niedziela, 5 stycznia 2014

Świąteczno - urodzinowe nowości

Cześć dziewczyny :)

Zdecydowałam się Wam pokazać kilka moich nowości otrzymanych w ostatnim czasie ;). Dopiero dzisiaj, ponieważ chciałam poczekać do urodzin, by pokazać całość. Tak, tak, jestem rok starsza, choć niekoniecznie mądrzejsza :P. Będą to tylko nowości kosmetyczne i jeden gadżet!


W końcu mam kolejne upragnione pędzle Hakuro! 2 lata temu dostałam swój pierwszy zestaw pędzli z LancrOne i choć wciąż bardzo dobrze mi się z nim pracuje, niektóre pędzle są już nieźle wysłużone. Moja kolekcja powiększyła się o trzy pędzle:
- H55 - pędzl do pudru
- H74 - pędzel do rozcierania cieni
- H76 - pędzel do aplikowania cieni w załamaniu powieki lub na dolnej powiece, pędzelek typu pencil brush
Muszę przyznać, że osiągnęłam nową jakość makijażu, pędzelek H74 świetnie rozciera cienie, łączy kolory i tworzy przepiękne przejścia! Właśnie tego oczekiwałam. Moja stara kuleczka z LancrOne nie dawała aż takiego efektu.

Jako Sleekomaniaczka mam nową paletkę Darks V2. W sumie zaczęło się od tego, że chciałam dostać paletkę Lovely z Rossmanna. Potem przeczytałam, że cienie się osypują bardzo i że jest dobra dla początkujących, że kolorystyka jest ładna, ale żadne wow. I wtedy jakoś mi przeszła chętka na tę paletkę. Swoje chcenie przerzuciłam na paletkę Undressed od MUA. Koniec końców stwierdziłam, że podobne brązy już mam i wybrałam niezawodnego Sleeka :). Paletka jest niesamowita!

Prezent urodzinowy zamawiałam w sklepie Cocolita, który nieźle mnie zaskoczył, kiedy w paczce znalazłam w gratisie sypki cień ze Sleeka! W ogóle nie spodziewałam się takiego dodatku! Na pewno nie będzie to moje ostatnie zamówienie z tego sklepu, bo kontakt i wysyłka jest rewelacyjna, a na dodatek oferta sklepu też jest bogata.


To mój pierwszy makijaż wykonany paletą Darks. 12 kolorów i niezmierzona liczba możliwości szaleństwa na oku!


Jeśli chodzi o gadżet, to jest nim tablet Kiano, Fly Quad 9,7". Po długim zastanawianiu razem z M. postanowiliśmy sobie sprawić taki prezent na święta, bo oboje jesteśmy gadżeciarzami :P. Tablet sprawuje się świetnie, bardzo fajna zabawka i już wiem, że w przyszłości każdy z nas będzie miał swój :D.

Dostałam jeszcze kilka innych prezentów, w tym piżamki, legginsy oraz kartę podarunkową do Orsaya :). Tą ostatnią chcę wykorzystać dopiero wtedy jak zrzucę kilka kilogramów, hehe :).

A jak tam Wasze prezenty świąteczne?

***


W końcu czeka mnie powrót do szarej rzeczywistości! W marcu (prawdopodobnie, bo nie ma jeszcze dokładnej daty) czeka mnie egzamin licencjacki. Będę dietetykię ^^ (jeśli zdam, ale nie przewiduję innej opcji). Także sterta książek czeka i mam nadzieję, że dam radę :).

czwartek, 2 stycznia 2014

Noworoczne postanowienia!

Cześć dziewczyny!

Witam Was w Nowym Roku ;). Początek nowego roku jest czasem, kiedy robimy mnóstwo noworocznych postanowień. Mnie także ten czas zmusza do refleksji. Nawiasem mówiąc bardzo mało takich postanowień udaje mi się zrealizować. Myślę, że nie jestem w tym odosobniona - wydaje mi się, że wraz z nadejściem lutego zapominamy o tym, co obiecywaliśmy sobie miesiąc wcześniej. Ale takie jest życie, obowiązki i rzeczywistość często nam nie pozwala na realizację celów! Oczywiście nie jest to niemożliwe i prawda jest taka, że najczęściej same szukamy wymówek! Ja sporządziłam sobie listę noworocznych postanowień.


Chciałabym, żeby ten rok był rokiem zdrowia. Będąc ostatnio u lekarza rodzinnego poprosiłam o skierowanie na badania krwi. Przyznam się bez bicia - nigdy nie miałam pobieranej krwi z żyły, bo się potwornie bałam ukłucia! Nadal się boję, ale przecież jestem dużą dziewczynką i dla własnego dobra, chcąc wiedzieć do mi w środku gra, pójdę na badanie, o!

