najmniej ważne. Systematyczność w niektórych sprawach jest moją bardzo słabą stroną. Chociaż widzę progres - blog! W blogowaniu przepadła całkowicie i nie wyobrażam sobie nie pisać. Blogosfera i Wy całkowicie mnie pochłonęłyście :)! Z tego bardzo się cieszę i mam nadzieję, że razem spędzimy kolejny, piękny rok :).

Tym optymistycznym akcentem kończę moje postanowieniowe wypociny. Trzymam kciuki za Wasze plany i cele i Wy także życzcie mi powodzenia w drodze do osiągnięcia lepszej wersji samej siebie :).
U mnie 2 stycznia to wcale nie koniec świętowania i obżarstwa, a jedynie krótka przerwa. Jutro będę o rok starsza, także będzie kolejna okazja do świętowania!

26 komentarzy:

  1. Powodzenia! Też chcę zrobic badania krwi ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsze, drugie i ostatnie to także moje postanowienie. Podobnie jak Ty mam straszną fobię- boję się badania krwi, a konkretnie igły. Z zębami też mam problem, bo mam tzw. zatrzymane ósemki, czyli wyrośnięte pod dziąsłem. Czasem strasznie mnei to boli. Miałam mieć dawno usunięte, ale okazało się, że mam uczulenie na znieczulenie dentystyczne. Teraz czekam na testy alergiczne, ale oczywiście jak to bywa z naszą służbą zdrowia, zapisałam się w listopadzie na te testy a wizytę mam w marcu :(
    No i z systematycznością też mam problem- czasem chcę coś zrobić, ale potem tylko odkładam i odkładam, aż w końcu wcale tego nie robię.. ahh ten nowy rok, skłania do refleksji nad własną osobą ;)
    Fajnie wiedzieć, że ktoś przynajmniej tak jak ja boi się badania krwi :D Bo wszyscy mi mówią, że jestem jedyna taka na świecie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj kochana, też się tak męczysz z ząbkami :( Najgorzej... Nie jesteś jedyna na świecie, ktora boi się badania krwi, myślę, że nawet jest nas więcej :D

      Usuń
    2. Troszkę mnie to podbudowało na duchu ;p A z zębami to rzeczywiście okropne jest- bo nigdy w życiu nie bałam się dentysty, uwielbiam do niego chodzić, a tu taka przykra niespodzianka z tym znieczuleniem (wszystkie leczenia, nawet kanałowe miałam robione bez znieczulenia, bo uważałam je za zbędne- no ale do wyrwania to już trzeba wziąć :D ).. no i teraz muszę czekać jeszcze kilka miesięcy.. najgorsze jest to, że od tych zębów czasem wszystko boli- głowa,uszy, migdałki się powiększają :(

      Usuń
    3. Kanałowe bez znieczulenia? Hardkorowa jesteś :D! Co prawda nie miałam kanałówki, ale słyszałam, że jest to niesamowity ból :P. Mnie też wszystko boli, gardło, węzły powiększone i wtedy antybiotyki trzeba brać :/. W następnym tygodniu zapisuję się na to usunięcie.

      Usuń
  3. KOnkretne masz te postanowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie powinny być :D Trzeba dokładnie precyzować cele ;)

      Usuń
  4. Ja po dłuższej przerwie i przezwyciężeniu strachu pod koniec roku wzięłam się za swoje ząbki i śmieje się z siebie że byłam tak głupia .. :P Roczny kurs wizażu ukończyłam w czerwcu a od września uczę się jako technik usług kosmetycznych ;) Opanować lustrzankę na manualu oraz być bardziej systematyczną to i mi by się przydało ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, i jak po tej szkole wizażu? Bardzo ciekawa jestem :)!

      Usuń
  5. A ja tak z ciekawosci idziesz do szkoly w "naszych" rejonach, tzn blisko twojego miejsca zamieszkania?
    Obecnie kończę technika usług kosmetycznych, w styczniu mam egzamin zawodowy... sama chciałabym iść na wizaż, ale nie wiem czy tych planów nie przesunąć i czy w ogóle się zrealizują,bo to mój ostatni rok licencjata i nie wiem co dalej.. jaki tryb, jakie studia i czy w ogóle studia.. Rok 2014 to rok wielkich decyzji dla mnie ;)
    Tobie życzę wytrwałości w postanowieniach i wszystkiego dobrego w tym roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie w naszych rejonach, zostaję w Zabrzu :). Jak wrażenia po szkole kosmetycznej? Ja Tobie też życzę wszystkiego dobrego w tym roku i żebyś podjęła decyzje najlepsze z możliwych :*

      Usuń
    2. Aaa, rozumiem :) Ja chodziłam do dwóch kosmetycznych w Kato (bo w pierwszej grupę mi zlikwidowali..) z jednej strony wolę wizaż, bo lepiej i pewniej się czuję wykonując makijaż, niż obsługiwanie np.aparatury do zabiegów z prądem, nie mam takiej siły w rękach, by zrobić fajny odprężający masaż itp., ale z drugiej nie ma tego złego, przynajmniej dowiedziałam się wielu rzeczy dot.pielęgnacji ciała, które mogę wykorzystać na codzień :)
      Dziękuję! ;*

      Usuń
    3. Ja też lepiej czuję się w wizażu, ale boję się, że zajęcia będą się odbywały na odwal i tak naprawdę więcej dowiem się z blogów, czy YT niż ze szkoły, a technik usług kosmetycznych daje już jakiś konkretniejszy zawód i też jest ciekawy :)

      Usuń
  6. Życzę powodzenia w realizacji planów. Ja też walczę nad swoją systematycznością.

