sobota, 11 stycznia 2014

Hean, Stay On Eyeshadow Base

Cześć dziewczyny ;)!

Baza pod cienie do powiek to nieodłączny element mojego makijażu. Moje powieki są tak tłuste, że nawet najładniejszy makijaż bez utrwalenia bazą ległby w gruzach, jestem pewna, po dwóch godzinach, a nawet szybciej. Kiedy sklep Hean zrobił "tydzień cieniowy", to oprócz dwóch paletek cieni, do mojego koszyka wpadła także baza pod cienie Stay On. Naczytałam się tyle ochów
i achów na jej temat, że koniecznie musiałam przekonać się o jej skuteczności na własnej skórze, a właściwie to na własnych oczach.


Jest to utrwalająca i wygładzająca baza pod cienie prasowane i sypkie. Wzmacnia intensywność koloru, utrwala cienie i ułatwia ich aplikację. Nie pozostawia tłustego filmu.

Kiedy otrzymałam bazę, to zaskoczyły mnie dwie rzeczy - pojemność i... zapach! Jeśli chodzi o to pierwsze, to w plastikowym, odkręcanym słoiczku znajduje się aż 14 g kosmetyku. Poprzedniej bazy, której używałam było tylko 4 g, a mimo to była wydajna, kolejno, moja ulubiona baza Cashmere z Dax Cosmetix miała 7 g, a wystarczyła na rok i cztery miesiące, a tutaj otrzymałam aż 14 gramów! Nieźle! Ja się pytam jak długo będę ją zużywać :)?! Z spraw technicznych - podoba mi się to, że słoik, w którym znajduje się baza ma szeroki otwór, więc wydobywa się ją naprawdę bezproblemowo.


Dopóki nie kupiłam tej bazy, to nie widziałam, że baza może pachnieć. W zasadzie nigdy nie zwracałam na to uwagi i myślałam, że to po prostu nie ma zapachu. I wiecie co? Ta baza pachnie pięknie! Powiedziałabym, że jest perfumowana, bo zapach jest naprawdę intensywny. Jeśli miałabym go określić, to jest taki pudrowy, w stylu żelu pod prysznic, może troszkę kwiatowy. Bardzo mi się spodobał ten umilacz. 

Zaskoczyła mnie także konsystencja bazy. Do tej pory miałam do czynienia ze zbitą konsystencją, którą trudno się rozsmarowywało na powiece, a nawet poprzednie bazy lubiły się czasem rolować. Hean daje nam konsystencję lekką, jak piórko! Jest jak taki mus, a jak nakładam ją na oko, to tak, jakbym nakładała kawałek chmurki :). Naprawdę bardzo przyjemna. 

Przyznam jednak, że pierwsze użycie bazy spotkało się z moim rozczarowaniem. Poprzednie bazy przyzwyczaiły mnie do tego, że makijaż bez zmian utrzymywał się cały dzień, a nawet całą noc. W tym przypadku, w przypadku pierwszego użycia mój makijaż zebrał się w załamaniu powieki po dosyć krótkim czasie. Dokładnie nie wiem, bo nie spodziewałam się, że tak się stanie. Wiem tylko, że wieczorem, około 19 makijaż był beznadziejny. Pomyślałam sobie, że skąd takie dobre opinie o niej, skoro mi tak bardzo nie spasowała? Oczywiście dałam jej drugą szansę, jednak efekt był taki sam. No ale że do trzech razy sztuka, trzeciego dnia też ją nałożyłam, jednak dałam jej mniej. I tutaj makijaż utrzymał się cały dzień bez zarzutów. Do tej pory nie mam z bazą żadnych problemów! Nie wiem, może to wina tego, że dawałam jej za dużo... W każdym razie teraz działa jak powinna.

Test na cieniach Hean (dwa pierwsze od lewej) i cieniach Sleek Ultra Matte Darks, górny rząd bez bazy, dolny - z bazą

Po nałożeniu bazy powieka jest rewelacyjnie wygładzona. Bardzo dobrze aplikuje się na nią cienie oraz bez problemów cienie się rozciera. Baza tylko delikatnie podbija kolory. Nie roluje ani nawet mnie nie uczuliła. 

Jednym słowem - polecam. Jest taniutka, bo zapłaciłam za nią około 13 zł, a jest niesamowicie wydajna! Naprawdę nie wiem, kiedy ją skończę! Spełnia swoje zadanie i ja czuję się usatysfakcjonowana jej działaniem :).

Używacie tej bazy? Lubicie? A może macie innych faworytów?


wtorek, 7 stycznia 2014

Neon Lips!

Cześć dziewczyny :)!

Zapraszam Was na pierwszy w tym roku makijaż! Makijaż, w którym główną rolę i jakże dominującą, będą grały nie oczy, a usta! Wręcz neonowy i bijący po oczach kolor ust zawdzięczam szmince Golden Rose o numerku 57. Jest to seria szminek zawierająca wosk pszczeli.


Szminkę kupiłam już chyba 2 lata temu, jednak malowałam się nią tylko w domowym zaciszu, po czym zmywałam. Nigdy nie nosiłam intensywnych kolorów na ustach, jednak od jakiegoś czasu się to zmienia. W końcu przekonałam się nawet do czerwieni! Pomyślałam sobie, że dlaczego by nie wyjść w tak mocnym, fuksjowym kolorze? I o ile kiedyś nie wyszłabym tak z domu, teraz myślę, że nastąpi moment, że szminka ujrzy światło dzienne :).

Szminka Golden Rose jest bardzo dobrze napigmentowana. Efekt, jaki widzicie na zdjęciach uzyskałam już za pierwszym pociągnięciem! Nie jest sucha, może nie nawilża ust, ale zdecydowanie nie wysusza ich na wiór. Ogólnie jest bardzo przyjemna w użytkowaniu. Pachnie co prawda pudrowo, jak takie babcine szminki, jednak mnie to w ogóle nie przeszkadza.



Haha, jest i zaciesz :P


Bardzo polecam Wam spróbować szminki Golden Rose. Są bardzo dobre, mają ogromny wybór kolorów, a za szminki tej serii płaci się około 7 zł.

Do tak zdecydowanych ust oko umalowałam tylko w czarną kreskę, nic przesadzonego :).

Dajcie mi koniecznie znać, czy, Waszym zdaniem, pasuje mi w tym kolorze i mogę wyjść tak do ludzi :P? I czy Wy lubicie mocne kolorki?