Ostatnie dni starego roku upłynęły na problemach z zębami. Bolały mnie strasznie dziąsła, nie mogłam gryźć, miałam powiększone węzły chłonne i musiałam przejść antybiotykoterapię. Nic przyjemnego. Byłam na konsultacji u dentysty i okazało się, że to od zęba, a konkretnie od ósemek. Pani dentystka wypisała mi skierowanie na usunięcie zębów mądrości. Boję się jak cholera, ale nie chcę ciągle cierpieć. Ósemki wyżynają się bardzo długo, okresowo, a mi wyrastają krzywo. Co chwilę mogłabym mieć problem z bólem, zapaleniem ucha, bólem gardła, a w końcu cały zgryz by mi się przesunął. A za ładne i proste mam ząbki, żeby na to pozwolić ;). Po usunięciu chcę także zadbać o inne zęby i pięknie je wyleczyć!

W liceum jako drugi język wybrałam włoski. Przez 3 lata nauki ogarnęłam go bardzo dobrze, nawet zastanawiałam się chwilkę nad zdawaniem matury z włoskiego. Jest to piękny i przyjemny język i ubolewam nad tym, że w ogóle go nie używam, a w efekcie zapominam! Nie chcę, by cała nauka poszła na marne, dlatego odkurzę podręcznik i zeszyt z włoskiego i systematycznie będę sobie wszystko przypominać, jednocześnie ucząc się dalej. Przed świętami zaczęłam czytać Inferno Dana Browna, akcja dzieje się we Florencji i w książce było pełno włoskich zwrotów i jakoś tak mi się na sercu mile zrobiło, że każdy zwrot potrafiłam przetłumaczyć, jednocześnie zmotywowało mnie to do dalszej nauki języka :).

Jeśli chodzi o szkołę wizażu, to już poczyniłam pewne kroki. Jest tak, że moje studia licencjackie trwają 3,5 roku. Niestety, bo za dwa miesiące będę miała egzamin licencjacki, a potem... pół roku do października będę miała przerwę! Moim zdaniem jest to chore i beznadziejne, ale co mogę zrobić? Dodatkowo potrzebuję zaświadczenie o tym, że się uczę do ZUS'u, więc zapisałam się do szkoły policealnej na kierunek wizaż i stylizacja oraz na drugi kierunek technik usług kosmetycznych. Są to dwie różne szkoły, jeszcze nie wiem, który kierunek wybrać. Chyba pochodzę na oba, o ile plany zajęć mi się nie pokryją i wtedy podejmę decyzję. I tutaj mam pytanie do Was - jeśli któraś z Was uczy się na którymś z tych kierunków, to bardzo proszę, dajcie znać :). Szczególnie interesuje mnie wizaż - czy można się na tym czegoś nauczyć? Jeśli macie jakieś doświadczenia, napiszcie. To bardzo pomoże mi podjąć decyzję odnośnie kierunku!

Taaak, regularne bieganie... Cóż, tajemnicą nie jest, że w tamtym roku wcale nie schudłam. Jest to moim największym kompleksem, bo czuję się jak wieloryb wyrzucony na brzeg morza. Życzcie mi siły na to, żeby coś z sobą zrobić! Bieganie oczywiście mi w tym ma pomóc. Najśmieszniejsze jest to, że kupiłam sobie cały strój do biegania, łącznie z jakimiś akcesoriami. I wszystko leży. Nie chcę pisać, że schudnięcie jest moim postanowieniem, bo może to być czcze gadanie. Chcę postanowić sobie wprowadzić w życie więcej ruchu i zdrowiej się odżywiać. Za dwa miesiące będę z wykształcenia dietetykiem, a zdrowe odżywianie to ostatnie, co można powiedzieć o moim sposobie jedzenia. Po prostu żenada!!!

Od dłuższego czasu robię zdjęcia lustrzanką, ale niestety na trybie automatycznym, tym samym w ogóle nie wykorzystując potencjału aparatu. Chcę to zmienić :).

I ostatnie, ale wcale nie najmniej ważne. Systematyczność w niektórych sprawach jest moją bardzo słabą stroną. Chociaż widzę progres - blog! W blogowaniu przepadła całkowicie i nie wyobrażam sobie nie pisać. Blogosfera i Wy całkowicie mnie pochłonęłyście :)! Z tego bardzo się cieszę i mam nadzieję, że razem spędzimy kolejny, piękny rok :).

Tym optymistycznym akcentem kończę moje postanowieniowe wypociny. Trzymam kciuki za Wasze plany i cele i Wy także życzcie mi powodzenia w drodze do osiągnięcia lepszej wersji samej siebie :).
U mnie 2 stycznia to wcale nie koniec świętowania i obżarstwa, a jedynie krótka przerwa. Jutro będę o rok starsza, także będzie kolejna okazja do świętowania!