    OdpowiedzUsuń
  7. No mam nadzieję, że znajdziesz fajną szkołę z wizażem. Ja to już teraz tylko kursów szukam ;P
    Co do opanowania manualnie lustrzanki, też powinnam nad tym posiedzieć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie chyba lepiej zrobić kurs wizażu :)

      Usuń
  8. życzę powodzenia w planach :) :) :) ja wpadłam na pomysł żeby oddać krew :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oddanie krwi też jest dobrym pomysłem. ALbo zgłosić się na dawcę szpiku, ale tego chyba za bardzo się boję :P

      Usuń
  9. Koleżanka jest na wizażu i póki co to się uczy albo jest modelką a nie wiem czy sama robi coś komercyjnie czy narazie tylko dla siebie...

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeśli będziesz chciała w każdej szkole czegoś się nauczysz :)) zwróć uwagę na to kto uczy w szkole, czy słyszałaś już o tym wizażyście itd :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację, jak się chce, to się coś wyniesie zawsze :)

      Usuń
  11. No ja też mam iść do dentysty ale się boję :(

    OdpowiedzUsuń
  12. ja jestem po policealnej szkole kosmetycznej i mam tytul technika uslug kosmetycznych. szkola byla 2 letnia, czyli normalnie 4 semestry, każdy musial byc zaliczony egzaminem. ja chodzilam do SKK, z tego co wiem w wielu miestach mają swoje szkoly. u mnie w bydgoszczy jest to najlepsza szkola policealna do jakiej mozna pojsc, swietnie wyposazona. pracowalismy m.in. na kosmetykach marki Guinot, które są ekstremalnie drogie (a nie jak w większosci tego typu szkol na Ziaja PRO).
    jesli chodzi o samą naukę, to zasada jak wszędzie - możesz się nauczyć sporo, ale zalezy czy faktycznie tego chcesz, czy wolisz się ślizgać. przedmioty to: kosmetologia, dermatologia, fizykoterapia, anatomia, ratownictwo, przedsiębiorczość, psychologia, chemia kosmetyczna (osobno zajęcia teorytyczne i praktyczne na których kręci się proste kremy, maseczki i poznaje ich rodzaje). oczywiscie są rowniez zajecia praktyczne, oraz zajecia ze specjalizacji. moja specjalizacja to Wizaż. mialam wiec zarowno zajecia pielegnacyjne, jak i makijazowe (mielismy rowniez zajecia w plenerze dla ochotnikow - mielismy swoj namiot i malowalismy za free chetne babki). zawsze to cos innego malowac cudze twarze. dla mnie to byl szok gdy pierwszy raz malowalam starsza kobiete, bo skora ciagnie sie za tym pedzlem - masakra :)
    mam wrażenie, że znacznie więcej nauczyłam się sama, niż w tej szkole. niektore moje koleżanki są totalnie nieprzygotowane do pracy w zawodzie, mimo że zdały egzamin zawodowy, prawda jest taka, że będziesz miala okazje w praktyce wykonywac profesjonalne zabiegi z użyciem sprzętów - elektrostymulacja prądami, jonoforeza, sonoforeza, kawitacja, mikrodermabrazja, czy profesjonalne zabiegi kwasowe, antycellulitowe, manualne oczyszczanie, ocena stanu skory i dostosowanie odpowiednich składnikow aktywnych (skladniki aktywne na blache!). zobaczysz jak to jest robić wszystko od podstaw - od demakijazu, peelingi, przez toniki, ampulki, sera, masaze, maski itp. to jest cos, czego nie robisz w tak konkretny sposob w domu, a z pewnoscia jest to ciekawe doswiadczenie. prawda jest taka, ze duzo rzeczy np z anatomii bedziesz pamietala z liceum. poza tym skoro prowadzisz jakis czas blog, to nie bedziesz miala duzo nauki bo wiele juz wiesz i przyjdzie Ci to latwo... egzaminy zaliczysz z palcem w... a bedziesz miala uprawnienia - tego nigdy za wiele :) proponuje jednak zrobic technika, bo mysle ze bardziej ci sie przyda. wiele szkol ma tez dodatkowe kursy o wiele taniej dla swoich uczniow - przedluzanie rzes, akryle, zele. sama szkola uczy pielegnacji naturalnych paznokci itp - na 'sztucznosci' sa dodatkowe, platne kursy. za free mialam tylko kurs przebijania uszu ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za wyczerpującą odpowiedź! Powiem Ci, że tym bardziej mnie zachęciłaś do technika usług kosmetycznych :)

      Usuń